Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Piła 2”

Pierwsza część „Piły”, będąca dziełem amerykańskiego studenta Jamesa Wana, odniosła niespodziewany sukces. Nikt nie przypuszczał, że niewielka produkcja, nakręcona raptem w ciągu parunastu tygodni przez reżysera-amatora okaże się hitem. Hitem, który doczeka się kontynuacji. Niestety, „Piła II”, mimo iż naprawdę niezła, jest znacznie słabsza od poprzedniczki. Po obejrzeniu filmu nasunęło mi się pytanie – dlaczego kontynuację powierzono zupełnie innemu reżyserowi – Darren Lyn Bousman’owi, będącemu specjalistą od muzycznych teledysków, a nie pełnometrażowych produkcji filmowych?

Okoliczności makabrycznego morderstwa, które bada detektyw Eric Mason (Donnie Wahlberg) świadczą o jednym: psychopatyczny morderca „Jigsaw” powrócił. Niewinne ofiary zamknięte przez niego w jednej celi ponownie będą zmuszone do wzięcia udziału w śmiertelnej „zabawie”. Od ich decyzji zależeć będzie, kto z uwięzionych przeżyje, a kto umrze. Dla tych, którzy ocaleją, życie nie będzie już takie, jak przedtem.

Fabuła jest podobna jak w przypadku pierwszej „Piły” – psychopatyczny morderca Jigsaw, zamyka grupkę ludzi w pewnym miejscu, daje im do wykonania pewne zadanie (lub też ich szereg), na co mają określoną ilość czasu. Jeśli uda im się je wypełnić – przeżyją i zostaną uwolnieni. W przeciwnym wypadku poniosą śmierć. Tak jak to miało miejsce w pierwszej części, także i największym atutem 'dwójki' jest doskonały scenariusz. Tym razem jest on jeszcze ciekawszy i bardziej kręty niż poprzednio, mimo to całość trzyma się kupy znacznie lepiej niż w dziele Wana. Największe zaskoczenie czeka widzów przy zakończeniu filmu – ale z oczywistych powodów wolę o tym nie pisać. Nie będę wam psuł niespodzianki. Jedną z podstawowych różnic między pierwszą a drugą częścią przygód Jigsawa jest fakt, że w 'jedynce' morderca kryje się pod maską i pokazuje swą twarz dopiero pod koniec filmu. W 'dwójce' czegoś takiego nie uświadczymy. Film rozpoczyna się bowiem średnio udaną akcją amerykańskiej policji, mającej na celu aresztowanie Jigsawa. Gliniarze, mimo iż nie wyjdą z tego bez szwanku (o czym również nie będę dokładniej pisał, nie chcąc psuć wam przyjemności z oglądania ;)), dorwą mordercę już na samym początku i dowiedzą się o aktualnie prowadzonej przez niego grze, w której jedną z ofiar jest syn policyjnego detektywa.
Mimo najszczerszych chęci, żaden z policyjnych negocjatorów nie jest w stanie wydusić że staruszka (tak, w „Pile II” mordercą jest chory na raka mężczyzna w podeszłym wieku!) nic na temat aktualnego położenia osób grających z Jigsawem. Mężczyzna mówi tylko: „Musisz jedynie ze mną rozmawiać”. Co okaże się prawdą, a o czym, z oczywistych powodów, dokładniej nie napiszę. Tak czy owak, przez większą część seansu mamy złudne wrażenie, że akcja filmu toczy się w czasie rzeczywistym.

Gra aktorska w „Pile II” prezentuje się nienajgorzej, choć na pewno mogłoby być lepiej. Od najlepszej strony pokazał się bez wątpienia Tobin Bell, filmowy Jigsaw. Spokojny, zdecydowany i wykończony chorobą staruszek, który wcale nie wydaje się być psychopatą jest przez Bella odgrywany nad wyraz przekonywująco. Jeśli chodzi o osiem osób uwięzionych w tajemniczym domu, grających z Piłą – poziom ich aktorskich umiejętności jest bardzo różny. Bardzo ładnie zagrała Shawnee Smith, filmowa Amanda. Niezgorzej wypadli też czarnoskóry aktor, którego nazwiska nie jestem w stanie przytoczyć, oraz Franky G, odgrywający największego psychola spośród ósmiorga uwięzionych osób, brutalnego i bezwzględnego Xaviera. Szkoda jedynie, że większość z zaprezentowanych tu bohaterów jest widzowi najzwyczajniej obojętna. Powiem szczerze, oglądając śmierć coraz to kolejnych ofiar Jigsawa, nie czułem żadnego żalu ani poruszenia – patrzyłem na to wszystko bez większych emocji…

