Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Starcie mocy – recenzja książki „Zmory Alaizabel”

„Zmory Alaizabel” było wielkim wydarzeniem literackim w roku 2002 wśród powieści dla młodych czytelników w Wielkiej Brytanii. Mnie książkę przyszło oceniać w kilka lat po jej premierze.

Wojna zniszczyła miasto. W opustoszałych dzielnicach czają się potwory, a ci, którzy odważą się wyjść nocą na ulice, stają się łatwą zdobyczą wilków, morderców skradających się krętymi zaułkami i najbardziej przerażających istot – zmor. Ale najgroźniejsze jest zamaskowane zło, straszliwy pakt, który grozi ludzkości zagładą. A jego duszą jest piękna i tajemnicze Alaizabel – klucz do tajemnicy najwyższego zła.

„Zmory Alaizabel” to powieść niezła. Niezła, ale nic poza tym. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy już po przeczytaniu kilku kartek, jest bardzo ciekawy i rzadko dziś spotykany styl autora. Wooding czaruje czytelnika barwnymi, długimi opisami. Wszystko, o czym wspomina jest przedstawione z najmniejszymi szczegółami. Opisy te doskonale budują mroczny nastrój, a czasem budzą w czytelniku dreszcze.

Autorowi należą się brawa za świetnie dopracowane postacie. Wooding nie heroizuje swoich bohaterów, przedstawia na pozór zwykłych ludzi, którzy mimo iż w swoim fachu nie mają sobie równych, nie są maszynami do zabijania wszystkiego co się rusza. Z racji siły i zdolności, które Wooding daje bohaterom, mogliby oni niczego się nie obawiać. Ale nie, nawet jeśli bohaterom przychodzi walczyć z najmniej szkodliwą zmorą, Wooding tworzy tak mroczny nastrój, że trudno nie odnieść wrażenia, iż obydwie strony dysponują taką samą mocą i jedna czuje lęk przed drugą.

Mimo tych przekonujących zalet, które opisałem, konstrukcja powieści, jeśli chodzi o wątki, pozostawia wiele do życzenia. Odbiega ona od ogólnie przyjętych standardów i jestem świadomy, że jednym się to spodoba, a drugim nie. Do mnie raczej to nie przemówiło, i właśnie to zaważyło na ocenie za frajdę z czytania.

Jeśli jednak mam podsumować całokształt powieści, to jest ona nawet dobra. Czyta się ją całkiem szybko i sprawnie, i nawet spora liczba literówek w tym nie przeszkadza. Ogólnie rzecz biorąc, „Zmory Alaizabel” to dzieło, które z pewnością nie zostanie długo w pamięć, ale jednocześnie można przy nim spędzić miły wieczór.

Ocena: 6/10

Tytuł: Zmory Alaizabel
Tytuł oryginału: The Haunting of Alaizabel Cray
Autor: Chris Wooding
Tłumaczenie: Maciej Kreyer-Nowak
Ilość stron: 280
ISBN: 83-241-0172-1
Cena: 24,80zł

Wyd. AMBER

Dyskusja