Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dno plus metr mułu – recenzja książki „Sadzawka Blasku: Ruiny Myth Drannor”

Każdy, kto interesuje się literaturą, trafił kiedyś na słabą książkę. Taką, która ani na moment go nie zaciekawiła, a wręcz przeciwnie, nudziła od pierwszej do ostatniej strony. Taką, której nigdy nie poleciłby żadnemu innemu czytelnikowi. Do niedawna wydawało mi się, iż od kiedy w ogóle czytam, natrafiłem na kilka takich powieści. Żadna nie była jednak tak nudna, schematyczna i infantylna jak „Sadzawka Blasku”, którą dziś mam nieprzyjemność recenzować.

Powieść Carrie Bebris to nowelizacja gry komputerowej firmy Stormfront Studios. Fabuła nie jest jednak zbyt skomplikowana. Otóż, drakolicz i czarodziejka przejęli kontrolę nad Mythalem, starożytną magią, która niegdyś chroniła spustoszoną przez wojny elfią stolicę. Gdy ruiny Myth Drannor znajdą się już w ich władzy, sekta zamierza stopniowo rozszerzać swoje panowanie na inne miasta – i dusze. Nie uchodzi to uwadze najznamienitszych magów Faerunu. Kiedy dochodzą do wniosku, iż w okolicach Sadzawki Blasku mają miejsce dziwne wydarzenia, zlecają strzeżenie jej grupce awanturników. Pod ich strażą nad Sadzawką otwiera się portal. Strażnicy przechodzą przez niego, ciągnąc za sobą Pustułkę, złodziejkę, która znalazła się – a jakżeby inaczej – w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie.

W momencie, gdy bohaterowie przechodzą przez portal – a zdarzenie ma to miejsce w okolicach dwudziestej, może trzydziestej strony – rozpoczyna się rzeźnia. Od tej pory akcja książki będzie miała miejsce wyłącznie w ruinach elfiego miasta Myth Drannor. Całość sprowadzi się do jednego prostego schematu: walka – przerwa na leczenie i odpoczynek – walka – przerwa – walka – przerwa. Prawda, że milutko? Taki typowy, przeklinany przez wielu erpegowców dungeon crawl w formie powieści. To nie może się podobać.

Powiem wprost – nie wiem, jak coś takiego jak ta książka mogło w ogóle zostać wydane. Odniosłem wrażenie, iż Carrie Bebris nie przeczytała swej książki ani razu po tym, jak ją napisała. Tego po prostu nie da się czytać! Powieści tej można zarzucić praktycznie wszystko. Po pierwsze, sztampowi i schematyczni do bólu bohaterowie. Pustułka – złodziejka, której zależy tylko i wyłącznie na uratowaniu własnego tyłka. Corran – paladyn Tyra, gotów narazić zdrowie swoje i przyjaciół, byle tylko dokonać czegoś, o czym za kilka lat będą śpiewali bardowie. Niewątpliwie, jest to najgorsza ze wszystkich występujących w książce postaci. Jest też Corwyn – głupi krasnolud, który do myślenia używa nie mózgu, a topora. Poza tym znalazło się też miejsce dla kilku elfów oraz straszliwie standardowych bohaterów negatywnych. Momentami byłem przekonany, że czytam Power Rangersów w wydaniu fantasy!

Może ktoś powie, że przesadzam, że w gruncie rzeczy książkę tę idzie przełknąć. Idzie. Ale tylko pod warunkiem, że jest się masochistą. Albo nieugiętym recenzentem, który postanowił, że dobrnie do ostatniej strony, choćby miała to być najmniej przyjemna rzecz, którą kiedykolwiek czynił w życiu. Lektura zajęła mi jakieś trzy dni. Każdego dnia czytałem jakieś sto stron, a zajmowało mi to ładnych kilka godzin. Dla porównania dodam, że na przeczytanie stu stron dowolnej innej książki starcza mi zazwyczaj dziewięćdziesiąt minut. Z „Sadzawką Blasku” było inaczej. Było znacznie gorzej. Wynudziłem się straszliwie. Tak, wiem, że się powtarzam, ale usiłuję najlepiej jak mogę przestrzec was przed tym gniotem.

Polskie wydanie jest średnie. Okładka wygląda nawet ładnie (idę o zakład, że to właśnie ona skusiła wielu nieświadomych niebezpieczeństwa czytelników). Tłumaczeniu niewiele można zarzucić. Dużo tu natomiast powtórzeń i błędów gramatycznych, które skutecznie utrudniają i tak już dostatecznie nieprzyjemną lekturę.

Ogólnie rzecz biorąc – dno plus metr mułu! „Sadzawka Blasku – Ruiny Myth Drannor” to najgorsza książka, jaką w życiu czytałem. Mówię to z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa. Czas spędzony przy lekturze tejże powieści uważam za stracony, podobnie jak i pieniądze, które na nią wydałem. Zatem jeśli zobaczycie tę książkę na półce w sklepie czy internetowej aukcji – niech was ręka boska broni przed zakupem.

Wydawnictwo ISA

Ocena: 1/10 (szkoda że nie mamy skali minusowej)

Tytuł: Sadzawka Blasku – Ruiny Myth Drannor
Tytuł oryginału: Pool of Radiance – Ruins of Myth Drannor
Autor: Carrie Bebris
Rok wydania: 2002

Dyskusja