Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Dzień Świstaka”

Phil Connors, cyniczny i zgorzkniały prezenter pogody ma pojechać do małego miasteczka, aby nakręcić krótki reportaż o obchodzonym tam Dniu Świstaka, drugim dniu lutego. Gdy po zakończonym dniu pracy budzi się w tym samym miejscu co zeszłego dnia, okazuje się, że wszystko dzieje się tak jak poprzednio. Spotyka tych samych ludzi, którzy mówią to samo, słyszy w radiu tę samą muzykę i wydarza się dokładnie to samo co dnia poprzedniego. Początkowo wpada w panikę, ale powoli uczy się wykorzystywać dany mu czas…

„Dzień Świstaka” to film zaszufladkowany jako „komedia romantyczna”. Do tego kotła wpada właściwie wszystko – od tak ambitnych (i prawie zupełnie niezwiązanych z komedią) filmów jak „Zakochany bez Pamięci” aż po tworzone na kolanie historie typu „chłopak poznaje dziewczynę”. Film, który będę recenzował, znajduje się gdzieś pośrodku skali, ale bliżej mu do tych ambitniejszych…

Nakręcony w 1993 roku „Dzień Świstaka” to przede wszystkim dobra obsada. Główne role grają Bill Murray (bogata filmografia, ale znany głównie z tego filmu oraz np. „Między Słowami” oraz niedawne „Broken Flowers”) i Andie MacDowell („Zielona Karta”, „Cztery wesela i pogrzeb”). O ile MacDowell ma dość małe pole do popisu, o tyle Murray ma dla siebie cały film. Warto wspomnieć, że reżyserią zajął się Harold Ramis („Depresja Gangstera”), a muzykę stworzył George Fenton (bardzo rozległa twórczość, z bardziej znanych „Mężowie i Żona” oraz „Czarownice z Salem”).

Jak już powiedziałem, Murray ma okazję w tym filmie zabłysnąć. Rzeczywiście, w jego grze ciężko byłoby się doszukać jakichś błędów lub niedopatrzeń. Gdy jest przerażony, widzimy to. Gdy budzi się kolejny raz w łóżku o 6.00, widzimy wyraz bólu i zniechęcenia na jego twarzy. Jest bardzo przekonujący, niezależnie od sytuacji w filmie – a warto zauważyć, że jego postać się zmienia. Tak więc, grę aktorską w wypadku Murraya trzeba zaliczyć do zdecydowanych plusów. MacDowell też wypadła dobrze, reszta aktorów natomiast gra role zbyt nieznaczące, aby zwracać uwagę na ich grę. W tym filmie liczy się tylko ta dwójka aktorów i jest to jasne prawie od samego początku.

Pomysł na fabułę jest zdecydowanie czymś wyjątkowym. Podobnie jak w bardzo dobrym „Zakochanym bez Pamięci” dodając do filmu trochę fantastyki otrzymujemy świetny efekt w postaci po prostu dobrego scenariusza. Rewelacyjnie wypadają momenty, w których widzimy jak Connors próbuje popełnić samobójstwo. Próbuje? Ba, wychodzi mu to – za każdym razem! Brzmi to może groźnie, ale wszystko jest utrzymane w komediowym tonie i żadnych brutalnych scen tutaj nie doświadczymy. Ciągła powtarzalność sytuacji pokazuje nam beznadzieję i zrezygnowanie głównego bohatera, ale jego różne reakcje i droga do zmiany charakteru sprawiają, że na pewno nie jest to nudne.

Nie można jednak nie zauważyć pewnej rzeczy związanej z tą fabułą, a raczej dwóch. Pierwsza z nich to fakt, że nie dowiadujemy się, dlaczego czas stanął w miejscu dla Phila. Nie ma żadnych logicznych przesłanek, ani wskazania na paranormalne zajścia, które mogłyby spowodować zapętlenie. Jasne, że nie jest to bardzo istotne w komedii, ale jednak brak wytłumaczenia tego fenomenu mnie osobiście troszkę przeszkadzał.

Drugim minusem jest rozwiązanie fabuły. Nie będzie dla nikogo niespodzianką, jeśli powiem, że bohaterowi udaje się wyrwać z tej pętli. Natomiast udaje mu się to tylko dzięki temu, że odmienił zupełnie swoje podejście do życia i pokochał, z wzajemnością Ritę, swoją koleżankę z pracy, która interesowała go już wcześniej. Jest to trochę banalne rozwiązanie sytuacji i jednak mało satysfakcjonujące, bo po prostu – typowe. Czemu „wielka potęga miłości” wyzwoliła go z pętli czasowej? Nie wiem, nie pytajcie.

Podsumowując – fabuła jest zarówno największym plusem jak i największym minusem „Dnia Świstaka”. Jednakże akcja nie jest poprowadzona źle. Poza tymi dwoma nielogicznościami, które wymieniłem, nie doszukałem się żadnych innych błędów ani wątpliwych aspektów filmu. Jest to bardzo dobrze wykonany obraz, z dobrym aktorstwem oraz reżyserią. Dodam jedynie, że pomysł na wykorzystanie fabuły filmu w grach fabularnych zamieszczony jest w „Skarbnicy RPG” – zapraszam.

PLUSY:
– fabuła
– aktorstwo
MINUSY:
– nielogiczności fabuły
– banalność zakończenia

Tytuł: Dzień Świstaka
Tytuł oryginału: Grounhog Day
Reżyseria: Harold Ramis
Scenariusz: Harold Ramis
Muzyka: George Fenton
Data premiery: 1993-02-12 (Świat)
Czas trwania: 101 minut
Kraj: USA
Obsada: Bill Murray, Andie MacDowell i inni

Ocena: 7/5

Dyskusja