Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Od Zmierzchu do Świtu”

„Od zmierzchu do świtu” to już dość stary film, bo wyprodukowany niespełna 10 lat temu. Natknąłem się na niego, można powiedzieć, przypadkiem – gdyby nie to, że został on dołączony do drugiego numeru czasopisma „Premiery”, prawdopodobnie nigdy już bym go nie obejrzał. A byłaby to wielka szkoda, gdyż dzieło Rodriqueza można uznać za naprawdę bardzo udane.

„Od zmierchu do świtu” to produkcja na którą składają się jak gdyby dwa osobne filmy. Pierwszy to typowy film sensacyjny. Dwaj bracia Gecko uciekają przed policją, nie oszczędzając nikogo, kto stanie im na drodze. Są w stanie posunąć się do wszystkiego, byleby tylko przekroczyć granicę i dostać się do Meksyku. Druga część filmu zaczyna się tuż po przekroczeniu granicy przez porywaczy wraz z napotkanym kaznodzieją i jego dziećmi, a dokładniej w momencie gdy docierają oni do przydrożnego baru, czynnego właśnie 'od zmierzchu do świtu'. Bywalcy okazują się być co najmniej dziwni. Jak się później okazuje, są oni wampirami. Od tej chwili zaczyna się horror. Horror w teoretycznym tego słowa znaczeniu, gdyż ogólnie sceny w barze raczej bawią niż przerażają.

Film aż kipi od humoru, zgrabnie ukrytego pod przykrywką horroru. Mimo iż zabawnych sytuacji jest naprawdę wiele, to produkcji daleko jest do cienkich filmów gore klasy B.
Na ogromną pochwałę zasługuje świetna gra aktorska, zwłaszcza w wykonaniu Quentina Tarantino. Kto wie, czy facet nie marnuje się jako reżyser [:)]. George Clooney również zagrał nieźle, podobnie jak Juliette Lewis – tak naprawdę rola którą odgrywała była jedyną poważną, kobiecą, liczącą się w filmie, i dobrze że nie została zmarnowana. Aktor grające kaznodzieję oraz jego filmowy syn zagrali natomiast bardzo przeciętnie…
Dialogi w „Od zmierzchu do świtu” stoją na fatalnym poziomie. Nie licząc niektórych dowcipnych wstawek, rozmowy wyglądają bardzo sztucznie i jest to niewątpliwie najsłabsza cecha filmu.

Nie mogę za to przyczepić się do niezłych – jak na swoje lata – efektów specjalnych. Przemiany ludzi w wampiry wyglądają bardzo efektownie, podobnie jak same potwory.
Podsumowując, „Od zmierzchu do świtu” to produkcja naprawdę dobra. Polecam ją wszystkim tym, którzy będą potrafili odebrać ją momentami z przymrużeniem oka, ale także tym, którzy zwrócą uwagę na walory tego filmu, których jest niewątpliwie bardzo wiele.

Tytuł: Od zmierzchu do świtu
Tytuł oryginału: From Dusk Till Dawn
Reżyseria: Robert Rodriquez
Scenariusz: Quentin Tarantino, Robert Kurtzman
Muzyka: Graeme Revell
Data premiery: 1996-11-08 (Polska) , 1996-01-19 (Świat)
Czas trwania: 130 minut
Kraj: USA
Obsada: George Clooney, Quentin Tarantino, Harvey Keitel, Juliette Lewis

Ocena: 8/5

Dyskusja