Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Underworld”

Ostatnio, będąc w miejscowej wypożyczalni filmów DVD, zwróciłem uwagę na „Underworlda”. O obrazie tym po raz pierwszy usłyszałem dość dawno, a ostatnimi czasy zdawał się być na topie. Kilka miesięcy temu w kinach pojawiła się bowiem kontynuacja o podtytule „Evolution”. Pomyślałem sobie, że może warto spróbować, i wypożyczyłem film w nadziei, iż spędzę z nim przyjemny wieczór.

Na ziemi w ciagu wieków, niezauważone przez ludzi, wyrosły dwie rywalizujace ze soba rasy: – arystokratyczne, dobrze wykształcone – Wampiry oraz brutalni i siejący grozę Lykanie. Dla ludzkości ich istnienie jest tylko cieniem legendy. Dla siebie nawzajem są oni jednak nieprzejednanymi i śmiertelnymi wrogami. Ich celem jest całkowita eliminacja przeciwnika. Piękna i przebiegła Selena, wywodząca się z rodu Wampirów, odkrywa tajemnicę, która moze mieć śmiertelne konsekwencje zarówno dla Wampirów, jak i Lykanów.

Trzeba przyznać, iż fabule „Underworlda” nie brakuje oryginalności. Historia tu opowiedziana jest niewątpliwie interesująca i do pewnego momentu zapowiada się bardzo dobrze. Szkoda tylko, iż twórcy nie wykorzystali potencjału, jaki tkwił w opowieści o wojnie między wampirami i wilkołakami. W filmie nie brak delikatnych nawiązań do innych kinowych hitów czy nawet utworów literackich (Romeo i Julia), co można zauważyć analizując poszczególne wątki obrazu. Niestety, zdaje się iż twórcy „za bardzo chcieli”. Wspomnianych wątków umieścili w filmie tak dużo, że zapomnieli o rozwiązaniu wielu z nich. I tak, do końca projekcji nie wiadomo na przykład, dlaczego starsze wampiry muszą poddawać się hibernacji. Może i są to szczegóły, ale wypadałoby je wyjaśnić. Poza tym – losy postaci są widzowi zupełnie obojętne. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Akcja filmu wcale mnie nie porwała. Oglądałem, bo oglądałem – nie odczuwając przy tym żadnych większych emocji.

„Underworld” jest całkiem nienajgorszy pod względem aktorskim. Kate Beckinsale, której w udziale przypadła główna rola, spisuje dość dobrze, choć odniosłem wrażenie, iż scenariusz nie dał jej większego pola do popisu. Tak czy inaczej, odziana w obcisłe, lateksowe ciuszki młoda aktorka skutecznie przyciągnie spojrzenia męskiej części widowni. Reszta obsady nie była mi dotychczas znana. Zwróciłem jednak uwagę na solidną grę Shane’ego Brolly, który zagrał tutaj Kravena, jak i Bill Nighy’ego, który wcielił się w wiekowego wampira Viktora. Pozostali aktorzy spisują się przyzwoicie, choć w ich grze trudno doszukiwać się większych rewelacji.

Oprawa dźwiękowa „Underworld” sprawia dobre wrażenie. Podczas oglądania nie usłyszałem może żadnych doskonałych, idealnie dopasowanych do klimatu utworów, niemniej jednak te, których dane mi było słuchać, dobrze spełniały swoje zadanie. Ogólnie rzecz biorąc, pojawia się tutaj sporo solidnych, hardrockowych nut.

No dobrze, ale co z klimatem? Otóż to. „Underworldowi” niesłusznie przypisuje się reprezentowanie kina grozy. Zatem wszyscy ci, którzy spodziewają się, iż obejrzenie „Underworlda” będzie równoznaczne z obejrzeniem horroru, grubo się mylą. Dzieło Wisemana to tak naprawdę obraz science-fiction, który z horrorem ma niewiele wspólnego. Nawet, jeśli niektóre szczegóły mogą wskazywać, iż jest inaczej. Mroczna, utrzymana w czarno-szaro-granatowych kolorach scenografia, potworny wygląd wilkołaków… to nie wystarczy, by zakwalifikować jakikolwiek film do kina grozy. Potrzeba jeszcze klimatu. A ten jest – ale zupełnie typowy dla obrazów science-fiction.

Na uwagę zasługują bardzo dobre efekty specjalne. Bez względu na to, czy mamy do czynienia z efektowną strzelaniną, przemianą w wilkołaka, czy walką wręcz – wszystko to jest wykonane bardzo solidnie, tak, jak przystało na współczesne produkcje. I choć walki (a zwłaszcza strzelaniny) często pozbawione są realizmu – to i tak robią ogromne wrażenie. Mowa w końcu o filmie science-fiction, nie o obrazie sensacyjnym. Duże pieniądze spożytkowane w celu wyidealizowania tego aspektu filmu nie poszły na marne (budżet produkcji wyniósł 23 miliony dolarów).

Słowem podsumowania, „Underworld” to film dość przeciętny. Posiada on kilka poważnych zalet, ale też jedną wadę, która skutecznie owe plusy niweluje. Mianowicie, wszystko to co dzieje się na ekranie, ogląda się bez większych emocji. A takich właśnie filmów nie lubię. W ocenie nie mogłem nie uwzględnić świetnych efektów specjalnych, ładnej scenografii i porządnej gry aktorskiej. Niestety, obrazowi brakuje tego czegoś, co przyciągnęłoby widza na dłużej do ekranu. Dlatego też piątka w dziesięciostopniowej skali wydaje mi najbardziej sprawiedliwą oceną.

Tytuł: Underworld
Tytuł oryginału: Underworld
Reżyseria: Len Wiseman
Scenariusz: Danny McBrid
Muzyka: Paul Haslinger
Data premiery: 2003-11-28 (Polska) , 2003-09-08 (Świat)
Czas trwania: 121 minut
Kraj: Niemcy, USA, Węgry, Wielka Brytania
Obsada: Shane Brolly, Kate Beckinsale, Michael Sheen, Mike Mukatis, Sophia Myles

Ocena: 5/5

Dyskusja