Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Śnieżka dla dorosłych”

Nie ma chyba wśród nas takiej osoby, która nie słyszałaby o słynnej baśni braci Grimm pt. „Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków”. Historia to ciekawa i pouczająca, z interesującym morałem. Już w latach trzydziestych ubiegłego wieku powstał animowany film, który zapoznawał najmłodszych odbiorców ze śliczną, czarnowłosą dziewczyną i jej siedmioma pracowitymi pomocnikami. Dziś natomiast mam przyjemność recenzować obraz, który całą tę historię w pewien sposób zmienia. „Śnieżka dla dorosłych”, jak można domyślić się po samej nazwie, wprowadza do baśni szereg urozmaiceń, dzięki którym powinna być ona kierowana raczej do starszego widza.

Kiedy matka Lillian umiera podczas porodu, jej mąż szybko znajduje ukojenie w ramionach nowej żony, Lady Claudii. Ale serce Claudii nie bije dla męża, ona wielbi magiczne lustro, za pomocą którego może zostać królową wszystkich istot… aż po kres ich żywota. Otruta, acz wciąż żywa, Lilian zostaje porzucona w puszczy, gdzie odnajdzuje ją siedmiu krasnoludków. Krasnoludków? A może raczej zamieszkujących las bandytów? W tym momencie reżyser przedstawia nam swoją własną wizję wydarzeń.

Za pisanie recenzji, którą właśnie czytacie, zabrałem się raptem w pół godziny po obejrzeniu filmu. Parę szybkich przemyśleń, moment głębszego zastanowienia nad co bardziej intrygującymi elementami fabuły i uruchomienie windowsowego Notanika. Jakie jest więc pierwsze wrażenie po seansie? Z całą pewnością nie negatywne. O „Śnieżce dla dorosłych” nie mógłbym powiedzieć, że jest to film słaby. Na pierwszy rzut oka zdaje się bowiem, iż ma on dokładnie tyle samo wad, co i zalet.

Do tych drugich należałoby zaliczyć grę aktorską. W „Śnieżce dla dorosłych” trudno się doszukiwać znanych gwiazd Hollywood, niemniej jednak zatrudnieni do filmu aktorzy w większości przypadków bardzo dobrze wywiązują się ze swoich zadań. Najlepsze wrażenie robi bez wątpienia Sigourney Weaver, wcielająca się w rolę okrutnej macochy. Odgrywanie oszalałej na punkcie swego piękna, ale przy tym uległej i nieasertywnej królowej omotanej przez lustro przychodzi jej nad wyraz łatwo. Mocną stroną aktorstwa jest Monica Keena, której w udziale przypadła tytułowa rola. Ładna i pełna wdzięku, bez wątpienia posiada spore predyspozycje aktorskie. Jej gra być może momentami zgrzyta, ale jeszcze nie jest za późno, by to naprawić.
Co zaś się tyczy aktorów drugoplanowych – spisują się oni bardzo różnie. Dość sztucznie zagrał moim zdaniem David Conrad, wcielający się w rolę Doktora Gutenberga, nienajgorzej natomiast wypadł Sam Neill. Trudno oceniać grę siedmiu 'krasnoludków'. Nie dopatrzyłem się w niej jakichś znaczących błędów, a nawet jeśliby takowe zaistniały, to byłyby skutecznie zniwelowane przez doskonałą charakteryzację i budzący respekt wizerunek.

Muzyka prezentuje się przeciętnie. W filmie nie usłyszymy żadnych porywających brzmień, a jedynie kilka mniej lub bardziej przyjemnych dla ucha melodii, o można by rzec standardowych dla tego typu obrazów brzmieniach. Podobnie jest z udźwiękowieniem – nie jest ono słabe, ale trudno doszukiwać się większych rewelacji. Ot, mamy dźwięk taki, jaki być powinien i nic ponadto.

To, co wzbudziło we mnie najbardziej mieszane uczucia, to klimat jaki towarzyszy oglądaniu. Przede wszystkim wypadałoby wspomnieć, iż w swoich zamierzeniach film miał być horrorem fantasy. Wyszło coś w tym rodzaju, lecz było to bardziej dark fantasy aniżeli horror. Na specyficzny nastrój złożyły się piękna sceneria oraz bardzo dobre kostiumy, za które „Śnieżka dla dorosłych” była nominowana do nagrody Emmy. Obraz ten nie zdołał mnie jednak w żadnym momencie przestraszyć, odebrałem go po prostu jako hardcore’ową wersję baśni Grimmów. Przyjąłem ten film jako mroczne fantasy i nie zawiodłem się. Współczuję natomiast osobom, które oczekiwały mrożącego krew w żyłach horroru o baśniowym podłożu. Ich nadzieje z pewnością nie zostały spełnione.

Jaki jest więc ostateczny werdykt? Sądzę, iż „Śnieżka dla dorosłych” to film niezły. Niezły, ale nic poza tym. Ma kilka niezaprzeczalnie mocnych stron, jednak posiada też parę słabości i niedociągnięć. Ogólnie rzecz biorąc, ocena filmu zależy od tego, w jakiej kategorii się go odbiera. Jeśli ktoś chciał zobaczyć obraz fantasy czy przygodowy, nie poczuje się zawiedziony. Jednak jeśli spodziewał się horroru… to jego rozgoryczenie będzie uzasadnione.

Ocena (jako fantasy/przygodowy): 6+/10
Ocena (jako horror): 2+/10

Tytuł: Śnieżka dla dorosłych
Tytuł oryginału: Snow White: A Tale of Terror
Reżyseria: Michael Cohn
Scenariusz: Thomas E. Szollosi
Muzyka: John Ottman
Data premiery: 1997-07-18
Czas trwania: 100 minut
Kraj: USA
Obsada: Sigourney Weaver, Sam Neill, Gil Bellows, MonicaKeena, David Conrad

Ocena: 2/5

Dyskusja