Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Sługa reliktu”

„Sługa Reliktu” to trzecia cześć teatrologii „Ścieżki Mroku” autorstwa R.A. Salvatore’a. Po średniej „Bezgłośnej Klindze” i równie średnim „Grzbiecie Świata”, autor uraczył nas naprawdę dobrą powieścią. Można by rzecz, że R.A. Salvatore i dobra książka – to ze soba nie współgra. A jednak. Wygląda na to, że pana Salvatore wraca do dawnej pisarskiej formy.

Na początku wypada rzec, że „Sługa Reliktu” nie opisuje przygód Drizzta i jego kompani. W tej ponad 370-stronicowej książce Salvatore postawił na mroczną stronę legendy o Drizzcie. Mrocznoelfi wyrzutek społeczeństwa nie pojawia się w książce, jeśli nie liczyć jego pamiętników przed każdą z ksiąg powieści. Głównymi bohaterami są za to Artemis Entreri oraz Jarlaxle. Postacie drugoplanowe to między innymi Cadderly wraz ze swoją kompanią, Kimmuriel Oblodra oraz Rai’Gy i Yharaskrik.

Artemis Entreri w „Słudze Reliktu” otrzymuje ludzkie cechy – takie jak litość, współczucie, lojalność oraz umiłowanie przyjaźni. Nie jest już sztywnym i bezpłciowym postrachem ulic Calimportu, a w pełni dopracowaną i doszlifowaną do granic możliwości postacią.
Fabuła skupia się praktycznie tylko na Kryształowym Relikcie, Crenshinibonie, którego fani Drizzta pamiętają jeszcze z Trylogii Lodowego Wichhru. Podły artefakt próbuje omamić zarówno przybyłe do Calimportu z Podmroku drowy, jak i samego Entreri – Artemis jednak odnajduje w sobie tę siłę, że potrafi oprzeć się przedmiotowi.
Salvatore pisze w charakterystycznym dla siebie stylu. Mimo to jednak, w „Słudze Reliktu” nie doświadczymy ogromnej ilości psychologicznych rozważań bohaterów, ale być może tylko dlatego, że w powieści zabrakło Drizzta.

„Sługa Reliktu” w odróżnieniu do poprzednich dwóch części Ścieżek Mroku, ma w sobie to coś, czego szukają czytelnicy. Książka wciąga i czasem trudno oderwać się od czytania.
Jeśli chodzi o stronę techniczną, nie mogę mieć wiele do zastrzeżenia. Wiadomo, literówki się zdarzają, ale jest ich na tyle niewiele, że nie przeszkadzają w czytaniu. Dopatrzyłem się bardzo niewielu błędów gramatycznych, których było dość dużo w poprzednich książkach o Drizzcie. Książka jest wydana w standardowy dla ISY sposób, jesli idzie o powieści ze świata Zapomnianych Krain – standardowy, znany wszystkim format, 380 stron, niezłej jakości papier. Jeśli chodzi o okładkę, to tak jak miało to miejsce w poprzednich tomach Ścieżek Mroku, jedna ilustracja stanowi okładkę zarówno przednią jak i tylnią (ci, którzy mieli książkę w ręku zapewne będą wiedzieli co mam na myśli). Samo wykonanie okładki jest nawet niezłe, a przedstawia ona jednego z głównych bohaterów powieści – Jarlaxle’a.
Podsumowując, „Sługa Reliktu” to niezła książka, jak dotąd zdecydowanie najlepsza z cyklu Ścieżek Mroku. Potwierdzają się prognozy, jakoby Salvatore wracał do starej, dobrej pisarskiej formy. Mam nadzieję że tak będzie, gdyż nie nalezy zapominać, że nie ma zamiaru poprzestać na Ścieżkach Mroku – w Polsce wychodzi właśnie Trylogia Klingi Łowcy, a sam Salvatore ma zamiar napisać jeszcze dylogię o przygodach Artemisa.

Ocena: 7/10

Wydawnictwo ISA Sp.z.o.o

Tytuł oryginału: Servant of the Shard
Autor: R.A. Salvatore
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Korekta: Ewa Polańska
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 378
ISBN: 83-7418-020-X
Cena: 28,90zł

Dyskusja