Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Batman”

Mniej więcej miesiąc temu miałem okazję obejrzeć „Batman: Początek”. Film ten zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, i zachęcony nim sięgnąłem po czteropak z wszystkimi poprzednimi ekraniacjami komiksu o człowieku-nietoperzu. Postanowiłem, że obejrzę je wszystkie w kolejności chronologicznej, a więc na pierwszy ogień poszedł „Batman” z 1989 roku, w reżyserii Tima Burtona.

Większość miłośników fantastyki wie zapewne kim jest Batman. Niemniej dla niewtajemniczonych powiem, że tajemniczym człowiekiem-nietoperzem jest Bruce Wayne, właściciel ogromnej korporacji, który za dnia jest znanym biznesmenem, podczas gdy nocą przemienia się w Mrocznego Mściciela, który wypowiedział wojnę przestępczości w rodzinnym Gotham City. Kiedy więc wydaje się, że na ulicach Gotham rządzi już tylko przemoc i terror, pojawia się Batman. W pierwszej części filmu musi się on zmierzyć z Jokerem, superprzestępcą będącym królem przestępczego światka. Tymczasem fotoreporterka Vickie Vale postanawia dowiedzieć się, kto skrywa się za maską nietoperza…

W lipcu 2004, czyli piętnaście lat po premierze, film Tima Burtona uznano za najlepszą ekranizację komiksu. Wyprzedził on między innymi takie hity jak Spider-Man, Batman czy X-Man. W chwili gdy piszę tę słowa nie zgodziłbym się z tym, gdyż za najlepszą ekranizację uważam film „Batman: Początek”, jednak sądzę, że wtedy ankieterzy mieli rację. „Batman” to dzieło bardzo dobre, a składa się na to wiele czynników.

Pierwszym jest gra aktorów. Zatrudniono doborową obsadę. Rola człowieka-nietoperza przypadła w udziale Michael’owi Keaton’owi, podczas gdy jego filmowy przeciwnik Joker to nikt inny jak Jack Nicholson. Dziewczynę Bruce’a gra Kim Basinger, podczas gdy Alfred Pennyworth odgrywany jest przez Michaela Gough’a. Każdy z zatrudnionych aktorów spisał się dobrze. Wszyscy bez wyjątku grają dość naturalnie i przekonywująco, tak że można powiedzieć o nich niewiele złego.

Na uwagę zasługują bardzo dobre dźwięk i muzyka. Najbardziej spodobał mi się główny motyw, który jest odtwarzany w co bardziej podniosłych momentach. Niemniej inne utwory, które tu i ówdzie się pojawiają, robią nienajgorsze wrażenie i trudno się do nich przyczepić. Podobnie dźwięki nie mają sobie zbyt dużo do zarzucenia. Odgłosy ruszającego batmobilu, strzelanin czy też szatański śmiech Jokera brzmią tak jak powinny.

„Batman” może się pochwalić bardzo dobrymi efektami specjalnymi, które robią wrażenie nawet kilkanaście lat po premierze. Mknący po niebie Mroczny Mściciel oraz pędzący po ulicach miasta batmobil to istne majsterszyki. Jeśli dodać do tego odpowiednie udźwiękowienie, to trudno cokolwiek zarzucić. Mimo to efektownych scen jest tu jak na lekarstwo. Akcja za jednym razem skupia się na Batmanie, a za drugim na Jokerze w taki sposób, że bezpośrednich konfrontacji jest niewiele.

Nie jest to oczywiście wada, bo gdyby walk i akcji było tu jeszcze raz tyle, to z bardzo dobrego obrazu wyszedłby przepełniony bezsensowną przemocą i walkami gniot, a film straciłby na klimacie. Ha, klimat! To coś, czego nie można „Batmanowi” zaprzeczyć. Produkcja doskonale oddaje klimat komiksu, czyli walkę w dobrej sprawie przeplataną humorem. W efekcie „Batman” to dzieło z gatunku komedii science-fiction. Zabawnych scen jest wiele, ale największe rozbawienie wzbudza sama postać Jokera – jest to mało przyjemny typek, ale sam jego widok może wzbudzić u widza gromki śmiech. Scena, w której przy wesołej muzyce tańczy z Vicki jest bardzo zabawna, chyba w swojej prostocie. Podobnie kiedy Joker pokazuje się mieszkańcom Gotham na ekranach telewizorów lub gdy rzuca im do rąk grube miliony dolarów. Gdzie jest wtedy policja? Śpi. Całą robotę musi odwalić za nią Batman.

Tytuł najlepszej ekranizacji komiksu „Batman” dostał jak najbardziej zasłużenie. Obraz ten łączy wszystko to, co składa się na dobrą produkcję filmową. Dobra gra aktorska, świetna muzyka, niezłe efekty specjalne oraz niepowtarzalny klimat… jedynie zdjęcia mogą wydawać się niedzisiejsze, ale to tylko drobne niedociągnięcie. Miłośników fantastyki do obejrzenia „Batmana” zachęcać chyba nie muszę… z jednej strony dlatego, że zapewne większość widziała ten film już niejeden raz. Kto jednak nie miał okazji go obejrzeć, powinien czym prędzej nadrobić zaległości. Z pewnością warto.

Tytuł: Batman
Tytuł oryginału: Batman
Kraj: USA
Czas trwania: 121 minut
Reżyseria: Tim Burton
Obsada: Michael Keaton, Jack Nicholson, Kim Basinger, Michael Gough

Ocena: 8/5

Dyskusja