Howdy! Witamy wszystkich Szeryfów oraz pozostałych Stróżów Prawa i Sprawiedliwości. W trzeci dzień naszego „Tygodnia z Deadlands” przedstawiamy kolejny scenariusz z serii „One Sheet Adventures” udostępnionej przez Pinnacle Entertainment. Zapraszamy!
Tym razem będzie to ciekawa, a zarazem trudna przygoda, wzorowana na klasycznych amerykańskich „strasznych historiach” oraz dawnych miejskich legendach. Napełnijcie jedzeniem wszystkie sakwy i tobołki, bowiem czeka Was prawdziwa „Uczta głodu”!
Mini – scenariusz „Feast of Famine” znajdziecie w
TYM miejscu.
+
„Feast of Famine” to scenariusz, który równie dobrze można potraktować jako rozbudowany przerywnik z opcją nawiązywania do niego prze kilka kolejnych sesji, jak i pełnowymiarową przygodę. Sama fabuła daje nam w tej kwestii wiele możliwości. Należy jednak od razu zastrzec, że „Feast of Famine” nie jest scenariuszem łatwym. Zarówno wątek śledztwa, jak i finałowe starcie z nową formą nieumarłych oraz głównym złym całej przygody, wymagać będzie od Graczy, ale również od ich postaci, pewnego doświadczenia.
Oprócz ciekawej fabuły największym atutem tej przygody jest jej pierwszoplanowy czarny charakter. Tajemniczy sklepikarz – domokrążca to coś więcej niż zwykły czarownik, to w istocie jedno z grona unikalnych wynaturzeń, które nie bez powodu uchodzą za największe niebezpieczeństwo Martwych Ziem. Jego przebiegłość, wyjątkowe umiejętności, a przede wszystkim zwykła, ludzka postać, czynią z niego przeciwnika, który może stać się prawdziwą zmorą
posse w kolejne długie wieczory.
Jednym ze sposobów na uczynienie z „Feast of Famine” obszernej przygody, ocierającej się wręcz o kampanię, jest jedna z owych niesamowitych umiejętność Sprzedawcy, czyli
Faustian Offerings pozwalająca mu tworzyć codziennie jeden relikt. Daje nam to możliwość stworzenia własnej, nowej przygody, opartej na faktach zawartych w tym mini – scenariuszu. Bez względu na to czy
posse pójdzie śladem tajemniczych zbrodni, czy dotrze do miasteczka Leafton i zmierzy się tam ze Sprzedawcą oraz grupą
Gnawing Hungers, czekać będzie już na nich kolejna „awantura”.
Jak to zrobić? Otóż cały dowcip tkwi w owych reliktach, które nasz Chojny Sprzedawca tworzy i rozdaje bogu ducha winnym ludziom. Nie trzeba chyba dodawać, że relikty te nie oznaczają absolutnie nic dobrego zarówno dla ich posiadaczy, jak i całego otoczenia. W tworzeniu tego rodzaju przedmiotów Mistrz Gry może sobie pozwolić na pełną dowolność, należy jednak uważać, aby nie przesadzić z ich mocą. Największym zagrożeniem, jakie płynie z owych przeklętych artefaktów, nie jest ich siła, ale liczba oraz fakt, że zostały rozsiane po bardzo małym terenie (kilka, może kilkanaście leżących obok siebie osad i miasteczek). Takie skupisko plugawej mocy z pewnością sprawi, że Dziwny Zachód znacznie zyska na swej dziwności. Teraz wystarczy tylko wrzucić Graczy w sam środek tego zamieszania i patrzeć jak próbują z tego wyjść cało.