Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Eksperyment”

„Eksperyment” to jeden z filmów, które miałem okazję nabyć w supermarkecie za niepokojąco nisko cenę dziewięciu złotych. Tym razem jednak się nie zrażałem, gdyż jak ostatnio zauważyłem, kiedy tylko znajduję się w owym supermarkecie, koszyk ten to stały punkt programu – gdyż po niezwykle niskiej cenie można dostać naprawdę dobre filmy. Nie inaczej było z „Eksperymentem”.

Produkcja została oparta na eksperymencie nazwanym „Stanford Prison Experiment”, który miał miejsce w Paolo Alto (USA) w 1971 roku. Naukowcy wyodrębniają w laboratorium grupę dwudziestu mężczyzn, których poddają eksperymentowi. Dwunastu z nich odgrywa role więźniów, pozostała ósemka to strażnicy. Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem. Wszyscy grzecznie odgrywają swoje role. Jednak sytuacja wymyka się spod naukowców, gdy jeden z więźniów zaczyna nadużywać cierpliwości strażników. Rozwścieczeni strażnicy próbują zdobyć autorytet coraz bardziej drastycznymi metodami. W zwykłych ludziach zaczynają odzywać się bestialskie instynkty.

Fabułę filmu niewątpliwie można uznać za ciekawą. Sam eksperyment, jakby nie mówić, również – choć dopiero oglądając ten film dowiedziałem się, że takowy był kiedyś przeprowadzany. Twórcy produkcji ukazują to badanie również w oryginalny sposób. Badanie, które miało trwać dwa tygodnie, jest ukazywane widzowi dzień po dniu, aż do dnia piątego, kiedy to w więzieniu zaczynają się dziać dziwne rzeczy.

„Eksperyment” może pochwalić się dobrą grą aktorską. Osoby odgrywające poszczególne role istotnie utożsamiają się z postaciami, w które przyszło im się wcielić, chociaż ich gra momentami wygląda sztucznie. Tyczy się to zwłaszcza pobocznych postaci, gdyż aktorzy grający głównych bohaterów robili to znakomicie.

Główną cechą, za którą film można uznać za udany, jest napięcie, budowane w widzu już na początku, a trzymane w nim do ostatniej minuty. Właściwie nawet nie wiadomo kiedy badanie, przyjemne dla jego wszystkich uczestników, staje się dla więźniów udręką. W „Eksperymencie” jest wszystko to, co jest potrzebne dobremu dreszczowcowi – groza, niepewność, współczucie i żal. Później pojawiają się jeszcze morderstwa i sceny kaźni, co sprawia, że napięcie w widzu potęguje się. Dlaczego? Ano dlatego, że film to produkcja bez robiących piorunujące wrażenie efektów specjalnych, bez efektownych strzelanin i podobnych temu rzeczy. Tak więc kiedy coś konkretnego zaczyna się już dziać na ekranie, trudno się od telewizora oderwać, a wspomniane sceny ‚brutalne’ jedynie jeszcze bardziej rozbudzają w widzu ciekawość ‚a co będzie dalej?’.

Dodam jeszcze, że „Eksperyment” to zdobywca wielu nagród. Zdobył Bavarian Film Awards 2001 za zdjęcia, reżyserię i scenariusz, został też nominowany przez Niemcy do Oscara 2002 jako najlepszy film zagraniczny – niestety go nie zdobył. Dostał jednak Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszego filmu w roku 2001. Dodatkowo uznano go za najlepszy film niemiecki roku 2001, ale tego łatwo się domyślić czytając o jego bardziej prestiżowych osiągnięciach.

„Eksperyment” to film bardzo dobry, a nagrody które dostał są zasłużone i bynajmniej dobrze o nim świadczą. Warto go obejrzeć – z pewnością te niespełna dwie godziny oglądania nie będą czasem straconym.

Tytuł: Eksperyment
Tytuł oryginału: Das Experiment
Kraj: Niemcy
Czas trwania: 120 minut
Premiera kinowa: 2003-01-27
Reżyseria: Oliver Hirschbiegel
Obsada: Moritz Bleibtreu, Christian Berkel, Oliver Stokowski, Wotan Wilke Mohring

Ocena: 8/5

Dyskusja