Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Omen 2”

„Omen 2” to już bardzo stary film. Został wyprodukowany w 1978 roku, a więc niemal trzydzieści lat temu. Pamiętam, że mając mniej więcej dziesięć lat, drżałem ze strachu oglądając poszczególne części, nie będąc nawet świadomym, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Nic więc dziwnego, że bardzo się ucieszyłem, gdy telewizja Polsat postanowiła wyemitować wszystkie trzy części „Omena”. Udało mi się jednak obejrzeć dopiero drugą – pierwszą niestety przeoczyłem…

Damien Thorn przyszedł na świat szóstego dnia, szóstego miesiąca i o szóstej nad ranem. Po stracie matki, jest on wychowywany przez swojego wujka i jego żonę. Amerykański dyplomata, Robert Thorn, odkrył prawdę o swoim bratanku. Według Apokalipsy Świętego Jana, nadejście Armageddonu oraz ostatecznej konfrontacji pomiędzy siłami dobra i zła nastąpi wraz z narodzinami szatańskiego pomiotu w ludzkiej postaci. Jak się okazuje, pomiotem tym jest nikt inny, jak Damien. To tłumaczyłoby fakt, że w jego obecności dzieją się dziwne rzeczy; między innymi to, że gdy tylko znajdował się nieopodal, życie straciło wielu ludzi. Najpierw była ciotka, potem dziennikarka, następnie inni… W końcu Damien sam odkrywa, kim tak naprawdę jest, gdy zauważa na swojej głowie znamię przybierające kształt liczby 'sześćset sześćdziesiąt sześć'.

„Omen 2” mimo, że ma już swoje lata, nadal straszy. I to jest największa zaleta filmu: specyficzny klimat, który nakazuje widzowi patrzeć, patrzeć i jeszcze raz patrzeć… i pozostawać w nadziei, że Szatan zostanie pokonany aż do samego końca. Obraz może nie straszy w prawdziwym tego słowa znaczeniu, ale sam Damien oraz jego czyny są przerażające. Tak czy siak, produkcja dostarcza bardzo mocnych wrażeń, na co składa się wiele różnych czynników.

Pierwszym z nich jest zadziwiająco dobra gra aktorska. Pamiętam, że gdy oglądałem „Omena” jakieś osiem-dziesięć lat temu, nie zwracałem na to uwagi. Ale teraz nie sposób zwrócić na to uwagi. Niejedna współczesna produkcja może pochwalić się tak wiernym i naturalnym odgrywaniem postaci przez aktorów, jak stareńki „Omen”. Nieźle spisał się Jonathan-Scott Taylor, grający pomiot Diabła, podobnie jak William Holden, będący jego filmowym wujkiem. Aktorom drugoplanowym także nie sposób cokolwiek zarzucić… mimo upływu lat, poziom gry aktorskiej w „Omenie” nadal robi niewiarygodnie dobre wrażenie.

Trudno przyczepić się też do muzyki w „Omen II”. W jej przypadku akurat widać upływ czasu, jednak idealnie spisuje się jeśli chodzi o potęgowanie napięcia. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jeżeli jakaś muzyka ma we mnie wzbudzić uczucie strachu czy niepokoju, to najlepiej nadaje się do tego właśnie ta filmowa, sprzed wielu lat. Taka, jak na przykład w „Omenie II”.

Damien używa swoich mocy w bardzo specyficzny sposób. Niekiedy likwiduje zagrożenia osobiście. Wpatruje się wtedy we oczy osoby, której chce się pozbyć i po kilku sekundach delikwent pada, opętany przez czarne moce. W „Omenie II” wygląda to bardzo dobrze – mimo, że nie użyto przy tym żadnych efektów sepcjalnych. Aktorzy szamotają się sami ze sobą, jak gdyby chcieli oprzeć się jakiejś złowieszczej sile – po czym zwalają się na ziemię. Damien nie jest jednak sam. Ma wielu pośredników – między innymi ciotkę, ale też swojego prawdziwego, diabelnego tatusia, który objawia się ofiarom jako czarny kruk. Ptaszek ten zabija niektórych samym wzrokiem – ale dla innych zostawia bardziej wyrafinowane sposoby pozbawiania życia. Na przykład – pewnej dziennikarce wydrapuje oczy tylko po to, by następnie niewidoma wpadła pod nadjeżdżającą ciężarówkę… Jakby nie mówić, sceny śmierci i moderstw wyglądają w „Omenie II” bardzo dobrze, choć często pokazane są w naprawdę brutalny sposób. Twórcy nie szczędzą widzowi mocnych widoków.

„Omen II” to film bardzo dobry. Mimo upływu lat, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Film ten ma niepowtarzalny, specyficzny klimat, który sprawia, że nie sposób oderwać się od ekranu. Czasami razi kiepski poziom reżyserii, ale ogólnie nie przeszkadza to podczas oglądania. Produkcję tę polecam wszystkim miłośnikom klasyki oraz dobrych, mocnych horrorów, którym nie przeszkadza fakt, że obraz ma już swoje lata.

Tytuł: Damien – Omen II
Tytuł oryginału: Damien – Omen II
Kraj: USA
Czas trwania: 107 minut
Premiera kinowa: 1978-06-05
Reżyser: Don Taylor
Obsada: William Holden, Lee Grant, Jonathan Scott-Taylor, Robert Foxworth

Ocena: 7/5

Dyskusja