Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Zaklęta w Sokoła”

Film opowiada o losach dwojga przeklętych przez złego biskupa kochanków. Isabeau za dnia staje się sokołem, zaś Navarre, jej ukochany, w nocy zamienia się w wilka. Navarre ratuje życie drobnemu złodziejaszkowi, Phillipowi „Myszy”, który powoli poznaje historię zaklętej pary i koniec końców staje się łącznikiem oraz przyjacielem obydwojga. Okazuje się, że klątwę można ściągnąć…

Ciekawa historia, prawda? Może nie jest bardzo oryginalna, ale jak na film fantasy dosyć interesująca. Jednak, po kolei – na początek: kto w ogóle ten film poczynił.
Otóż reżyserował go Richard Donner („Omen”, „Zabójcza Broń”, „Zabójcy”), zaś grają w nim główne role Matthew Broderick (Phillipe), Rutger Hauer (Navarre) oraz Michelle Pfeiffer (Isabeau). Poza tą trójką nie pojawiają się żadne znane nazwiska. Film powstał w roku 1985, stąd też np. Broderick jest tam jeszcze młodziutki i Hauer również wygląda nienajgorzej (3 lata po „Łowcy Androidów”, BTW: to są dwie jego najlepsze role… i chyba jedyne dobre w ogóle).

Przejdźmy do zalet i wad filmu. Muszę niestety zacząć od tych drugich, bo już sama czołówka filmu jest jednym wielkim minusem. Otóż nie dość, że jest długa (i wciąż taka sama – na zmianę: słońce, sokół, słońce, sokół…) to towarzyszy jej wprost masakryczna muzyka, która pasuje do klimatu filmu (średniowiecze, Francja) jak pięść do nosa! Zacząłem myśleć: z czym mi się kojarzy ta muzyka… i wykombinowałem: motyw przewodni z „Knight Rider” (taki serial z Davidem Hasselhoffem) połączony z muzyką a’la „Drużyna A”. Innymi słowy, sorry, ale twórca muzyki się nie sprawdził. W całym filmie tylko część utworów jest znośna (ba, nawet kilka jest ładnych), ale ogólnie gdy rozgrywa się pojedynek, a słyszymy perkusję i smyczki z syntezatora… no to chyba każdy mi przyzna, że jest to trochę bolesne dla kogoś, kto spodziewał się (jak zazwyczaj w takich produkcjach) muzyki symfonicznej…
Skoro już jesteśmy przy wrażeniach estetycznych, to należy zwrócić uwagę na kolejną rzecz. Otóż broń bohaterów – miecze… wyglądają jak plastikowe! Świecą się jak te, które były używane w filmach o Królu Arturze z lat czterdziestych i pięćdziesiątych… Innymi słowy, są po prostu kiepsko wykonane. Ten sam zarzut mam do hełmów – wyglądają jakoś dziwacznie… szczególnie zasłony…

Kontynuując wyliczanie minusów: owszem, film to baśń (oparta ponoć na XIII wiecznej legendzie), ale podział na dobro i zło jest tutaj tak jasny, że aż piecze w oczy. Tę równowagę zaburza jedynie jedna postać: Mnich Imperius, o którym wiemy, że zdradził kiedyś kochanków… Navarre też ma kilka wpadek, ale pozostaje postacią mocno pozytywną.
No i ostatnia sprawa, która mi trochę popsuła film. Nielogiczność niektórych scen. Szczególnie ostatniej. Gdy Navarre walczy z przywódcą straży w Katedrze (sic!), wszyscy stoją dookoła jak kołki (wszyscy = jacyś mnisi i zakonnicy, dużo!) i gapią się na pojedynek. Nikt nie ruszy palcem, nie krzyknie o pomoc… A potem otaczają kochanków i stoją sobie tak w kręgu… Bez sensu…

Oczywiście, filmowi nie brakuje zalet. Największą jest zdecydowanie fabuła. Bardzo mi się spodobała (BTW: dobry pomysł na sesję), bo łączy w sobie wszystko to, co powinna mieć dobra legenda – miłość, odwagę, poświęcenie… A ja lubię takie historie.
Kolejnym plusem są rozmowy Myszy z Bogiem. A rozmawia z nim często i rozmowy te są po prostu zabawne. Ogólnie Phillipe jest postacią śmieszną i miło się go ogląda „w akcji”.

Podsumowując. „Zaklęta w Sokoła” to film niezły. Nie jest bardzo dobry, ale wyróżnia się poważnie od innych filmów fantasy i jest nienajgorzej zrobiony technicznie (dobra gra aktorów, dobra praca kamery). To co w nim przeszkadza zdecydowanie najbardziej, to wspomniana już muzyka. Mogę polecić ten film, szczególnie do obejrzenia ze swoją drugą połówką. Ale jeśli masz wstręt do „czarno-białych” postaci, to nie wiem, czy powinieneś go oglądać…

PLUSY:
– kwestie Myszy
– fabuła jako główny plus
MINUSY:
– muzyka!!!
– wykonanie rekwizytów (w szczególności mieczy)
– bardzo widoczny podział na dobrych i złych
– nielogiczność ostatniej sceny

Tytuł: Zaklęta w Sokoła
Tytuł oryginału: Ladyhawke
Reżyseria: Richard Donner
Scenariusz: Edward Khmara
Muzyka: John Dowland, Andrew Powell
Data premiery: 1985-03-27 (Świat)
Czas trwania: 121 miut
Kraj: USA
Obsada: Leo McKern, John Wood, Michelle Pfeiffer, Ruther Hauer

Ocena: 5/5

Dyskusja