Jest to jeden z najbardziej znanych i cenionych filmów grozy wśród obrazów opartych na historii hrabiego Draculi. Reżyser, Werner Herzog, połączył w nim adaptację powieści Brama Stokera z legendarnym filmem „Nosferatu – symfonia grozy” z 1922 roku. Dzisiaj mija dokładnie 33 lata od światowej premiery „Nosferatu wampira”.
„Nosferatu wampir” to remake niemego filmu Fredricha Wilhelma Murnaua z 1922 r., o którym Herzog w jednym z wywiadów powiedział, iż jest to dla niego najważniejszy film w historii niemieckiego kina. W ujęciu Herzoga Dracula jest jednak zupełnie nowym odczytaniem tej postaci. Jest wprawdzie monstrualny, krwiożerczy i nienasycony, jest sprawcą zła rozprzestrzeniającego się z siłą pandemii, ale przy tym wszystkim jest istotą głęboko ludzką, boleśnie odczuwającą swe krwawe napiętnowanie. Zło, które w sobie nosi, zdaje się przeciwne jego naturze łaknącej miłości i akceptacji. Zabijając i zarażając innych, czyni to z tragiczną świadomością dwoistości swego jestestwa, żywiąc głęboką odrazę do własnych, wampirzych poczynań. Herzog, mimo że obficie czerpał z Murnaua, stworzył jednak film o zupełnie odmiennych znaczeniach. Ze wszystkich jego obrazów ten jest najgłębiej oniryczny. Jest to swego rodzaju wizja podwójna - twórcy i samego bohatera opowiedzianej historii. Stąd film można analizować na kilku piętrach metaforycznych znaczeń.