Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Zdobyta forteca”

„Zdobyta Forteca”, jedna z pierwszych wydanych w Polsce powieści z cyklu Zapomnianych Krain, to czwarty tom Pięcioksięgu Cadderly’ego. Po niezłej „Kantyczce”, naprawdę nienajgorszych „Mrokach Puszczy” i troszkę słabszych „Nocnych Maskach” przyszło mi przeczytać bardzo nierówną powieść, nawet jak na standardy cieszącego się wątpliwą sławą Salvatore’a.

Cadderly, ma stanąć na czele połączonych sił miasta Carradon i Puszczy Shilmista by poprowadzić je do walki ze złymi mocami Zamczyska Trójcy, miejsca w którym stanie twarzą w twarz ze swoim przeznaczeniem. Cadderly rezygnuje jednak z dowództwa i rusza wraz z grupą swoich przyjaciół na wyprawę, podczas której będzie musiał wypróbować swoje rosnące moce magiczne. Wyprawa nie przebiega zgodnie z planem młodego kapłana. Cadderly musi pogodzić oczekiwania swoich przyjaciół z cieniami przeszłości, o której już prawie zapomniał.

Pierwsze dwa tomy pięcioksiągu prezentowały wysoki poziom, biorąc pod uwagę nie tylko powieści spod loga Zapomnianych Krain. W tomie trzecim autor wyraźnie się pogubił. Natomiast „Zdobyta Forteca” pod względem jakości stanowi połączenie pierwszego i trzeciego tomu. Jest to książka znacznie słabsza od „Kantyczki”, ale przy okazji o wiele lepsza aniżeli „Nocne Maski”. O ile jednak „Nocne Maski” trzymały stały, niski poziom, o tyle recenzowany przeze mnie tom jest bardzo nierówny. Czytając pierwsze sto, może sto pięćdziesiąt stron, byłem przekonany, iż mam do czynienia z najlepszą jak dotąd częścią pięcioksiągu. Myliłem się jednak. Z chwilą, gdy Cadderly wraz z kompanami dostał się do Zamczyska Trójcy, rozpoczęła się jedna wielka sieczka.

Odkąd znam Salvatore’a, autor ten zawsze lubował się w szczegółowym opisywaniu walk. Robił to w interesujący sposób, tak, że nie pozwalał czytelnikowi się nudzić. Ale z czasem zaczął przesadzać z ich ilością. I tak, w „Zdobytej Fortecy” praktycznie 3/4 wszystkich opisów to opisy starć. Bohaterowie tłuką się praktycznie cały czas. A to z orkami, a to z goblinami, orkami, mantikorami i chimerami, raz nawet udaje im się pokonać wiekowego czerwonego smoka. Ciągle uważam że Salvatore’owi nieźle wychodzi przedstawianie walk – ale robi to często. Jak dla mnie, o wiele za częst. Efektem takich poczynań jest znudzenie czytelnika. Kiedy minąłem już połowę książki, najzwyczajniej przestałem czytać o starciach Cadderly’ego i jego kompanii. Wertowałem kartki, przeglądając pobieżnie jedynie najważniejsze wydarzenia (bardzo przydała się w tym wypadku umiejętność „szybkiego czytania”).

Jeśli chodzi o postacie występujące w powieści, to wbrew regule nie pojawia się tu zbyt dużo nowych bohaterów. Znakomitą większość z nich dane mi było poznać już w poprzednich tomach. Mogę jednak powiedzieć, że zaskakująco niewielką rolę odgrywa tu Druzil (o ile dobrze pamiętam, będzie jedną z kluczowych postaci w piątym tomie), za to dość istotną bohaterką będzie czarodziejka Dorigen, która niespodziewanie odwróci się od swojego dotychczasowego zwierzchnika i pomoże Cadderly’emu dostać się do kryjówki Aballistera. Ogólnie jednak „Zdobyta Forteca” wolna jest od jakichkolwiek bardziej znaczących zwrotów akcji. Sprawia to, że książkę czyta się przyjemnie tylko do pewnego momentu. Później bowiem z każdej kolejnej kartki emanuje coraz większa nuda.

Jakość wydania książki pozostawia sporo do życzenia. Nie wiem jak jest z wydaniem drugim, ale pierwsze wydanie książki, a więc to, które recenzuję (bodajże z 1997) prezentuje się nienajlepiej. Po oczach bije ogrom literówek, a także błędów interpunkcyjnych oraz gramatycznych. Błędy są popełniane nawet w pisowni nazwy centralnego kontynentu Zapomnianych Krain. Nazwa ta brzmi Faerun. FAERUN. Wydawałoby się, że to całkiem proste słowo. Niestety nie dla wydawców książki. Co się stało, że książka wygląda tak jak wygląda, można się tylko domyślać. Kto wie, może w ogóle nie przeszła korekty? Trudno powiedzieć. Tak czy inaczej, wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują.

Ogólnie rzecz biorąc- zawiodłem się. Po raz kolejny. Wprawdzie nie oczekiwałem zbyt wiele po tym, co przeczytałem w tomie trzecim, liczyłem jednak, że Salvatore poradzi sobie z tym chwilowym dołkiem i napisze powieść trzymającą poziom pierwszego bądź drugiego tomu pięcioksiągu. Przeliczyłem się. Zobaczymy, co to będzie w „Klątwie Chaosu”, którą czytałem bardzo dawno temu, a którą będę musiał przeczytać raz jeszcze, by podsumować lekturę cyklu. Niemniej jednak tym razem liczę na coś naprawdę słabego. I mam nadzieję, że znów się przeliczę. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Ocena: 4/10

Tytuł: Zdobyta Forteca
Tytuł oryginału: The Fallen Fortress
Autor: R.A. Salvatore
Rok wydania: 1997
Ilość stron: 296
ISBN: 83-902153-4-9
Cena: stare wydanie (zdjęcie poniżej) – 14zł, wydanie nowe – około 27zł

Dyskusja