Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Grobowce Ślepej Śmierci”

Filmy o żywych trupach, mimo szczerej sympatii, budzą we mnie zawsze ambiwalentne uczucia. Z jednej strony zdecydowana większość z nich nie grzeszy ani ciekawą fabułą, ani dobrym aktorstwem. Z drugiej strony mają często niesamowity klimat, którego próżno szukać w nowoczesnych horrorach. No i sentyment budzą we mnie ciała pokryte tonami makijażu, gnijące kończyny, wyszczerzone zęby i martwe ślepia.

Do tego filmu podchodziłem bardzo sceptycznie. Pierwsze skojarzenie nie było pozytywne – hiszpańsko-portugalski horror kręcony za marne pieniądze? Nazwisko reżysera niewiele mi mówiło, a nazwiska reszty ekipy nie budziły już wogóle żadnych skojarzeń.

Początek filmu nie rozwiał tych wątpliwości, a wręcz je pogłębił. Zapewne zdaniem twórców zastosowany tu chwyt – martwa ręka i krzycząca kobieta – miał przyciągnąć uwagę widzów, w rzeczywistości jednak zaburzył on tylko cały proces budowania napięcia, które jest przecież w niskobudżetowych horrorach – gdzie na samych obrazach nie można polegać – najważniejsze. Z czasem jednak sytuacja zaczyna się poprawiać. Widz szybko zapomina o potknięciu z początku filmu, a dobra muzyka wprowadza odpowiedni nastrój.

Fabuła jest dość prosta – młoda kobieta, Virginia, spotyka w Portugalii swoją dawną przyjaciółkę (i kochankę! Odważnie jak na lata 70-te, i to w Hiszpanii!) Betty. Przedstawia jej swojego przyjaciela Rogera, z którym – teoretycznie – nic ją nie łączy. Ten natychmiast zaprasza Betty na wyjazd w trójkę na kilka dni. W czasie podróży zazdrosna i zagniewana Virginia wyskakuje z wolno jadącego pociągu. Nie mając gdzie przenocować, udaje się do ruin starego klasztoru. Tam nocą napadają ją żywe trupy. Betty i Roger dowiadują się o śmierci Virginii od policjantów. Postanawiają przeprowadzić własne śledztwo. Reszty fabuły nie chcę zdradzać, bo choć nie jest ona skompliwana, mogłoby to zepsuć widzowi cały odbiór filmu.

W filmie przewija się kilka całkiem wyrazistych, interesujących postaci – chociażby przemytnik Pedro czy pojawiający się w kilku scenach mężczyzna pracujący w kostnicy. Niestety, główni bohaterowie pozostają zdecydowanie w cieniu postaci drugo- czy nawet trzecioplanowych. Są niewyraźni i mdli. Wiele do życzenia pozostawia również gra aktorska – na kilometr czuć sztucznością. Jest to jednak stały mankament filmów o żywych trupach i nie mam zamiaru go zanadto wytykać.

Wyżej już pochwaliłem muzykę. Nie jest ona ani skomplikowana, ani szczególnie pomysłowa, nie rozbrzmiewa też zbyt często – świetnie jednak pasuje do filmu. Powolna, pełna tłumionego napięcia melodia buduje odpowiedni klimat. Dzięki temu film, choć nie może się pochwalić dobrymi – nawet jak na lata 70-te – efektami specjalnymi trzyma w odpowiednim napięciu.

Na koniec zostawiłem to, co najbardziej mi się podobało – sposób przedstawienia żywych trupów. Jeśli miałbym ich do czegoś porównać, byliby to Nazgule z Jacksonowskiej ekranizacji „Władcy Pierścieni” – oczywiście przy zachowaniu wszelkich proporcji wynikających z różnicy zarówno budżetu, jak i trzech dekad historii kina. Z wyjątkiem momentów, gdy nieumarli pokazani są z bardzo bliska, trudno cokolwiek zarzucić ich wizerunkowi.

Ogólnie „Grobowce ślepej śmierci” to niezły film. Naprawdę mile mnie zaskoczył. Mimo wszystkich wymienionych mankamentów, nieźle buduje napięcie i tworzy atmosferę. Choć reżyser nie ustrzegł się kilku błędów, a wielu przy niskim budżecie ustrzec się nie miał szans, nie ma w „Grobowcach…” nic, co szczególnie by raziło. Jest to po prostu solidny, choć pokryty już kurzem trzech dekad, horror klasy B lub C.

Miłośnikom gatunku mogę „La Noche…” z czystym sercem polecić jako film wart obejrzenia. Pozostałym nie będę go odradzał, bo zbyt silnych negatywnych reakcji nie powinien wywołać.

Tytuł: Grobowce Ślepej Śmierci
Tytuł oryginału: La Noche del Terror Ciego
Kraj: Hiszpania/Portugalia
Data premiery: 1971
Czas trwania: 101 minut
Reżyseria: Amando de Ossorio
Obsada: Lone Fleming, Cesar Burner, Helen Harp, Joseph Thelman, Maria Silva, Rufino Ingles, Veronica Llimera, Simon Arriaga, Francisco Sanz, Juan Cortes, Andres Speizer, Antonio Orengo, Jose Camoiras

Ocena: 6/5

Dyskusja