Na muzykę i udźwiękowienie nie zwróciłem większej uwagi, a więc można wysnuć wniosek, iż jest ono przeciętne. O tym aspekcie filmu przypomniałem sobie w momencie, gdy na ekranie pojawiały się już napisy końcowe, a w tle przygrywał całkiem solidny hardrokowy utwór. Jeśli chodzi o zdjęcia – to nie jest najgorzej, ale kamera porusza się tu bardzo chaotycznie. Pierwsze skojarzenie, które przyszło mi na myśl po zwróceniu uwagi na tę cechę filmu, to typowe amerykańskie horrorki, których w ostatnim czasie powstało bardzo wiele. Mam na myśli oczywiście produkcje, w których psychol z maczetą w ręku ugania się za nastoletnimi dziewczynami, niezwykle hojnie obdarzonymi przez matkę naturę. Taki styl kręcenia filmów to kwestia dyskusyjna, jednemu spodoba się to bardziej, drugiemu mniej, a trzeciemu wcale. Ja należę do tej drugiej grupy.

O efektach specjalnych w „Pile II” trudno się dłużej rozpisywać, bo jest ich tutaj niewiele. Dużo jest za to przepełnionych brutalnością scen, przy których mniej odporni widzowie z pewnością będą musieli przymykać oczy. Zobaczymy jak to jest zostać spalonym krematoryjnym piecu, wpaść z wysokości trzech metrów do ogromnej niszy wypełnionej strzykawkami uzbrojonymi w ostre igły, czy też skończyć z pałką nabijaną kilkunastocentymetrowymi kolcami wbitą w potylicę. Ogólnie rzecz biorąc, miłośnicy rozlewu krwi i latających wkoło ludzkich wnętrzności będą w siódmym niebie. Autorzy nie szczędzą okrucieństwa, przez co część widzów z pewnością będzie zniesmaczona (takie były np. moja siostra i dziewczyna, z którymi wybrałem się na seans). Trudno się jednak temu wszystkiemu dziwić – wszak sam tytuł filmu sugeruje, że jest to obraz brutalności, a i pierwsza część do delikatnych nie należała. Po co więc rezygnować z czegoś, co zapewni dodatkowe zyski, przyciągając do kina dzieciaki które często wspomnianą brutalnością się upajają?

Wszystkie te zabiegi w ten czy inny sposób wpłynęły na klimat filmu. Nastrój grozy i tajemniczości nie jest w „Pile II” tak bardzo namacalny, jak miało to miejsce w pierwszej części. Obraz bowiem po około godzinie budowania solidnego, mrocznego nastroju zamienia się bezmyślną sieczkę i eliminowanie coraz to kolejnych uczestników gry. Można to tłumaczyć faktem, iż twórcy chcieli pokazać szaleństwo i desperację, które rodzą się w człowieku, kiedy przychodzi mi stanąć w obliczu ekstremalnych sytuacji, jednak jest to dość nielogiczne tłumaczenie. Zważywszy na to, gdzie znajdowały się informacje potrzebne do otwarcia sejfu z odtrutkami (przez całe dwie godziny gry do domu był wpuszczany gaz paraliżujący), można było się przecież zagrać i wspólnie stawić czoła zagrożeniu. Chociaż, z drugiej strony, człowiek jest z natury egoistą… i trudno określić jak w obliczu tak krytycznej sytuacji zachowalibyśmy się my sami.

Podsumowując, „Piła II” to obraz nienajgorszy, który bez wątpienia można oglądać czerpiąc z tego ogromną satysfakcję. Dzieło Bousmana powiela dużo błędów poprzedniczki a i powstało kilka nowych niedociągnięć, które być może zostaną wyeliminowane w „Pile III”, która w chwili gdy piszę te słowa, jest już w przygotowaniu. Wracając jednak do „Piły II” – sami zdecydujcie, czy opłaca się wydać te paręnaście złotych na bilet do kina. Jeśli uznacie, że nie, to tak czy owak polecam za jakiś czas pójść do wypożyczalni i sięgnąć po wersję DVD. „Piła II” nie jest żadnym arcydziełem, ale zapoznać się z nią na pewno warto.

Tytuł: Piła II
Tytuł oryginału: Saw II
Reżyseria: Darren Lynn Bousman
Scenariusz: Leigh Whannell
Muzyka: Charlie Clouser
Data premiery: 2006-01-06 (Polska) , 2005-10-28 (Świat)
Czas trwania: 93 minuty
Kraj: USA
Obsada: Shawnee Smith, Vincent Rother, Linette Robinson, Tobin Bell, Dina Meyer

Ocena: 6/5

Dyskusja