Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Lochy i Smoki”

„Lochy i Smoki” to, jak nietrudno się domyślić, film fantasy, którego akcja dzieje sie w świecie Greyhawk – standardowym świecie systemu RPG Dungeons & Dragons.

Miałem okazję go obejrzeć pięć lat po premierze, nie zrażony negatywnymi opiniami w rozmaitych serwisach internetowych. Zdecydowana większość znajomych mi to odradzała, jednak jako fan systemu nie mogłem sobie odmówić obejrzenia filmu.

Młoda cesarzowa Savina ma zamiar zjednoczyć ludność Izmeru. Czarodziej Profion chce jej w tym przeszkodzić i zająć jej miejsce. Dwaj główni bohaterowie włamując się do Szkoły Magii, stają przed niecodziennym zadaniem – muszą uratować świat.

Fabuła przypomina standardową kampanię do Dungeons & Dragons. Nie jest może szczególnie oryginalna, ale z pewnością można pochwalić ją za to, że wszystko trzyma się tutaj kupy. Każde wydarzenie mające miejsce w filmie odgrywa swoją rolę, i nie ma na szczęście zbędnych scen. Mimo to są jednak sceny dziwne i głupie – np. który ożywiony szkielet, twórca Berła panowania nad czerwonymi smokami, oddałby po śmierci swe dzieło pierwszemu lepszemu awanturnikowi?

Gra aktorów stoi, niestety, na niskim poziomie. Większość z nich to ludzie mało znani, tak więc dwoje głównych bohaterów odgrywa swe role sztampowo. Thora Birch, wcielająca się w młodą adeptkę sztuk magicznych wypada nieco lepiej, podobnie jak aktor (nie pamiętam nazwiska), grający Damodara. Kompletną porażką jest jednak gra Jeremy Ironsa, który wcielił się w głównego złego, czyli Profiona. Irons jest jednocześnie jedynym znanym w Hollywood aktorem ze wszystkich występujących w filmie.

Wypadało by wspomnieć co nieco o muzyce. Niestety, także i w tym przypadku muszę ponarzekać. Jest bezpłciowa, w zasadzie nie zwraca się na nią uwagi podczas oglądania. Porównując ją jednak z innymi filmami fantasy, wypada naprawdę kiepsko.

W „Lochach i Smokach” bardzo ważne są efekty specjalne. A te, według mnie stoją na wysokim poziomie, mimo iż wielu znajomych którzy oglądali D&D mówią, że jest zupełnie odwrotnie. Wiadomo, gdyby porównywać je do takiego Władcy Pierścieni to wypadają mizernie, jednak w gruncie rzeczy prezentują wysoki poziom. Potwory nie wyglądają na szczęście, na ulepione z plasteliny (wyjątkiem jest 'stworzenie', które zaprowadziło bohaterów do gildii złodziei). Ożywiony szkielet i smoki wyglądają dobrze, jednak najbardziej spodobał mi się beholder, którego można zobaczyć niestety tylko w jednej scenie.

Ostatnim z minusów jest krasnolud, który w „Lochach i Smokach” jest wyższy niż człowiek! Tak, rudobrody karzeł mierzy ponad 180 centymetrów !

„Lochy i Smoki” mają otwarte zakończenie, co oznacza, że powstanie druga część. Ma ją wydać firma odpowiedzialna za takie hity, jak np. The Matrix.

Podsumowując, „Lochy i Smoki”, to film który warto obejrzeć dla wyrobienia sobie własnej opinii. Bardzo chciałbym wystawić wyższą ocenę, jako że jestem fanem systemu D&D, jednak niestety kryteria recenzowania mi na to nie pozwalają. Jeśli mam do czegoś porównać ten film, to najlepiej można go porównać z Wiedźminem – film obejrzeć warto, ale nie należy spodziewać się żadnych rewelacji.

Tytuł oryginału: Dungeons & Dragons
Kraj: USA / Czechy
Czas trwania: 103 minuty
Data premiery: nie było polskiej premiery kinowej, na DVD natomiast ukazała się 24 czerwca 2004
Reżyseria: Courtney Solomon
Obsada: Justin Whalin, Marlon Wayans, Thora Birch, Zoe McLellan

Ocena: 5/5

Dyskusja