Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zwycięstwo dobra – recenzja książki „Kryształowy relikt”

Kilka tygodni temu zakończyłem lekturę Trylogii Mrocznego Elfa autorstwa R.A. Salvatore’a. Cykl ten, opisujący dzieciństwo i młodość drowa-renegata Drizzta Do’Urdena, spodobał mi się, mimo że czytałem go już po raz trzeci. Jednak przygody mrocznego elfa nie kończą się na jednej sadze. Według chronologicznej kolejności następna jest bowiem Trylogia Doliny Lodowego Wichru – a jej pierwszy tom, o tytule „Kryształowy Relikt”, mam dziś przyjemność recenzować.

Akar Kessel, początkujący mag o słabej sile woli, uruchamia zdarzenia prowadzące do ponownego odkrycia magicznego przedmiotu, kryształowego reliktu. Być może jest to martwe narzędzie – ale na pewno zdolne doprowadzić do upadku Dekapolis. Tymczasem barbarzyńcy z Północy przeprowadzają atak na wioski, w wyniku którego młody wojownik Wulfgar zostaje zabrany przez krasnoluda Bruenora jako zakładnik. Wraz z mrocznym elfem Drizztem, Bruenor zmienia Wulfgara w krzepkiego i inteligentnego wojownika. Razem muszą sprostać wyzwaniu, jakim jest Akar Kessel wraz z jego mroczną armią.

Na początku wypadałoby wspomnieć, że „Kryształowy Relikt” jest książką dość wiekową. Powieść została po raz pierwszy wydana przez ISĘ w roku 1998, a więc od premiery minęło osiem lat. Cztery lata temu miałem okazję przeczytać ją po raz pierwszy i pamiętam, że nawet przypadła mi do gustu. Nie inaczej było tym razem, choć po tym długim czasie, podczas którego nieustannie obcowałem z literaturą praktycznie każdego rodzaju, wady „Kryształowego Reliktu” stały się łatwiej zauważalne i bardziej dokuczliwe niż poprzednio. Ale po kolei.

Bohaterowie powieści są dobrze znani miłośnikom książek Forgotten Realms. Najważniejszym jest Drizzt do’Urden – drow renegat, który wyrzekł się swego mrocznego dziedzictwa i zamieszkał na powierzchni Torilu. Rezyduje on tymczasowo w pobliżu siedziby swego przyjaciela, krasnoluda Bruenora Battlehammera. W „Kryształowym Relikcie” pojawia się też Wulfgar, dumny barbarzyńca z Klanu Łosia, który początkowo jest jeńcem karła, później natomiast przerodzi się w odpowiedzialnego wojownika. Po jasnej stronie mocy opowiadają się też Cattie-brie – przybrana córka Brueonora, oraz halfling o imieniu Regis – będący teraz burmistrzem miasta Lonellywood. Po ciemnej stronie stoi natomiast Akar Kessel – pewny siebie czarnoksiężnik, któremu wpadł w ręce starożytny artefakt. Bez wątpienia jest to interesujący bohater. Nierozgarnięty i nieodpowiedzialny, do przesady wierzący w swoje możliwości, a przy tym posiadający dostęp do potężnej magii czarnoksiężnik mający na swych usługach wielkie hordy rozmaitej maści potworów, gotowych tylko by przypuścić atak na miasta Doliny. Ogólnie rzecz biorąc, bohaterowie to jedna z mocniejszych stron książki.

„Kryształowy Relikt” czyta się bardzo szybko i bez większych przeszkód w postaci dłużyzn. Akcja sunie do przodu w zadowalającym, płynnym tempie, dzięki czemu podczas lektury nie sposób się nudzić. Salvatore ma dość standardowy, ale przystępny i łatwo przyswajalny styl pisarski. Podobnie jak w Trylogii Mrocznego Elfa, także i pierwszy tom Trylogii Doliny Lodowego Wichru obfituje w różnego rodzaju walki. Jednak wszelkie starcia, które autor przedstawia w opisywanej przeze mnie powieści, znajdują swoje uzasadnienie w fabule. W efekcie trudno zarzucić książce, by zawierała jakiekolwiek sceny bezsensownej jatki. Zawiodą się natomiast miłośnicy dark fantasy, bowiem „Kryształowy Relikt” wręcz emanuje heroizmem. Mamy tutaj do czynienia z wyraźnym podziałem na dobrych i złych, przy czym po początkowych niepowodzeniach dobrzy odnoszą tryumf. Mnie to nie przeszkadzało, ponieważ w ostatnim czasie naczytałem się właśnie mnóstwo dark fantasy. Potraktowałem więc to jako miłą odmianę.

Jakość wydania „Kryształowego Reliktu” stoi na wysokim poziomie. Pisząc tę recenzję, biorę pod uwagę stare wydanie książki – gdyż całkiem niedawno na rynku księgarskim pojawiło się wznowienie powieści, ponoć bardziej atrakcyjne niż w przypadku pierwszego wydania. Tak czy inaczej „Kryształowy Relikt” z 1998 roku zawiera niewiele literówek czy błędów edytorskich, a tłumaczenie również nie pozostawia wiele do życzenia. Na okładce widnieje klimatyczna, choć nienajpiękniejsza ilustracja przedstawiająca głównych bohaterów powieści. U góry znajduje się oczywiście logo Forgotten Realms. Logo nieaktualne, jeśli mam być dokładny. Całość liczy trzysta dwadzieścia stron i kosztuje dwadzieścia cztery złote.

„Kryształowy Relikt” to dobra powieść. Czyta się ją bardzo przyjemnie, choć autor nie ustrzegł się przed paroma niedociągnięciami. Miłośnicy Forgotten Realms z pewnością będą zadowoleni, antyfani zapewne po książkę nie sięgną, a osoby niesprecyzowane zapewne przyjmą powieść bez większych emocji, bowiem zapewne czytały już mnóstwo lepszych. Tak czy inaczej, mnie pierwszy tom Trylogii Doliny Lodowego Wichru się podobał – dlatego też wystawiam siódemkę w dziesięciostopniowej skali.

Wydawnictwo ISA

Ocena: 7/10

Tytuł: Kryształowy Relikt
Tytuł oryginału: The Crystal Shard
Autor: R.A. Salvatore
Tłumaczenie: Monika Klonowska, Grzegorz Borecki
Rok wydania: 1998
Ilość stron: 320
ISBN: 83-87376-77-9
Cena: 24,00zł

Dyskusja