Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Zaginiony Świat: Park Jurajski”

Wyreżyserowany przez Stevena Spielberga „Park Jurajski” odniósł ogromny komercyjny sukces. Twórcy filmu popisali się nie lada wyczuciem, gdyż w chwili gdy obraz powstawał, temat dinoazurów był nader aktualny. Wkrótce zdano sobie sprawę z tego, że „Park Jurajski” to kura znoszące złote jajka. Nic więc dziwnego, że w cztery lata po premierze pierwszej częśći, postanowiono nakręcić kontynuację.

Minęły cztery lata odkąd narodzone w wyniku eksperymentu genetycznego dinozaury sterroryzowały naukowców i gości, którzy przybyli, by podziwiać niezwykły Jurassic Park. Dr Ian Malcolm odkrywa, że John Hammond, miliarder, który sfinalizował powstanie pierwszego parku, wyhodował całe stada dinozaurów na innej wyspie w głębi oceanu. Dowiaduje się przy tym, że jego dziewczyna, paleontolog Sarah Harding, wyjechała na wyspę, by studiować zachowania dinozaurów. Przeczuwając najgorsze wyrusza jej na ratunek. Po przybyciu na miejsce musi stawić czoła nie tylko niebezpiecznym raptorom i krwiożerczemu T-Rexowi, ale i grupie najemników, którzy chcą wywieźć gady z wyspy.

Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się być interesująca. W rzeczywistości jednak historia opowiedziana w „Zaginionym Świecie” byłaby ciekawa gdyby nie tragiczny wręcz scenariusz. Tragiczny nie dlatego, że niespójny i pozbawiony logiki. Tragiczny, ponieważ interesująca, wydawałoby się, historia została zepchnięta na dalszy plan, prawdopodobnie na rzecz wartkiej akcji i pokazu efektów specjalnych. Pamiętam, że obejrzenie pierwszej części „Parku Jurajskiego” skłoniło mnie do refleksji, czy podobne eksperymenty genetyczne, jakie przeprowadzała w filmie korporacja Hammonda, mogłyby przynieść więcej złego czy dobrego. „Zaginiony Świat” do podobnych refleksji nie skłania. Historię tu opowiedzianą poznaje się bez większych emocji. Poza tym mimo iż wydaje się ciekawa, jest pozbawiona jakichkolwiek zwrotów akcji, a coraz to kolejne wydarzenia są bardzo proste do przewidzenia. Dodam, że nie jest to tylko moja opinia, gdyż „Zaginiony Świat” był nominowany do Złotej Maliny w kategorii Najgorszy Scenariusz.

W „Zaginionym Świecie” pojawiło się kilku nowych aktorów, których nie miałem okazji zobaczyć w pierwszej części. Wszyscy oni spisali się bardzo dobrze, jednak na szczególną pochwałę zasługują odtwórcy głównych ról, czyli Jeff Goldblum oraz Julianne Moore. Pozostali aktorzy pokazali się od równie dobrej strony, a zgrzytów w ich grze jest naprawdę niewiele. Ogólnie rzecz biorąc, gra aktorska to jedna z najmocniejszych stron filmu.

Muzyka pozostała w dużej mierze niezmierzona. Zresztą całkiem logicznie, po co bowiem zmieniać coś, co jeszcze niedawno budziło zachwyt? Tak czy inaczej pozostał motyw przewodni oraz parę innych znanych z pierwszej części utworów. Dodano też trochę nowych nut. Brzmią one tak jak powinny, poza tym w odpowiedni sposób budują klimat i napięcie. Kilka ciepłych słów należy się też twórcom za dźwięk. Prezentuje on odpowiednio wysoki poziom. Podczas oglądania nasłuchałem się wielu przekonujących odgłosów dinozaurów (nie jestem w stanie rzec, na ile były ona realistyczne – wszak nie było mnie na ziemi przed 70 milionami lat).

Jeden z najważniejszych aspektów filmu, na który właściwie trudno nie zwrócić uwagi, to efekty specjalne. Poprzedni „Jurassic Park” otrzymał w tej kategorii Oscara. „Zaginiony Świat” Oscara nie dostał, ale był do niego nominowany. Całkiem słusznie, bowiem efekty stoją tutaj na bardzo wysokim poziomie. Ogromne wrażenie robią same dinozaury. Wyglądają one niezwykle realistycznie, poza tym są świetnie animowane. Miłośnicy pradawnych gadów będą mogli zobaczyć pterodaktyla, prokompsognata, stegozaury (swoją drogą, nie sądziłem że były one tak wielkie!), parazaurolofa, triceratopsa, velociraptora, tyranozaury (będące w sumie główną atrakcją parku). Jest też mój ulubiony pachycefalozaur – a więc dwunożny, roślinożerny gad z niezwykle grubą czaszką. Niewątpliwie, „Zaginiony Świat” to istna uczta dla oczu.

„Zaginiony Świat – Park Jurajski” to film dobry. W chwili gdy piszę te słowa, dinozaury nie są już tak popularne jak jeszcze kilka, kilkanaście lat temu. Niemniej jednak Spielbergowskie obrazy bawią tak samo jak wtedy. Uważam, że z sequelem „Parku Jurajskiego” powinni zapoznać się wszyscy miłośnicy tych pradawnych gadów, jak również sympatycy przygodowego kina akcji. Osobiście żałuję, że film ma taki a nie inny scenariusz. Gdyby nie to, być może wystawiłbym dziewiątkę. A tak, dzieło Spielberga musi zadowolić się siódemką w dziesięciostopniowej skali.

Tytuł: Zaginiony Świat – Park Jurajski
Tytuł oryginału: Lost World – Jurassic Park
Reżyseria: Steven Spielberg
Scenariusz: Greg Taylor , Chris Van Allsburg
Muzyka: James Horner
Data premiery: 1996-02-23 (Polska) , 1995-12-15 (Świat)
Czas trwania: 134 minuty
Kraj: USA
Obsada: Jeff Goldblum, Julianne Moore, Pete Postlethwaite, Arliss Howard, Richard Attenborough

Ocena: 7/5

Dyskusja