Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „9 Kompania”

Powiedzcie mi jak często oglądacie coś produkcji rosyjskiej? No właśnie, trzeba przyznać, że filmy z tamtej części świata nie docierają do Polski zbyt często, a jeśli już, to w formie kina niszowego. Tym razem opisywany przeze mnie tytuł jest prawdziwym hitem, bo „9 Rota” stała się jednym z najbardziej kasowych filmów w historii Rosji, a obejrzało go ponad 3,5 miliona ludzi, co przyznacie jest wynikiem niezłym, zwłaszcza jeżeli coś nie pochodzi z Hollywood. Wczoraj oglądałem przedpremierowy pokaz, a Wam przekazuję moje odczucia.

Historia opowiada o wojnie jaką toczył ZSRR z Afganistanem w latach ‘80. Jest to można powiedzieć typowy dramat wojenny, chociaż z drugiej strony to tak nie do końca, bo reżyser daleki jest od patetycznych scen do jakich przyzwyczaiła nas „fabryka snów” z L.A.
Scenariusz oparty jest na typowym schemacie tego typu produkcji i dzieli się na dwie części: 1. obóz szkoleniowy, 2. wojna. – widzieliśmy to już wiele razy, nic nowego. Bohaterem zbiorowym jest grupka kilkunastu żołnierzy, którzy trafiają do obozu szkoleniowego pod „kuratelę” brutalnego kapitana Dygały (Mikhail Porechenkov). Przełożony znęca się nad swoimi podopiecznymi i nie szczędzi im batów, w ten sposób lecząc swoje chore ego i niespełnione ambicje. Daje im ostrą szkołę, ale dzięki temu są dobrze przygotowani fizycznie do walki, niestety tylko fizycznie. Morale żołnierzy jest bardzo niskie, każdy uważa, że jest to niepotrzebny konflikt i nie rozumie go. Po kilku miesiącach harówki w końcu zostają wysłani do „Afganu”, a tam jest już tylko gorzej.

W „9 Kompanii” podoba mi się bezpośrednie podejście do tematu, każdy żołnierz boi się, ma rodzinę i znajomych, jest prawdziwy z krwi i kości. W prawdziwym życiu nie ma miejsca dla filmowych bohaterów – popełnisz jakiś głupi błąd to zginiesz. Twórcy przedstawiają nam po krótce również rdzenną ludność pustynnego kraju, ich zwyczaje i tradycje, sposób walki – pod tym względem dzieło Fiodora Bondarczuka jest zaprawdę odkrywcze.

W kwestiach technicznych:
Szczególną uwagę zwróciłem na muzykę: przez cały czas towarzyszy nam ckliwa, melancholijna melodia, która bardzo mi się spodobała i szczególnie zapadła w pamięć, autorowi należą się duże brawa. Są to zaledwie 2-3 motywy, ale wybitne.

Do gry aktorskiej nie mam najmniejszych zastrzeżeń, wszyscy aktorzy są bardzo przekonywujący i dobrze wpasowują się w powierzone role, dialogi są naturalne, a język typowy dla marginesu społecznego, skąd pochodzi większość postaci.

W produkcji wykorzystano kilkadziesiąt samolotów, samochodów, czołgów, transporterów, helikopterów, niezliczoną ilość broni i amunicji – widać, ze producenci postawili na duży realizm i moim zdaniem w pełni osiągnęli zamierzony cel.

Podsumowując:
„9 Kompania” to jeden z najlepszych filmów wojennych jakie dane mi było oglądać w ostatnich latach: przede wszystkim pierwszy raz widzimy sytuację od strony rosyjskiego obserwatora, jest przejmujący i „prawdziwy”, zmusza do refleksji, ponad to jest bardzo dobrze zagrany. Jeżeli wszystkie wysoko budżetowe dzieła z za wschodniej granicy będą takie, to ja już zacieram ręce z niecierpliwości.

Tytuł: 9 Kompania
Tytuł oryginału: 9 Rota, The 9th Company
Reżyseria: Fiodor Bondarczuk
Scenariusz: Yuri Korotkov
Muzyka: Dato Evgenidze
Data premiery: 2006-10-20 (Polska) , 2005-09-29 (Świat)
Czas trwania: 130 minut
Obsada:Fiodor Bondarczuk, Aleksei Chadov, Mikhail Evlanov, Ivan Kokorin, Aleksandr Bashirov, Aleksei Kravchenko, Konstantin Kryukov, Artyom Mikhalkov i inni

Ocena: 9/5

Dyskusja