Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Szatańskie włosy”

„Szatańskie Włosy” to druga książka autorstwa angielskiego pisarza Grahama Mastertona, z którą przyszło mi się zetknąć. Pierwsza, czyli „Szary Diabeł” pozostawiła pewien ślad w mojej pamięci. Zresztą bardzo pozytywny, bo był to utwór bardzo dobry. „Szatańskie Włosy” natomiast to dzieło jedynie niezłe.

Kelly O’Sullivan jest uczennicą w salonie fryzjerskim słynnego sylisty Simona Crane’a. Ale praca okazuje się mniej efektowna, niż sobie wyobrażała. Jej obowiązki obejmują m.in. sprzątanie alonu i wynoszenie toreb z włosami do piwnicy. Któregoś dnia odkrywa na swoim ramieniu kilka różnego koloru włosów, które nie dają się w żaden sposób usunąć. Potem w jej otoczeniu zaczynają dziać się jeszcze dziwniejsze rzeczy: w zagadkowych okolicznościach giną ludzie – stylista, z którym Crane kiedyś się poróżnił, kobieta, która odmawiając sprzedaży mieszkania, uniemożliwiła mu rozwój biznesu. Kelly niespodziewanie nabiera magicznej wręcz siły…

W oczy rzuca się dość oryginalna fabuła. Książki w której na głównym planie były salon fryzjerski oraz jego pracownicy, jednocześnie reprezentującej gatunek thrilleru/horroru jeszcze nie miałem okazji czytać. Masterton po raz kolejny inspiruje się magicznymi rytuałami oraz rozmaitymi wierzeniami. Poprzednim razem przyszło mi czytać o odmianie magii zwanej Santerią, natomiast tym razem na pierwszy plan wychodzi władca much, demon Belzebub. Autor dobrze radzi sobie z takimi tematami, a historii opowiedzianej w „Szatańskich Włosach” z pewnością nie brakuje specyficznego klimatu, z jakim miałem do czynienia podczas lektury „Szarego Diabła”.

Książkę czyta się bardzo szybko. Mnie lektura zajęła niespełna godzinę – trudno bowiem nazwać „Szatańskie Włosy” powieścią, jak dla mnie to raczej mikropowieść. Tym bardziej, że brakuje tu miejsca na jakiekolwiek wątki poboczne. Jest wątek główny, czyli tytułowe szatańskie włosy, oraz nierozłącznie związany z nim wątek kryminalny. Całość Graham Masterton umiejscowił na stu siedemdziesięciu sześciu stronach. Po tak krótkiej, niespełna godzinnej lekturze, mimo wszystko pozostawał pewien niedosyt.

W utworze występuje właściwie tylko kilka postaci. Główna bohaterka, Kelly O’Sullivan jest dość przekonywująca, podobnie jak panna Paleforth, będąca znawczynią szatańskich włosów. Reszta bohaterów to tak naprawdę dość sztuczne, skąpo opisane osobistości. Zwłaszcza Simon Crane, który powinien być dość tajemniczą postacią ze względu na rolę jaką odgrywa w powieści. Tajemniczy to on może jest, ale z pewnością mało naturalny. Bezpłciowi są też Kevin i Susan… choć nie razi to tak bardzo jak w przypadku Crane’a. Zadziwiające, że autor bardzo dobrze oddał charakter dwóch postaci, podczas gdy inne potraktował po prostu po macoszemu – przynajmniej takie odniosłem wrazenie.

Nie mogę się za to przyczepić do jakości polskiego wydania. W „Szatańskich Włosach” nie znalazłem literówek, zgrzytów tłumaczeniowych ani błędów gramaycznych. Pod względem edytorskim książka ta stanowi wzór godny naśladowania. Także wyglądowi okładki niewiele można zarzucić – przedstawia ona demoniczną twarz oplecioną włosami, na zielonym tle.

„Szatańskie Włosy” to książka dobra. Czyta się ją przyjemnie, ale lektura dobiega końca już po niecałej godzinie od jej rozpoczęcia. Technicznie utwór ten ma wiele niedoróbek, jeśli zaś chodzi o polskie wydanie, to praktycznie nie nie można zarzucić. Tym bardziej, że cena książki jest osobliwie niska – możemy ją nabyć już za mniej więcej dziesięć złotych. Przeczytać można, ręczę, że nie będzie to godzina stracona – ale jakichś specjalnych cudów nie należy po „Szatańskich Włosach” oczekiwać.

Ocena: 7+/10

Wydawnictwo Albatros

Tytuł: Szatańskie Włosy
Tytuł oryginału: Hair Raiser
Autor: Graham Masterton
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 176
ISBN: 83-7359126-5
Cena: około dziesięciu złotych

Dyskusja