Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Eragon”

Początek roku 2005 przyniósł miłośnikom fantastyki „Eragona”. Nie zwróciłbym na niego uwagi, tak jak nie zwracam uwagi na większość książkowych nowości pojawiających się na polskim rynku. Zwykle sięgam po nie mniej więcej dwa lata po premierze. W przypadku powieści Paoliniego było jednak inaczej. Niesamowity rozgłos jaki zyskał sobie „Eragon” w Stanach Zjednoczonych, przeniósł się do naszego kraju dzięki wydawnictwu MAG. Reklamy w gazetach, radiu i mnogość pop-upów wyskakujących na internetowych stronach poświęconych fantasy spowodowały, że także i ja sięgnąłem po tę książkę. I choć początkowo byłem na siebie zły, że dałem się skusić na coś, co wręcz emanowało komercją, to po przeczytaniu mogę powiedzieć, że „Eragon” to całkiem nienajgorsze czytadło.

Głównym bohaterem książki jest kilkunastoletni chłopiec o imieniu Eragon. Za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności staje się on posiadaczem nienaturalnie pięknego, idealnie gładkiego kamienia. Okazuje się, że kamień to tak naprawdę smocze jajo. Wkrótce rodzinną wioskę Eragona napadają tajemniczy słudzy Imperium. Wraz z nowowyklutym pisklęciem musi on opuścić rodzinne strony, by niedługo potem dowiedzieć się, iż znalezienie smoczego jaja nie było wcale dziełem przypadku.

Nie da się ukryć, że „Eragon” to książka kierowana w głównej mierze do dzieci i młodzieży. Sam autor miał zaledwie piętnaście lat, kiedy zaczął ją pisać. Nietrudno odczuć to podczas lektury. Paolini pisze bardzo prostym językiem, rzekłbym nawet, że prostszym aniżeli Joanne Kathleen Rowling w swoim cyklu o Harrym Potterze. Dzięki temu powieść czyta się szybko, lecz nie bez emocji. Autor nie obdarowuje czytelnika ciężkimi, zmuszającymi do głębokich refleksji wątkami. Niemniej jednak zdarza się, że lekturze towarzyszą uczucia takie jak żal, współczucie czy radość. Nie zabrakło miejsca na wstawki humorystyczne, które pojawiają się tu co prawda bardzo rzadko, ale ważne, że w ogóle są.

Świat wykreowany przez Paoliniego to bez najmniejszych wątpliwości świat fantasy. Heroic fantasy, jeśli mamy bawić się w szczegóły. Autor wyraźnie przedstawia czytelnikowi dwie strony: Dobro – a więc główny bohater i smoczyca wraz z towarzyszami, oraz Zło – czyli król oraz jego słudzy, od urgali, poprzez rozmaitych szpiegów, na Cieniach skończywszy. Każda z tych stron sztywno trzyma się swoich ideologii. Dobro jest tutaj dobre, a zło złe – i nie ma od tego wyjątków. Gołym okiem widać, że Paolini w którymś momencie zauważył tę monotonię i próbował dodać swoim bohaterom niejednoznaczności, jednak wówczas było już za późno.

A skoro już przy bohaterach jesteśmy… większość postaci została zaprojektowana nienajgorzej, jeśli przymknąć oko na wspomnianą wyżej jednoznaczność w ich postępowaniu. Interesująca wydała mi się smoczyca Saphira – złośliwa, ale sympatyczna i roztropna, oraz Brom – uosobienie idealnego nauczyciela, skłonnego pomóc swemu uczniowi w każdej sytuacji. Tytułowy bohater, Eragon, to niestety paladyn o złotym sercu. Jest dobrym człowiekiem. Jak na mój gust jednak zbyt dobrym. Najbardziej zirytował mnie w momencie, gdy miał Murtaghowi za złe zabicie bezbronnego urgala. Ale cóż poradzić, heroic fantasy to heroic fantasy i miłujących ideały świętoszków należy w nim tolerować.

Jakość wydania „Eragona” nie budzi większych zastrzeżeń. W książce niewiele znalazłem literówek. Podobnie nie dopatrzyłem się żadnych poważniejszych zgrzytów w tłumaczeniu. Okładka utrzymana jest w dość chłodnej tonacji (niebieski kolor), a widnieje na niej smoczyca Saphira. Całość liczy sobie 496 stron i kosztuje nieco ponad trzydzieści złotych.

Ujmując rzecz tak ogólnie, jak to tylko możliwe, stwierdzam, iż „Eragon” to lektura godna polecenia. Ci, którzy pod wpływem ogromnej kampanii reklamowej spodziewali się drugiego Tolkiena, poczują się zawiedzeni. Niemniej jednak, jeśli taka historia powstała w głowie mojego rówieśnika, to Paolini jest na najlepszej drodze, by kiedyś stać się jednym z kultowych autorów fantasy. „Eragon” jest dobry. Dobry, ale nie wyśmienity. Polecam go osobom, które oczekują przyjemnego, acz niezbyt skomplikowanego czytadła.

Ocena: 7+/10

Wydawnictwo MAG

Tytuł: Eragon
Tytuł oryginału: Eragon. Inheritance, book one
Autor: Christopher Paolini
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 496
ISBN: 83-89004-86-0
Cena: 32,00zł

Dyskusja