Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka”

Kiedy trzy lata temu na ekranach polskich kin pojawił się film „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły” w reżyserii Gore Verbinskiego, mało kto spodziewał się, iż odniesie on jakiś większy sukces. Tymczasem obraz został niespodziewanie ciepło przyjęty przez krytykę, a opinie 'zwyczajnych' widzów były bardzo pozytywne. Wielka popularność pociągnęła za sobą wielkie zyski. Nic więc dziwnego, iż postanowiono nakręcić kontynuację. Dziś, po trzech latach od premiery pierwszej części, mam przyjemność recenzować drugi film z cyklu „Piraci z Karaibów” o podtytule „Skrzynia Umarlaka”.

W Port Royal trwają przygotowania do ślubu Elizabeth Swann z Willem Turnerem, kiedy nagle przyszli małżonkowie zostają aresztowani. Will zostaje zwolniony, ale warunkiem całkowitego odzyskania wolności przez niego i jego narzeczoną jest zdobycie busoli, którą posiada słynny pirat Jack Sparrow. Busola ta jest na swój sposób niezwykła – nie pokazuje bowiem, gdzie jest północ. Wskazuje jednak kierunek do tego, czego aktualnie najbardziej pragniemy. Sprawa znacznie się komplikuje, gdy podczas przemierzania wód Sparrow wraz ze swoją załogą spotykają Davy’ego Jonesa i jego przeklętą załogę, wobec którego korsarz ma dług do spłacenia.

Na samym początku muszę wspomnieć, iż opisywany przeze mnie film nie ma prawa bytu, jeśli nie powstanie kolejna jego kontynuacja. „Skrzynia Umarlaka” rozpoczyna wiele nowych wątków, ale nie kończy wszystkich. Zakończenie jest co najmniej dziwne i pozostawia sporo niejasności, które jednak mają zostać rozwiane w następnej części, zapowiadanej na przyszły rok. Odnośnie samej fabuły – motyw ze Skrzynią Umarlaka jest moim zdaniem całkiem ciekawy, dzięki niemu mamy okazję poznać nad wyraz interesującego bohatera – Davy’ego Jonesa, którego wygląd (zapewne przez macki) przywodził mi na myśl Cthulhu. Przy tym wszystkim wydaje się, iż główny wątek, czyli ślub Willa i Elizabeth, schodzi na nieco dalszy plan.

„Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka” to film niemalże doskonały pod względem aktorskim. Obsada nie różni się zbytnio w stosunku do pierwszej części. Willa gra Orlando Bloom (który aż do dziś kojarzy mi się tylko i wyłącznie z Legolasem) i trzeba przyznać, iż robi to nawet nienajgorzej. W Elizabeth Swann wcieliła się piękna (choć cały czas nieziemsko chuda, jeśli mogę sobie pozwolić na taką złośliwość) Keira Knightley. Sprawia ona bardzo dobre wrażenie. Co ciekawe, twórcy postanowili dodać postaci Elizabeth nieco komizmu – przykładem może być scena na plaży, kiedy to Will, Jack i dawny adorator Elizabeth toczą ze sobą walkę. Jack Sparrow. No właśnie… Johnny Depp jest jak zwykle genialny, a w rolę korsarza wciela się znakomicie. W jego grze nie dostrzegłem żadnych zgrzytów. Ale nie ma róży bez kolców. O ile aktor spisał się perfekcyjnie, o tyle jego postać straciła na uroku, a to za sprawą scenariusza. W „Skrzyni Umarlaka” Jack Sparrow nie jest już tym samym, zabawnym, choć ciągle na swój sposób budzącym respekt korsarzem. W drugiej części zrobiono z niego idiotę, przesadzono z całym tym komizmem, często stawiano go w sytuacjach, które mają śmieszyć, ale budzą na twarzy widza jedynie uśmiech politowania. W efekcie powstała zupełnie inna, mniej przekonywująca postać niż ta, którą miałem okazję oglądać w pierwszej części.

Po raz kolejny potwierdza się teza, iż nic, co wyjdzie spod ręki Hansa Zimmera, nie może być słabe. Muzyka w „Skrzyni Umarlaka” jest naprawdę bardzo dobra. Najlepsze wrażenie robi oczywiście główny motyw, ale rozmaite inne utwory, których przyszło mi słuchać podczas oglądania, brzmią doskonale i świetnie wpasowują się w tło, podkreślając niepowtarzalny klimat filmu. Nie inaczej jest z udźwiękowieniem – dźwiękowcom trudno cokolwiek zarzucić, swoją pracę wykonali bez zarzutu. Wspomnę tylko niezwykle realnie brzmiących odgłosach wydawanych przez krakena. Jednak to tylko jeden z wielu podobnych smaczków.

Pora na efekty specjalne. Również i pod tym względem twórcy spisali się znakomicie. Bardzo dobrze wykonano walki na morzu, aż żal, że jest ich w filmie tak niewiele. Świetnie wygląda wspomniany w poprzednim akapicie kraken. Bestia ta nie została jednak ukazana w całości. Początkowo byłem z tego powodu zawiedziony, jednak później pomyślałem sobie, że może to i dobrze. Kto wie, być może dzięki temu ilekroć potwór nie pojawiał się na ekranie, napięcie rosło do granic możliwości. Mówiąc o efektach specjalnych, grzechem byłoby pominąć załogę statku Davy’ego Jonesa i swego rodzaju 'płynność' w ich animacji. Z kolei wspominając o tym statku, należałoby rzec parę słów na temat scenografii. Otóż okręt Davy’ego Jonesa to istne mroczne arcydzieło. Patrząc na niego i jego marynarzy, można aż poczuć współczucie to załogi okrętu – a każdy z jej członków musiał w końcu odsłużyć na statku ponad sto lat. Jednak „Piraci z Karaibów” to nie tylko atmosfera mroku. Wręcz przeciwnie. Wystarczy bowiem zawiesić oko na pięknych krajobrazach, które serwują nam twórcy w momencie, gdy Will dociera na wyspę zamieszkaną przez plemię kanibali. Coś wspaniałego, mówię wam.

„Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka” to film bardzo dobry. Polecam wszystkim wybrać się na niego do kina, póki jeszcze jest w nich wyświetlany. Kto się spóźni, koniecznie powinien później obejrzeć go na DVD. Wartka akcja, świetne efekty specjalne oraz wspaniała Zimmerowska muzyka sprawiają, że obraz ten jest bez wątpienia warty kilku złotych wydanych w kinie czy wypożyczalni. Jedyny poważny minus to Jack Sparrow, który nie bawi już tak jak kiedyś. Myślę jednak, iż typowy widz nie zwróci na to większej uwagi. Sądzę zatem, że ósemka w dziesięciostopniowej skali będzie słuszną oceną.

Tytuł: Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka
Tytuł oryginału: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest
Reżyseria: Gore Verbinski
Scenariusz: Terry Rossio , Ted Elliott
Muzyka: Hans Zimmer
Data premiery: 2007-05-25 (Polska) , 2007-05-19 (Świat)
Czas trwania: 150 minut
Kraj: USA
Obsada: Orlando Bloom, Johnny Depp, Keira Kinghtley, Bill Nighy, Jack Davenport

Ocena: 8/5

Dyskusja