Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Wrota Baldura”

Mało jest wśród miłośników komputerowych gier RPG osób, które nie słyszały o tytule takim jak „Baldur’s Gate”. Wspaniała, dająca graczowi ogromne możliwości produkcja, przez wielu uważana za najlepszą grę komputerową wszechczasów. Dla mnie gra szczególna, bowiem bezpośrednio dzięki niej wpadłem w nałóg ‚papierowych’ erpegów. Po niespełna roku od premiery dzieła panów z Black Isle, przyszło mi po raz pierwszy przeczytać jej nowelizację. Pamiętam, że książka ta wzbudziła we mnie pięć lat temu mieszane uczucia, jednak byłem wtedy czytelnikiem z bardzo niewielkim stażem. Dziś, po tak długim czasie, muszę przyznać – Wrota Baldura, napisane przez amerykańskiego pisarza Philipa Athansa, w przeciwieństwie do gry komputerowej nic sobią nie reprezentują…

Bhaal musi być powstrzymany. Ktoś sabotuje kopalnie rudy żelaza na Wybrzeżu Mieczy, popychając dwa potężne królestwa do krwawej wojny, a młodego najemnika na trop niewyobrażalnej tajemnicy… Akcja książki rozpoczyna się w momencie walki Abdela Adriana oraz jego przybranego ojca Goriona z nieznanymi napastnikami. Gorion ginie, wcześniej jednak każe synowi udać się do gospody Pod Pomocną Dłonią, stojącą na drodze między Beregostem a Wrotami Baldura. Tam Abdel poznaje dwóch półelfów – Khalida i Jaheirę. W tym momencie dla najemnika rozpoczyna się walka z nieznanym wrogiem, który w gruncie rzeczy okazuje się być Abdelowi znacznie bliższy, niż mogłoby się z początku wydawać.

Pierwsze dwa zdania „Wrót Baldura” brzmią w ten oto sposób: „Ostrza starły się ze sobą, aż iskry poszły. Abdel natarł z taką siłą, że jego ramię wpiło się w ciężkie ostrza własnego pałasza”. Jeszcze dobrze nie zdążyłem nacieszyć oczu okładką, a Athans miast porządnego wstępu serwuje mi sieczkę, pierwszą z wielu. Dwadzieścia stron dalej… znowu bitka! Myślę sobie, kurde co to ma znaczyć dwadzieścia stron za mną i już dwie walki i prawie tuzin trupów. Żałosne. Autor powieści ani na moment nie wzbudził we mnie zaciekawienia, przez całe 320 stron książki. Wszystko jest tu opisywane bez życia, bez kolorów. Żadnych interesujących aluzji, żadnych środków, które w jakiś sposób ubarwiłyby powieść. Nic. Całość przypomina podróżowanie bohatera z miejsca na miejsce ciągle w tym samym celu: W Nashkel mają kłopoty? Idziemy, zabijamy wszystkich i cieszymy się sławą. Co? We Wrotach Baldura też źle się dzieje? No to hurra, chłopaki idziemy i robimy tam porządek”.

Fabuła żmudna i przewidywalna dla każdego, kto miał choćby niewielką styczność z grą. Kiepska narracja, żadnych emocji u czytelnika… i ciągle powtarzane w myślach pytanie: „Kiedy to się wreszcie skończy? Do końca książki będą się tylko tłuc?”. Powieści brakuje polotu, logiki, porządku w wątkach i ogólnie ładu.

Książka została wydana u nas dość dawno, bo w 1999 roku. Jak zwykle miękka okładka, jak zwykle mapka pewnego obszaru Zapomnianych Krain, w tym przypadku Wybrzeża Mieczy. Nie mam zastrzeżeń co do tłumaczenia, jednak pełno tu powtórzeń i momentami nie byłem pewien, czy ktoś przeczytał to ‚dzieło’ przed wydaniem.

Podsumowując – „Wrota Baldura” to twór wybitnie nieudany, bez żadnych zalet, z mnóstwem poważnych wad. Właściwie to cała ta książka jest jedną wielką wadą, jeśli wolno mi się tak wyrazić. I naprawdę szkoda, że tak spartaczoną robotę uważa się za nowelizację świetnej gry komputerowej o tym samym tytule. A co do pana Athansa – radzę mu albo mocno popracować nad swoim pisaniem, albo rzucić to zajęcie… naprawdę, to co przeczytałem właściwie nie pozwala mieć żadnych nadziei wobec tego autora. Kolejna wybitnie słaba pozycja z cyklu Forgotten Realms… nie polecam nikomu, a osoby, które nie grały jeszcze w BG (o ile takowe są ;)) powinny omijać tę książkę szerokim łukiem – jeszcze do gry się zrażą i stracą wielomiesięczną, wciągającą, wspaniałą rozrywkę! ;)…

Ocena: 1/10

Wydawnictwo ISA

Tytuł: Wrota Baldura
Tytuł oryginału: Baldur’s Gate
Autor: Philip Athans
Tłumaczenie: Rafał Gałecki
Rok wydania: 1999
Ilość stron: 322
ISBN: 83-87376-18-3
Cena: 19,95 zł

Dyskusja