Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Wrota Baldura 2 – Tron Bhaala”

„Wrota Baldura II – Tron Bhaala” to trzecia, i ostatnia już nowelizacja komputerowej sagi wszechczasów. Po katastrofalnej pierwszej części nowelizacji, oraz w ogóle nie wartej uwagi drugiej, postanowiono, że ostatni tom zostanie napisany przez autora, który jak dotąd nie wydał jeszcze żadnego dzieła w stajni Wizards of the Coast. Drew Karpyshyn, bo o nim mowa, w pewien sposób uratował honor serii i napisał raczej przeciętną książkę, która jednak bije na głowę obydwa tomidła autorstwa pana Athansa.

Potomstwo Bhaala jest prześladowane – polują na nie wszyscy mieszkańcy Faerunu. Jednak każda śmierć, zamiast uwalniać krainę od zła, daje coraz więcej mocy występnym dzieciom Bhaala, które pragną sprowadzić ojca z powrotem na świat. Abdel Adrian, potomek Boga Mordu, prowadzi swą przyrodnią siostrę Imoen oraz kochankę Jaheirę do Saradush, gdzie znajdują azyl. Sam rusza do boju przeciwko Piątce, organizacji, która pod przykrywką eliminowania pomiotu Bhaala sama dąży do zdobycia niewyobrażalnej potęgi.

Zacznę może od faktu, że „Wrota Baldura II – Tron Bhaala” to najlepsza książka z całej trylogii, mimo iż na tle innych powieści spod logo Zapomnianych Krain i tak prezentuje się słabo. Drew Karpyshyn pisze niewątpliwie lepiej aniżeli Philip Athans, i ja jako czytelnik odczuwałem to na każdej stronie powieści.

W trzecim tomie przygód Abdela, podobnie jak w dwóch poprzednich, uświadczymy wielu walk. Na szczęście jest ich tutaj dużo mniej niż w 'dziełach' Athansa. Karpyshyn starcia opisuje całkiem nieźle, w każdym bądź razie znacznie lepiej aniżeli Athans. Ponadto główny bohater, Abdel, mimo iż został opracowany przez autora dwóch poprzednich tomów, dopiero dzięki Karpyshynowi staje się w pewnym stopniu przekonywujący i dopiero teraz jego losy zaczynają cokolwiek czytelnika obchodzić. Książkę tę czyta się bardzo szybko. Do ostatniej strony dobrnąłem już w kilka godzin po rozpoczęciu lektury. Szkoda tylko, że nie towarzyszą jej żadne większe emocje. Fabuła jest przewidywalna, a ciągłe sukcesy półnieśmiertelnego najemnika po jakimś czasie zaczynają nudzić. Uśmiercenie dwóch głównych bohaterek również nie okazało się, według mnie, dobrym zabiegiem, chociaż gdyby nie to, Karpyshyn na ostatnich kartkach powieści nie umieściłby całkiem ciekawych wewnętrznych przemyśleń głównego bohatera.

Książkę cechują naiwne, niekiedy wręcz śmieszne dialogi, kojarzące się z serialami typu „Herkules” czy „Xena”. Poza tym większość bohaterów wydaje się nienaturalna i nieprzekonywująca. Nawet Abdel, mimo że, jak już wspomniałem, jego osobowość prezentuje się znacznie lepiej niż w pierwszych dwóch tomach. Tak czy owak, o przygodach pomiotu Bhaala czyta się nijako i bez większej satysfakcji.

Od strony technicznej „Wrota Baldura II – Tron Bhaala” również nie powalają. Podczas lektury natknąłem się na dużą liczbę literówek oraz drobnych błędów gramatycznych. Zbyt dużą, by mogło to ujść mojej ocenie i w efekcie za nieciekawą jakość wydania, książka dostaje u mnie kolejny minus.

„Wrota Baldura II – Tron Bhaala” to powieść, którą da się przeczytać, a która jednak nie wzbudza żadnych większych emocji w czytelniku. Honor serii został w jakiś sposób przez Karpyshyna uratowany, jednak mimo wszystko jego utwór jest naprawdę słaby i nie warty osiemnastu złotych, których życzy sobie za niego ISA.

Ocena: 2-/10

Tytuł: Wrota Baldura II – Tron Bhaala
Tytuł oryginału: Baldur’s Gate II: Throne of Bhaal
Autor: Drew Karpyshyn
Wydawnictwo: ISA
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Ilość stron: 244
Rok wydania: 2002
ISBN: 83-88916-61-0
Cena: 18,00zł

Dyskusja