Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Ostatni Samuraj”

Wczorajszego dnia miałem okazję po raz drugi obejrzeć film Edwarda Zwicka pod tytułem „Ostatni Samuraj”. Pamiętam, że dwa lata temu będąc na jego pokazie premierowym, wzbudził we mnie wiele pozytywnych emocji. Będąc wtedy jeszcze mało doświadczonym kinomanem, nie mogłem dopatrzeć się u niego wad. Teraz, kiedy mogłem raz jeszcze widzieć widowisko Zwicka, kilku niedociągnięć się doszukałem – ale w dalszym ciągu pzosotaje on dla mnie wspaniałą epicką opowieścią, jedną z niewielu, w których mamy okazję poznać dawnych japońskich wojowników.

Kapitan Nathan Algern, przedstawiciel amerykańskiej firmy produkującej karabiny Winchester wyrusza w 1870 roku w podróż do Japonii, by wyszkolić armię cesarza. Owy cesarz chce skończyć z tradycją samurajów służących na dworach w jego kraju po tym jak stwierdza, że są oni prymitywnymi dzikusami, biegającymi z katanami i łukami w ręku, podczas gdy w wielu innych krajach dawno przyjęła się już broń palna. Kiedy cesarz Meija pragnie nawiązać poważny pakt z obcokrajowcami, samurajowie zauważają zagrożenie. Od tej pory będą oni prześladowani na ulicach całej Japonii. Podczas walki z nimi kapitan Algrem zostaje ranny i dostaje się do niewoli wodza Katsumoto. Będzie miał okazję poznać samurajskie zwyczaje oraz ich kodeks honorowy. Algrem jest zmuszony zadecydować, po której stronie się opowie…

Fabuła „Ostatniego Samuraja” nie jest szczególnie odkrywcza. Poza tym w niektórych przypadkach łatwo przewidzieć, co stanie się stanie się za chwilę. Ale tylko w niektórych – gdyż w gruncie rzeczy twórcy zafundowali widzowi wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, np. atak podczas przedstawienia teatralnego, śmierć syna Katsumoty, a wiele rzeczy trudno jest przewidzieć aż do ostatniej chwili – wspomnę chociażby o ostatecznym wyniku wojny samurajów z wojskiem cesarza. Całą historię widzimy z oczu towarzysza Algrena, fotografa, który przybył do Japonii razem z Nathanem.

Produkcja może się pochwalić przyzwoitymi dialogami, oraz piękną scenografią. O ile te pierwsze prezentują się tak jak powinny, o tyle scenerie w filmie to istne arcydzieło. Twórcy uraczyli widza dziesiątkami wspaniałych japońskich krajobrazów, włącznie ze słynnymi kwitnącymi wiśniami. Ładnie wyglądają też wnętrza; w większości przypadków utrzymane w orientalnych klimatach całego obrazu. Podobnie japońskim miastom, czy osadzie samurajów trudno mieć coś do zarzucenia. Dodam jeszcze, że film był nominowany do Oscara w kategorii „Najlepsza Scenografia”, a to już mówi samo za siebie.

„Ostatni Samuraj” to także piękny wątek miłosny Algrema i Taki, oraz wspaniałe udźwiękowienie. Twórcy świetnie ukazali postać kobiety, wdowy po dzielnym rycerzu – którego mordercą był nikt inny jak Algrem. Dziewczynie niełatwo jest pogodzić się z jego śmiercią, ale w końcu zauroczenie Nathamem zwycięża. Jeśli zaś chodzi o wspomniane udźwiękowienie, to również powiem, że film dostał w tej dziedzinie nominację do Oscara. Bo dźwięk w „Ostatnim Samuraju” jest rzeczywiście dobry, ale znacznie lepsza jest muzyka, doskonale pasująca do klimatu produkcji. Piękne, orientalne brzmienie przeplata się z typową dla amerykańskiego kina muzyką. Pierwsze twórcy puszczają w, że tak powiem 'spokojnych' momentach. Czyli na przykład gdy kamera pokazuje widok na dolinę lub japońskie miasto. Ta druga, jak nietrudno się domyślić, jest odtwarzana w scenach batalistycznych. Idealnie stopniuje napięcie, a także wzbudza w widzu zaniepokojenie. Oprawa dźwiękowa to bez wątpienia mocna strona filmu.

