Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Statek Widmo”

„Statek Widmo” to film, wobec którego żywiłem duże nadzieje. Myślałem bowiem, że ujrzę jakiś w miarę dobry horror, który będę potem miło wspominał. Niestety, przeliczyłem się. „Statek Widmo” nie spełnił żadnego z moich oczekiwań i naprawdę lepiej by było, gdyby tego filmu nie obejrzał.

Fabuła jest banalna. Załoga holownika Arctic Warrior jest najlepsza w swoim fachu. Potrafi ona odnaleźć każdy porzucony statek, by następnie naprawić go i bezpiecznie odholować do brzegu. Pewnego razu ma za zadanie zbadać porzucony na Morzu Beringa okręt – wybudowany w 1954 roku majestatyczny statek „Antonia Graza”. Załoga Arctic Warrior nie wie jednak, jak bardzo niebezpiecznej misji się podjęła.

Przede wszystkim, „Statek Widmo” to koszmarnie nudny film. Po chwili gdy główni bohaterowie znajdują porzucone skrzynie ze sztabkami złota, rozpoczyna się ich mozolna eliminacja (bohaterów, nie sztabek ;)). Przez wszystkie pozostałe minuty przyjdzie nam oglądać, jak po kolei giną członkowie załogi holownika. I jak to już zwykle bywa, przeżywa tylko jedna osoba, która już od początku nie przejawia złych cech charakteru swoich kompanów. Scenariusz jest bardzo typowy jak dla tego typu produkcji.

Postacie są niesamowicie sztuczne i kiepsko zarysowane. Podobnie gra aktorska – gorszego odgrywania roli dawno nie widziałem. I żeby nie było niedomówień – tyczy się to wszystkich aktorów, bez wyjątku.

Oglądając „Statek Widmo” bez przerwy spoglądałem na zegarek, myśląc „kiedy to się wreszcie skończy”. Spędziłem tak równe dziewięćdziesiąt minut. I zapewniam, że była to dla mnie istna tortura…

O efektach specjalnych nie wspominam, bo trzymają podobny poziom jak reszta. Filmowi nic nie pomogły hektolitry krwi oraz obrzydliwe wręcz sceny ukazują śmierć lub trupy. Może i by to straszyło, gdyby twórcom udało się zbudować jakikolwiek klimat. Jednak w przypadku „Statku Widmo” o żadnym klimacie nie może być mowy.

Podsumowując, „Statek Widmo” to jeden z najgorszych horrorów (jeśli nie najgorszy), jakie się w ostatnim czasie ukazały. Ciekawy trailer oraz kolorowe ulotki w kinie skusiły mnie do obejrzenia tej produkcji, lecz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że był to czas stracony.

Tytuł: Statek Widmo
Tytuł oryginału: Ghost Ship
Reżyseria: Steve Beck
Scenariusz: Mark Hanlon , John Pogue
Muzyka: John Frizzell
Data premiery: 2003-04-11 (Polska) , 2002-10-22 (Świat)
Czas trwania: 91 minut
Kraj: USA
Obsada: Gabriel Byrne, Julianna Marqulies, Ron Eldard, Isaiah Washington

Ocena: 1/5

Dyskusja