Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Ogniem i Mieczem”

Premiera ekranizacji powieści „Ogniem i Mieczem”, pierwszej części Sienkiewiczowskiej Trylogii, miała miejsce już siedem lat temu. Od jej czasu, do chwili w której piszę te słowa, z dziełem Jerzego Hoffmana stykałem się wielokrotnie. Będąc jedenasto-, może dwunastolatkiem, byłem pod wielkim wrażeniem tego filmu. Mój gust co do produkcji kinowych nie zdążył się jeszcze do tamtego czasu wykształcić, a i o sytuacji kina Polskiego i światowego miałem niewielkie pojęcie. Dlatego też całkiem niedawno, korzystając z bożonarodzeniowej przerwy w nauce, postanowiłem obejrzeć „Ogniem i Mieczem” raz jeszcze i ocenić go według panujących dzisiaj standardów.

Fabuła z całą pewnością powinna być dobrze znana większości z nas. O wojnach siedemnastowiecznych, które toczyła Rzeczpospolita, wszyscy wiemy z lekcji historii. „Ogniem i Mieczem” traktuje o jednej z nich. Jan Skrzetuski, młody poseł księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, w drodze powrotnej z Krymu ratuje życie samemu Bohdanowi Chmielnickiemu. Wkrótce potem pomaga wydostać się z opresji kniahini Kurcewiczowej i jej pięknej bratanicy. Z wzajemnością zakochuje się w Helenie, przyrzeczonej atamanowi kozackiemu Bohunowi. Wrą serca! Wrą też Dzikie Pola! Zbliża się wojna Kozaczyzny z Rzeczpospolitą…

Z pewnością wypadałoby wspomnieć, że „Ogniem i Mieczem” jest największą jak na razie polską superprodukcją. Budżet, jaki udało się zgromadzić twórcom filmu, wyniósł dwadzieścia osiem milionów nowych złotych. Taka ogromna kwota dała reżyserowi bardzo duże możliwości, które, moim zdaniem, wykorzystał najlepiej jak tylko mógł.

Do filmu zatrudniono dobrze znanych w naszym kraju aktorów. Główną rolę odegrał Michał Żebrowski. Moim zdaniem nadawał się na Jana Skrzetuskiego idealnie i odegrał swoją rolę naprawdę przyzwoicie. Jeszcze lepiej prezentuje się Aleksander Domogarow, któremu w udziale przypadła rola Bohuna. Kozak, dumny i porywczy, a co za tym idzie, niekiedy szalony, to bez wątpienia najlepiej odegrana postać. Na pochwałę zasługuje też z całą pewnością Rusłana Pysanka. Przyszło jej się wcielić w czarownicę Horpynę. Mimo, iż nie jest to rola zbyt duża, a i scenarzysta pokusił się o przeinaczenie treści książki (wiedźma zostaje zamordowana przez wesołą kompanię polskiej szlachty). Bardzo słabo wypadła jednak Izabella Scorupco, która wcieliła się w piękną Helenę. Zagrała ona nadzwyczaj nienaturalnie, co najprawdopodobniej zauważył reżyser i ostatecznie, kniahówna nieczęsto pojawia się na ekranie. Nie sposób narzekać na aktora odgrywającego Chmielnickiego, podobnie jak na słynnego Daniela Olbrychskiego, który wystąpił w roli Tuhaj-Beja. Bardzo dobre wrażenie zrobili też na mnie bez wyjątku wszyscy wodzowie i wojownicy kozaccy. Charakteryzacja mieszkańców Ukrainy nie pozostawia dużo do życzenia, podobnie zresztą jak ich talent aktorski. Średnio jednak wypadł Zbiegniew Zamachowski w roli Pana Wołodyjowskiego. Wyraźnie widać, że bardzo się starał, jednak zdaje mi się, iż nadał swojemu bohaterowi ciut za dużo komizmu. Zupełnie inaczej jest z Krzysztofem Kowalewskim, filmowym Zagłobą, który zagrał doprawdy znakomicie, a niektóre humorystyczne momenty z jego udziałem z pewnością na stałe wpiszą się do historii polskiego kina.

