Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Ziemia Żywych Trupów”

W ostatnim czasie sporo wyszło filmów o tytułach kończących się dwoma słowami: „Żywych Trupów”. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, filmy te zyskały sobie całkiem przychylne opinie krytyków. Nic dziwnego, że pewien pan, ojcem thrillerów zwany, a mianowicie George A. Romero, nie poprzestaje na tym, co już stworzył i nagrywa coraz to kolejne obrazy opowiadające o umarlakach. Mieliśmy już ich Noc i Świt… był też ich Wysyp… a teraz jest Ziemia… Ziemia Żywych Trupów!

Zombiaki opanowały niemal całą kulę ziemską. Pozostali przy życiu ludzie schronili się w mieście otoczonym wysokim murem. Arystokracja ukrywa się w ogromnym drapaczu chmur. Wkrótce jednak nadchodzi dzień, w którym żywe trupy postanawiają zdobyć ostatnią ostoję ludzkości i zawładnąć ziemią.

Trzeba przyznać, że fabuła jest niezbyt odkrywcza… ot, coś, co widzieliśmy już w wielu grach komputerowych, czytaliśmy w wielu książkach, a dopiero od niedawna mamy okazję oglądać w kinie. Ostatnia garstka ludzi musi się uratować przed falą krwiożerczych potworów. Rozpoczyna się wojna… wojna o przetrwanie. Wojna, którą oglądamy przez całe dziewięćdziesiąt minut projekcji.

Przede wszystkim, decydując się na oglądanie „Ziemi Żywych Trupów” nie byłem pewien, do jakiej kategorii mam zaliczyć owy film. Czy oceniać go pod kątem gore, czy też jak każdy inny horror? Jeśli bowiem spojrzeć na „Ziemię Żywych Trupów” oczami miłośnika tego pierwszego gatunku, to najnowszy film George’a A. Romero stanowi istne arcydzieło. Jeżeli zaś uznać ten obraz za 'normalny' horror, którego zadaniem jest straszyć widza… to produkcja ta wypada nienajlepiej.

Gra aktorska w „Ziemi Żywych Trupów” prezentuje się przyzwoicie. Ludzie zatrudnieni do filmu nie są specjalnie znani w filmowej branży. Niemniej jednak swoje role odgrywają tak jak należy i nie sposób na nich narzekać – choć do największych gwiazd Hollywoodu trochę im jeszcze brakuje. Dobre wrażenie sprawia oprawa dźwiękowa filmu. Muzyka, momentami zakrawająca o hardrocka doskonale pasuje do nastroju obrazu.

Jeśli zaś o nastrój chodzi, to jest on istnie gore’owy. „Ziemia Żywych Trupów” daje niewiele do myślenia. Twórcy postawili tutaj na efektowność, podczas gdy efektywność zeszła na dalszy plan. Wszystko zaczyna się dość klimatycznie, na cmentarzu pełnym ożywieńców… później jednak zombie kierują się do miasta – i od tego momentu mamy do czynienia z trwająco półtora godziny sieczką. Nie zabrakło tu też miejsca na swojego rodzaju absurd; przykładowo – ostatnia garstka ludzi zdaje się nie przejmować faktem, że jest oblegana przez armie nieumarłych. Nie rusza ich, że następnego dnia mogą stać się pokarmem dla jakiegoś wygłodniałego trupa. Organizują dyskoteki, bankiety i tańce… pozwalają sobie nawet na zamykanie ludzi wraz z ożywieńcami w jednej klatce, po czym rozpoczynają się zakłady bukmacherskie – który z umarlaków zwycięży i naje się do syta ludzkim mięsem. Poza tym nie znają oni strachu – nawet, kiedy przejeżdżają ciężarówką w odległości pół metra od zgrai zombich, w ich oczach nie widać strachu. Po prostu strzelają przed siebie i zdają się przy tym dobrze bawić.

Efekty specjalne w „Ziemi Żywych Trupów” robią dobre wrażenie. Wybuchy i eksplozje wyglądają całkiem naturalnie, zwłaszcza w połączeniu z odpowiednim udźwiękowieniem. Żywe trupy wyglądają jak… żywe trupy, choć w filmie tym ich ciała nie są aż tak bardzo zdeformowane, jak to się zdarzało w innych gore’owych produkcjach. Tak czy siak, fala utykających, charczących i wrzeszczących zombie, z rękoma wysuniętymi do przodu (Romero postanowił nie łamać stereotypu, zresztą całkiem słusznie), idących na garstkę schowanych z murami miasta ludzi, robi naprawdę dobre wrażenie.

Podsumowując – „Ziemia Żywych Trupów” to obraz technicznie dobry. A nastrojowo? Cóż Miłośnikom gatunku gore film spodoba się na pewno, to do nich była adresowana ta produkcja i to o nich z pewnością myślał Romero tworząc film. A osobom preferującym tradycyjne horrory, bez hektolitrów krwi i ton flaków ne ekranie? Trudno powiedzieć – bo tak naprawdę to w wielu momentach „Ziemia Żywych Trupów” śmieszy zamiast straszyć. Tak czy siak – jeśli jesteś miłośnikiem gore, dodaj do wystawionej przeze mnie oceny półtora oczka. Jeśli wolisz horrory innego typu – odejmij jedno. Ja wystawiam siódemkę, bowiem lubię zarówno gore, jak i 'tradycyjne' dreszczowce.

Tytuł: Ziemia Żywych Trupów
Tytuł oryginału: Land of the Dead
Reżyseria: George A. Romero
Scenariusz: George A. Romero
Muzyka: Reinhold Heil , Johnny Klimek
Data premiery: 2005-08-05 (Polska) , 2005-06-18 (Świat)
Czas trwania: 97 minut
Kraj: USA
Obsada: Simon Baker, John Lequizamo, Asia Argento, Dennis Hopper

Ocena: 7/5

Dyskusja