Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Aleksander”

Aleksander był filmem od dawna wyczekiwanym. W każdym większym kinie zapowiedzi pojawiały się już latem 2004 roku. Dawało to nadzieję, że produkcja okaże się genialna. Hmm… przed kilkoma minutami wróciłem z kina. Aleksander mimo oczekiwań, nie jest produkcją genialną. Nie można powiedzieć, by zawiódł oczekiwania widzów w pełnej krasie, muszę jednak przyznać, że spodziewałem się czegoś lepszego.

Każdy, kto ukończył chociażby szkołę podstawową, zna historię Aleksandra Wielkiego, największego z Aleksandrów w dziejach świata. Film przedstawia jego życie, od momentu, gdy był małym dzieckiem, aż po śmierć. Ekranizacja historii tej postaci ukazuje wszystkie najważniejsze wydarzenia z jego życia, i w pewnym sensie to właśnie jest zmorą widzów, którzy oczekiwali ciekawszej fabuły, i narzekali na nieciekawie opowiedzianą historię. Pragnę tu jednak zaznaczyć, że ta historia pisała się sama, nie jest dziełem żadnego scenarzysty czy pisarza, gdyż – jak wiadomo – film historyczny przedstawia coś, co wydarzyło się naprawdę. A w rzeczywistości historia Aleksandra, choć bardzo ciekawa, jest trudna do przeniesienia na wielki ekran. A jeśli chodzi o fabułę to to, co dla jednych jest wielkim minusem, dla mnie nie odgrywa większego znaczenia – jednak tłumaczy to tylko i wyłącznie fakt, iż „Aleksander” jest filmem historycznym.
Druga sprawa, to dobór aktorów. Jestem święcie przekonany, że Colin Farell w roli tytułowego Aleksandra to wysmienity wybór. Nie byłem do końca przekonany co do Angeliny Jolie w roli Olimpias. I nie chodziło bynajmniej o talent, bo każdy wie, że Angelina to naprawdę dobra aktorka – ale o wiek. Trudno, żeby niespełna trzydziestoletnia kobieta grała matkę Aleksandra. Ale dzięki charakteryzatorom i to się powiodło, chociaż z całkiem przeciętnym skutkiem.
Jeśli mam mówić o grze aktorów, to najbardziej oczywiście przypadła mi do gustu Angelina Jolie, zresztą jak w każdym innym filmie z jej udziałem (jestem jej wielkim fanem :]). Doskonale zagrała Olimpias, jako podstępną i zdradliwą kobietę, która często dawała oznaki histerii. Jedynym mankamentem jest, jak już wspomniałem, nieco zbyt młody wiek aktorki.

Jedną z najważniejszych rzeczy w filmach historycznych są sceny batalistyczne. Do ich w „Aleksandrze” trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Poza tym nie zgodzę się z prasą, która twierdziła, że sceny te ociekają nadmierną brutalnością. Według mnie film wcale nie był aż tak brutalny by się o tym rozpisywać, a na pewno nie tak, by ukazał prawdziwe rzeźnie, jakie miały miejsca w starożytnych bitwach.

Po krótkim opisie filmu wypada go podsumować. Uważam, że „Aleksander” nie wciąga widza tak, jak robią to filmy typu „Ostatni Samuraj” czy stary już „Braveheart”. Twórcy postawili przede wszystkim na opisanie historii tej wielkiej postaci, nie przekazując odbiorcy żadnych głębszych wartości moralnych, co stanowiło punkt zaczepny dla wielu krytyków. Mimo niektóych wad, „Aleksander” jest produkcją bardzo dobrą – nie możemy mówić tu o żadnych przełomie w dziejach kina, ale o naprawdę dobrej produkcji, długo pozostającej w pamięci.

Tytuł: Aleksander
Tytuł oryginału: Alexander
Kraj: USA
Czas trwania: 178 minut
Data premiery: 2005-01-01
Reżyseria: Oliver Stone
Obsada: Colin Farell, Jared Leto, Anthony Hopkins, Angelina Jolie

Ocena: 8/5

Dyskusja