Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Omen 3”

Ucieszyłem się niezmiernie gdy dowiedziałem się, że telewizja Polsat ma zamiar wyemitować wszystkie trzy części jednego z największych horrorów wszechczasów. Pierwszej odsłony obejrzeć nie zdołałem, o czym pisałem zresztą w recenzji „Omen II”. Nie opuściłem jednak części trzeciej, w której to miało nastąpić zakończenie historii. „Omen III: Ostatnie starcie”, bo taki film nosi podtytuł, okazuje się być znacznie lepszy od drugiego Omena, wyprodukowanego 3 lata wcześniej.

Damien, wcielenie Antychrysta, jest prezesem korporacji „Thorn Industries”. Uzyskuje też stanowisko ambasadora USA w Wielkiej Brytanii. Jego plany są jednak zagrożone, gdyż niezwykłe położenie trzech planet zwiastuje rychłe ponowne przyjście Chrystusa. Nakazuje więc swoim ludziom wymordowani wszystkich dzici urodzonych w tym okresie, tak jak niegdyś zrobił to król Herod. Ojciec DeCarlo wysyła zakonników z misją powstrzymania szatana. Jego działaniom może położyć kres jedynie śmierć, zadana jednym z siedmiu świętych sztyletów.

Największą zaletą wszystkich części Omena, a więc także części trzeciej, sa niepowtarzalne, specyficzne klimat i nastrój, które dają o sobie znać już w pierwszych minutach oglądania. Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim bardzo dobry scenariusz i sprawnie opowiedziana historia Damiena Thorna. Jego postać jest doskonale zarysowana, a oglądając poszczególne części „Omena” można go poznać niemal z każdej strony. Do tego dochodzą przekonywujący bohaterowie poboczni; jak chociażby dziennikarka i jej dziecko, czy też najbliższy współpracownik Damiena, u którego pojawiają się jednak ludzkie uczucia i w pewnym momencie waha się, czy aby na pewno dobrze robi, popierając we wszystkim swego pracodawcę.

Wszystko to nie wyglądałoby tak naturalnie, gdyby nie doskonała gra aktorska. Mimo, że od premiery filmu minęły dwadzieścia cztery lata, to prezentuje ona bardzo wysoki poziom, nawet jeśli miałbym brać pod uwagę dzisiejsze, ogólno przyjęte standardy. Tyczy się to wszystkich aktorów, a Sama Neill’a, któremu w udziale przypadła rola Damiena, zwłaszcza. Ludzie ci grają nad wyraz naturalnie i przekonywująco.

Całość dopełnia bardzo dobra muzyka, doskonale pobudzająca napięcie, a momentami nawet i strach. Zapomniałem bowiem we wcześniejszych akapitach dodać, że „Omen III” miewa chwile, w których autentycznie potrafi przestraszyć. Niestety, nie uświadczymy tu słynnego chórku odśpiewującego „Ave Satani”, mimo to oprawa dźwiękowa i tak prezentuje się przyzwoicie. Tym bardziej, że poszczególne dźwięki czy utwory są odtwarzane w jak najbardziej odpowiednich do tego momentach. Dodam jeszcze, że ścieżka dźwiękowa z „Omena” jest uznawana za jedną z najlepszych w historii filmu.

Jeśli połączyć ten niezwykły klimat i nastrój ze świetnie zarysowanymi postaciami i doskonałą grą aktorską, i dodać do tego jeszcze pozbwiony błędów scenariusz oraz bardzo dobrą muzykę – otrzymujemy jeden z najlepszych horrorów wszechczasów. „Omen III” jest znacznie lepszy od drugiej częśći. Wszystkie pozytywne cechy „Omena II” są obecne także i w trzeciej odsłonie filmu i przy tym jeszcze lepiej widoczne. O ile w przypadku 'dwójki' czepiałem się trochę jakości reżyserii, o tyle w 'trójce' niewiele można jej zarzucić. Ogólnie rzecz biorąc – „Omen III” bierze z poprzednich części to, co najlepsze i dodaje jeszcze nieco sam od siebie.

W efekcie powstał niemalże doskonały film, który mogę polecić wszystkim miłośnikom dobrego horroru – chociaż takowi z pewnością obraz ten już oglądali. A jeśli nie – biegiem do wypożyczalni lub telewizora, i nadrabiać zaległości! Tak czy siak – „Omena III” szczerze polecam.

Tytuł: Omen III – Ostatnie Starcie
Tytuł oryginału: Omen III – The Final Conflict
Kraj: USA
Czas trwania: 108 minut
Premiera kinowa: 1981-03-20
Reżyseria: Graham Baker
Obsada: Sam Neill, Rossano Brazzi, Barnabt Holm, Lisa Harrow

Ocena: 9/5

Dyskusja