Bardzo mocną stroną filmu jest oprawa dźwiękowa i muzyczna. Zwłaszcza ta druga zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Skomponował ją Krzesimir Dębski, ten sam, którego znamy z polskich seriali i telenoweli. Jego specyficzny styl muzyczny jest tutaj nietrudny do zauważenia, charakterystyczne brzmienia dają o sobie znać już w pierwszych minutach obrazu. Na szczególną pochwałę zasługują oczywiście utwory, jakich widzowi przyjdzie odsłuchać podczas rozmaitych scen batalistycznych – ale nie tylko. Także i w spokojniejszych momentach oprawa muzyczna prezentuje się znakomicie, choć już nie tak podniośle i charyzmatycznie.

To, czego najbardziej się obawiałem w przypadku „Ogniem i Mieczem”, zaraz po ewentualnym zniszczeniu klimatu Sienkiewiczowskiej Trylogii, to wygląd scen batalistycznych. Jak już wspominałem, Hoffman miał środki ku temu, by nakręcić kilka całkiem solidnych bitew. Całe szczęście, stanął na wysokości zadania. W „Ogniem i Mieczem” zobaczymy dwa duże starcia oraz kilka drobnych potyczek. Ilość scen walk również jest w porządku – nie ma ich zbyt mało, ale również nie przesadzono. Krwistością i brutalnością, o dziwo, dorównują niekiedy ogromnym amerykańskim produkcjom, choć brak im tak dużego rozmachu. Jako ciekawostkę dodam, że także i w ostatniej z bitew (oblężenie Zbaraża), pokuszono się o drobne przeinaczenie treści książki. Mam tu na myśli, rzecz jasna, zniszczenie kozackiej wieży oblężniczej. Nieco dziwnym wydało mi się, że nasi wschodni sąsiedzi skonstruowali tylko jedno takie cudeńko… ale nie będę czepiał się szczegółów. Tak czy siak, wybuch wspomnianej machiny oblężniczej nawet całkiem efektowny.

Po obejrzeniu filmu z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że zachował on klimat Sienkiewiczowskiej powieści. Składają się na to przeróżne czynniki. Między innymi wspomniana już piękna, podniosła muzyka, ale nie tylko. Scenografia oraz kostiumy także działają pobudzająco na wyobraźnię widza. Oglądając „Ogniem i Mieczem” czułem się, jakbym był uczestnikiem wydarzeń przedstawionych w filmie. Na niemal cztery godziny zapomniałem o całym bożym świecie i przeniosłem się do czasów Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Dawno żadna filmowa produkcja nie wciągnęła mnie tak mocno, jak dzieło Hoffmana.

„Ogniem i Mieczem” to obraz, z którym powinien zapoznać się każdy z nas, choćby z patriotycznego obowiązku. Technicznie niewiele można mu zarzucić, mimo iż posiada sporo mniej znaczących niedociągnięć i kruczków. Moje obawy związane z ekranizacją powieści Sienkiewicza nie znalazły swojego ucieleśnienia w filmie – Jerzy Hoffman stanął na wysokości zadania i stworzył wybitne, jak na polskie kino, dzieło, będące jednocześnie chyba najlepszym polskim pełnometrażowym filmem, jaki udało mi się do tej pory obejrzeć.

Tytuł: Ogniem i Mieczem
Reżyseria: Jerzy Hoffman
Scenariusz: Jerzy Hoffman, Andrzej Krakowski
Muzyka: Krzesimir Dębski
Data premiery: 1999-02-12 (Polska) , 1999-02-12 (Świat)
Czas trwania: 175 minut
Kraj: Polska
Obsada: Michał Żebrowski, Aleksander Domogarow, Izabella Scorupco, Zbigniew Zamachowski, Krzysztof Kowalewski, Rusłana Pysanka

Ocena: 8/5

Dyskusja