Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Opętanie”

Pewnego październikowego popołudnia, powracając ze szkoły jak zwykle przyglądałem się ekspozycjom przy pobliskim sklepie z prasą. Moją uwagę przykuł całkiem nowy magazyn „KINO Grozy”, do którego dołączony został film na DVD, który, jeśli wierzyć napisowi na okładce, przeszedł do klasyki gatunku. „Opętanie”, bo tak się owy film nazywał, wzbudził we mnie całkiem pozytywne uczucia i mogę bez ogródek powiedzieć, że paręnaście złotych, które wydałem na pismo z płytką, nie zostało wyrzucone w błoto.

Tom Witzky jest głową całkiem przeciętnej Chicagowskiej rodziny. Kochającego męża, a przy tym i dobrego ojca, cechuje sceptyczność i pragmatyzm, jeśli chodzi o sprawy natury paranormalnej. Z tego względu pewnego wieczoru, w czasie spotkania towarzyskiego, uczestniczy w seansie hipnotycznym, prowadzonym przez własną szwagierkę. Jak się okazuje, Tom posiada niezwykłe zdolności medialne. Od tej pory spokój i harmonia w jego życiu zostają zburzone, a on sam zaczyna doznawać dziwnych wizji i halucynacji.

„Opętanie” to film, któremu niewiele można zarzucić, jeśli chodzi o aspekty techniczne. Mimo to z pewnością nie jest obrazem, który na dłużej zapadnie mi w pamięć. Ot, po prostu dobra produkcja, na pewno warta obejrzenia. Dlaczego tak? Ponieważ przez bardzo długi czas tak naprawdę nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Twórcy zapewne chcieli stworzyć nastrój tajemniczości i nawet im się to udało, jednak nie podziałało na dłuższą metę. Po trzydziestu minutach pozostawania w niepewności miałem już dość i zaczęło mnie to wszystko nudzić. Postanowiłem jednak nie wyłączać jeszcze telewizora. Dopiero po długim oczekiwaniu, główny wątek zaczął się rozjaśniać, co pchnęło całą fabułę do przodu. Nagle wszystko zaczęło się wyjaśniać i można było już czerpać pewną satysfakcję z oglądania – pytanie tylko, dlaczego tak późno?

Jak już wspomniałem, od strony techniczniej niewiele można obrazowi zarzucić. Aktorzy grają naturalnie i z przekonaniem, muzyka odpowiednio wpasowuje się w tło, a na zdjęcia nie zwróciłem specjalnej uwagi, tak więc najprawdopodobniej były całkiem przeciętne. Efektów specjalnych w filmie nie ma, bo i na niewiele by się zdały. „Opętanie” to obraz, który doskonale obchodzi się i bez nich.

Ogólnie rzecz biorąc, „Opętanie” to film bardzo dobry. Mimo drobnych niedociągnięć, obraz jest przyjemny w odbiorze, tym bardziej, że strona techniczna nie pozostawia wiele do życzenia. Bez wątpienia warto się z „Opętaniem” zapoznać, a tymczasem pozostaje nam czekać na sequel, do którego zdjęcia rozpoczęły się latem 2005 roku.

Tytuł: Opętanie
Tytuł oryginału: Stir of Echoes
Kraj: USA
Czas trwania: 100 minut
Premiera: 2000-06-02
Reżyseria: David Koepp
Obsada: Kevin Bacon, Kathryn Erbe, Illeana Douglas, Liza Weil

Ocena: 6/5

Dyskusja