Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Strzała Kusziela”

Fedra no Delaunay urodziła się ze szkarłatną plamką w lewym oku. Jako dziecko została sprzedana to jednego z Trzynastu Domów, skąd wykupił ją Anafiel Delaunay, szlachcic wypełniający wyjątkową misję i pierwszy człowiek, który poznał się na jej naturze: osoba trafiona Strzałą Kusziela jest wybrańcem skazanym na jednoczesne doświadczanie bólu i rozkoszy.

Fedra odbiera wszechstronne wykształcenie i opanowuje sztuki alkowy, ale przede wszystkim uczy się obserwowania, zapamiętywania i analizowania. Będąc niezrównaną kurtyzaną, jest również utalentowanym szpiegiem. Odkrywa spisek, który może wstrząsnąć posadami jej ojczyzny. Zdrada wytycza jej drogę, a miłość i hono każą jej na nią wstąpić. Kolejne wypadki doprowadzają ją na skraj rozpaczy… a nawet dalej. Pełen nienawiści przyjaciel, kochający wróg, umiłowany zabójca – w tym świecie wszyscy mogą nosić tę samą olśniewającą maskę, w tym świecie Fedra będzie mieć wyłącznie jedną szansę, żeby ocalić wszystko, co jest jej drogie.

„Strzała Kusziela” to książka, do której zabrałem się z nieskrywanymi obawami. Po pierwsze, nie byłem pewien, czy utwór ten należy do tego gatunku fantastyki, jaki preferuję. Po drugie, czytając go po raz pierwszy przyszło mi patrzeć na świat oczami kobiety. Wreszcie po trzecie – książka ta ma niemal siedemset stron i nie darowałbym sobie, gdyby cały czas poświęcony na jej czytanie okazał się czasem straconym.

Teraz gdy jestem już po lekturze, mogę śmiało powiedzieć, że się nie zawiodłem. „Strzała Kusziela” to jedna z niewielu książek, które wciągnęły mnie na dobre. Dzieło to czyta się szybko i z nieskrywaną przyjemnością. Autorka w odpowiedni sposób dawkuje czytelnikowi emocje, za jednym razem podnosząc napięcie do góry, po to, by za chwilę dać mu odetchnąć. Sam wiele razy przyłapałem się na czytaniu ze wstrzymanym oddechem, a to mówi już samo za siebie…

Co zatem takiego składa się na „Strzałę Kusziela”, a czego brakuje innym powieściom? Odpowiedź jest prosta, brzmi bowiem: wszystko. Powieść Jacqueline Carey jest doskonała, stanowi literacki fenomen. Przede wszystkim nie nudzi. Od pierwszej, do ostatniej strony lektura wciąga niczym bagno. Czytanie książki przerywałem dopiero, gdy pusty żołądek dawał o sobie znać, bądź oczy odmawiały posłuszeństwa i wołały o odpoczynek. Dzięki temu przeczytałem książkę w dwa dni, choć przyznam, że dzień po ukończeniu lektury nawet nie myślałem o siedzeniu przed komputerem czy oglądaniu telewizoru, z oczywistego powodu – oczy bolały jak diabli.

No dobra, koniec już lania wody. Wracając do tematu, czyli do najważniejszych zalet „Strzały Kusziela”, nie sposób nie powiedzieć nic o postaciach. Wszystkie bez wyjątku są zarysowane doskonale, zachowują się niezwykle naturalnie… kasjelicki kapłan jak kasjelicki kapłan, barbarzyńca jak barbarzyńca, i kobieta… niczym kobieta. Na to ostatnie zwróciłem największą uwagę. Autorka zaserwowała mi najlepiej zarysowaną, najbardziej naturalną i najdoskonalej opisaną postać kobiecą spośród wszystkich, z którymi mogłem się zapoznać czytając książki o tematyce fantastycznej. Heh, niektórzy pomyślą, co on może o tym wiedzieć, przecież jest facetem? Tak, ale mimo to Fedra no Delaunay wydała mi się najprawdziwszą i najnaturalniejszą kobietą w literaturze fantasy, z jaką miałem okazję mieć do tej pory styczność. Fedra zasługuje na szczególne wyróżnienie, ale tak naprawdę do wszystkie postacie w „Strzale Kusziela” prezentują się naprawdę dobrze. Zwłaszcza, co ważne, dobre wrażenie robią czarne charaktery. Przykładowo Waldemar Selig, dowódca Skaldów, czy Melisanda Szachrizaj, łącząca subtelnie łącząca kobiecą delikatność z przebiegłością i zamiłowaniem do intryg.

Jacqueline Carey doskonale opisuje sceny każdego rodzaju. Począwszy od bardzo wyfrinowanych scen erotycznych, których w książce jest na pęczki, poprzez intrygi polityczne, na opisach walk i bitew kończąc. Aktorka ma ten dar, który sprawia, że przedstawiane w dziele historie intensywnie wpływają na czytelnika. Pomagają w tym też świetna fabuła, w której aż roi się od rozmaitych wątków pobocznych, oraz pierwszoosobowa narracja – gdyż całą historię opowiada nam główna bohaterka, Fedra no Delaunay. Co do tych wątków pobocznych – pani Carey większość z nich zakończyła w „Strzale Kusziela”, podczas gdy niektóre zostaną rozstrzygnięte w kolejnych dwóch tomach.

Jakość polskiego wydania stoi na bardzo dobrym, wysokim poziomie. Książka wydana jest w miękkiej oprawie i liczy dokładnie sześćset osiemdziesiąt osiem stron, podczas gdy historia dzieli się na dziewięćdziesiąt sześć rozdziałów. Na okładce znajduje się główna bohaterka – piękna, czarnowłosa młoda dziewczyna. Bardzo dobrze spisała się pani Maria Gębicka-Frąc, której w udziale przyszło tłumaczenie „Strzały Kusziela”. W perfekcyjny sposób oddaje ona specyficzny styl pisarski pani Carey. Jeśli zaś chodzi o oprawę edytorską – trudno mieć zastrzeżenia. W polskim wydaniu trudno natknąć się na jakiekolwiek błędy stylistyczne. Można natrafić na parę literówek, ale na szczęście jest ich tylko parę – kilka, może kilkanaście na niemalsiedemset stron zapisanych niewielką czcionką.

„Strzała Kusziela” to dzieło wybitne, pozbawione jakichkolwiek wad. Przez długi czas pozostanie moim osobistym numerem jeden, jeśli chodzi o literaturę fantastyczną. Doskonały styl autorki, piękna, niekiedy wzruszająca i ogólnie świetnie opowiedziana historia oraz doskonałe polskie wydanie czynią z tej książki dzieło, które powinno znaleźć się na półce bez mała każdego z nas.

PS. Po raz pierwszy od czasu jak recenzuję książki, przyszło mi wystawić najwyższą z możliwych ocen. Ale trudno wystawić inną – „Strzała Kusziela” w pełni na dziesiątkę zasługuje

Ocena: 10/10

Wyd. MAG

Tytuł: Stzała Kusziela
Tytuł oryginału: Kushiel’s Dart
Autor: Jacqueline Carey
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 688
ISBN: 83-89004-81-X
Cena: 35,00zł

Dyskusja