Co zaś się tyczy gry aktorskiej: nie jest ona wybitna. Aktorzy grają tak, jak powinni. Tom Cruise pokazał się od jak najlepszej strony, zresztą jak zwykle – sądzę, że to jeden z najbardziej utalentowanych aktorow Hollywood. Film był nominowany do Oscara w kategorii „Najlepszy Aktor Drugoplanowy”. Chodzi oczywiście o genialnego Kena Watanabe’a, który w „Ostatnim Samuraju” gra wodza Katsumotę. Jest to jego filmowy debiut (btw, jego talent został doceniony przez twórców Batman: Początek, w którym to filmie również gra drugoplanową postać). Pozostali aktorzy jakoś szczególnie się nie wybijają, choć dobre wrażenie zrobił też na mnie brodaty japończyk, któremu w udziale przypadła rola dowódcy wojsk cesarskich.

„Ostatni Samuraj” to także bardzo dobre sceny batalistyczne. Walk jest tutaj kilka, a bitwy dwie – w tym jedna na większą skalę. Salwy haubic robią wrażenie, podobnie jak ostrzał z gatlingów. Nie inaczej jest z łucznictwem – jakoś szczególnie spodobały mi się chwile, w których groty samurajskich strzał przebijały żołnierzy cesarza. Niewiele można zarzucić bezpośrednim walkom, miecz w miecz. Sceny te są dość krwiste i brutalne, ale przy tym jak najbardziej realistyczne – w końcu dobrej jakości katany przechodziły przez zbroje płytowe jak przez masło. Perełkę stanowi też scena, w której kapitan Algrem zostaje zaatakowany przez sześciu przeciwników – cechuje ją świetna realizacja i układ walki.

Mimo to pewien zawód spotka widzów, którzy po „Ostatnim Samuraju” oczekiwali wielkich bitew z udziałem tysięcy żołnierzy, takich jak na przykład w „Troi” czy „Aleksandrze”. Takowych tu po prostu nie ma, bo w sumie to nie o walkę w tym filmie chodzi. Samurajowie dążą do stworzenia takiej Japonii, jaką pamiętają – zjednoczoną, bez wewnętrznych sporów i rebelii, i najchętniej stworzyli by ją taką bez rozlewu krwi. Film ma też dość dziwne zakończenie, którego jednak nie opiszę, by nie psuć wam (nie)przyjemności jego oglądania. W każdym bądź razie jest ono bardzo naiwne i widzowi aż roi się w głowie od pomysłów na inne, znaczne lepsze zakończenie filmu.

„Ostatni Samuraj” to bez wątpienia film dobry. Stworzona z rozmachem, piękna epicka historia o wspaniałym klimacie, podkreślanym przez równie dobrą muzykę. Zapierająca dech scenerie, dobra gra aktorska i świetne sceny batalistyczne czynią tę produkcję wartą obejrzenia, nawet mimo wielu drobnych niedociągnięć, z których najpoważniejsze to niezwykle naiwne, jak już wcześniej wspominałem, zakończenie. Myślę, że siódemka z plusem będzie idealną oceną.

Tytuł: Ostatni Samuraj
Tytuł oryginału: The Last Samurai
Reżyseria: Edward Zwick
Scenariusz: John Logan, Edward Zwick
Muzyka: Blake Neely, Trevor Morris
Data premiery: 2004-01-30 (Polska) , 2003-11-22 (Świat)
Czas trwania: 154 minuty
Kraj: USA
Obsada: Tom Cruise, Ken Watanabe, Shin Koyamada, Koyuki

Ocena: 7/5

Dyskusja