Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Doom”

Doom stał się grą kultowa w momencie wydania na domowe komputery. Czy tak samo było z filmem Andrzeja Bartkowiaka? Raczej nie. Krytycy zmieszali produkcję z błotem, jednak przyznajmy szczerze, że na ich opinii przeciętnemu Kowalskiemu raczej mało zależy. Odczucia widzów są jak zwykle skrajnie różne: od „totalne dno” po „świetny”. Ja trochę wypośrodkuje tą ocenę, ale zdecydowanie w pozytywną stronę. Doom bardzo mi się podobał i spróbuję Was do niego przekonać.

Andrzej Bartkowiak to znany i ceniony w Hollywood reżyser i scenarzysta, stworzył m.in. genialnego „Adwokata Diabła”, ale głównie specjalizuje się w filmach akcji: „Romeo musi umrzeć”, „Od kołyski aż po grób”, „Speed – niebezpieczna prędkość”; gdy zabrał się za realizację omawianego filmu to pomyślałem, ze to dobry znak – wszak Polak kichy nie zrobi. Nie myliłem się, ponieważ Doom to smaczny kąsek kina akcji najwyższej próby.

Podoba mi się dobór głównych aktorów, dużą sympatią darzę Skałę (The Rock) znanego m.in. z takich produkcji jak „Mumia Powraca”, czy „Z podniesionym czołem”, również Karl Urban (znany jako Eomer z „WP” Petera Jacksona) spisuje się rewelacyjnie. Co do reszty nie mam żadnych zastrzeżeń, no może tylko do dr Samanty Grimm (Rosamund Pike), która cały czas ma tą samą minę; reszta spisuje się co najmniej dobrze, klimat zaszczutego oddziału marines oddany jest rewelacyjnie – jak w Aliens II. W ogóle film ten kojarzy mi się z dziełem Ridleya Scotta, tutaj też mamy opuszczoną bazę (w tym przypadku na Marsie), która została zaatakowana przez niezidentyfikowane potwory. Historia przedstawia się następująco:

Jest niedaleka przyszłość, ludzie skolonizowali Marsa, a głównym udziałowcem wszelkiej infrastruktury militarno-badawczej jest megakorporacja UAC, która prowadzi tam testy swoich technologii. Jeden ze ściśle tajnych eksperymentów prowadzony przez dra Carmacka (tu ciekawostka: John Carmack jest jednym z głównym założycieli grupy Id Software, odpowiedzialnej za stworzenie m.in. gry Doom i Quake) wyrwał się spod kontroli (jak to zwykle bywa) i cała baza musi być poddana kwarantannie. W celu zbadania zagrożenia oraz uspokojenia sytuacji zostaje wysłana tam jednostka bojowa pod komendą Sarge’a (Rock). Na miejscu okazuje się, że bazę opanowały straszliwe monstra, a po dogłębnej analizie i przeprowadzeniu badań, okazuje się, że są to zmutowani pracownicy stacji… Żołnierze walczą z nieprzewidywalnym wrogiem oraz własnymi słabościami, wychodzą na jaw sprawy sprzed wielu lat. Dr Samantha – archeolog – okazuje się być siostrą Reapera (Karl Urban) w dodatku oboje w wyniku nieszczęśliwego wypadku stracili tu kiedyś swoich rodziców. Ból nigdy nie minął i w końcu nadeszła pora by stawić czoła osobistym demonom.

Niestety film ma jeden zasadniczy dla mnie minus, nie wiem dlaczego reżyser zrezygnował z satanicznej otoczki jaka jest w grze. W wersji komputerowej w bazie otwiera się jakiś piekielny wymiar, przez który wylęgają demony mordując pracowników i opętując ich ciała. Tutaj zostało to zamienione na wersję naukową: sprawcą zmutowania kolonistów jest nowo odkryty Chromosom 24. Nie rozumiem takiego postępku, jedyne wytłumaczenie jakie znajduję to poprawność polityczna, że wytwórnia nie chciała takiego rozwiązania. Niestety strasznie komercyjne rozwiązanie i dostaje za to –1 w ocenie. Inne aspekty przedstawiają się na szczęście lepiej.

Muzyka jest bardzo energiczna, ostre gitarowe riffy połączone z elektroniką, a w przestojach przyjemne dla ucha plumkanie (główny motyw przypomina mi jeden utwór Massive Attack). Odgłosy wystrzałów i ryki potworów również są bez zarzutów, momentami aż się włos jeży. Ogólnie mówiąc ścieżka dźwiękowa zwróciła moją uwagę in plus.

Pewnie słyszeliście też o efekcie FPP jaki zastosował Bartkowiak (jeżeli nie to już słyszycie): przez około 5 minut widzimy wszystko oczami głównego bohatera – wyszło to bardzo sprawnie i ciekawie, warto zobaczyć. Oprócz strzelanin na ekranie można zobaczyć też walkę wręcz, która zrobiona jest perfekcyjnie (po współpracy z Jetem Li reżyser ma w tym duże doświadczenie).

Reasumując: powiem, że dzieło Polaka warte jest spędzenia 1,5 godziny w kinie czy przed dvd. Jeżeli lubicie dobre kino akcji w stylu Obcego lub Resident Evil, do tego z dobrą obsadą, muzyką i ciekawymi efektami to jest to pozycja dla was. Fabuła jak już wspominałem jest bardzo prosta, ale kilka razy zaskakuje i trzyma w napięciu, dla graczy minusem będzie wspomniana zmiana głównego motywu. Czego wymagać więcej? Wystawiam wysoką notę, ale osoby nie lubiące tego typu rzeczy mogą sobie odjąć 2 punkty. Zakładam po prostu, że jeżeli już ktoś zabiera się za oglądanie, to lubi takie filmy. Byłaby ósemka ale nie mogę podarować tej zmiany.

Tytuł: Doom
Reżyseria: Andrzej Bartkowiak
Scenariusz: Wesley Strick, Dave Callaham
Muzyka: Clint Mansel
Data premiery: 2005-10-21 (Polska) , 2005-10-20 (Świat)
Czas trwania: 105 minut
Kraj: USA/Czechy 2005
Obsada: The Rock, Karl Urban, Rosamund Pike, Deobia Oparei, Ben Daniels, Robert Russel, Sara Houghton

Ocena: 7/5

Dyskusja