Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Labirynt przeznaczenia i Święty Graal – recenzja książki „Labirynt”

Od pewnego czasu wyraźnie da się zauważyć swoistą modę na powieści, prace i publikacje, które swoją tematyką dotykają wszystkiego tego, co przez lata narosło wokół Świętego Graala. Pozornie zdawać by się mogło, że stało się tak za sprawą „Kodu Leonarda Da Vinci” Browna, który bez wątpienia wpłynął na popularność spiskowych teorii dziejów. Choć, oczywiście, dużo wcześniej pojawiały się teksty podobne pod względem tematyki, wygląda na to, że właśnie teraz przeżywają one swój renesans.

Na „Labirynt” Kate Mosse natknęłam się przypadkiem, buszując po krakowskich księgarniach w poszukiwaniu czegoś, co choć na chwilę pozwoli mi oderwać się od około egzaminacyjnej zawieruchy. Moją uwagę przykuła zielona oprawa, ze złoto tłoczonymi literami. Jako że zawsze miałam słabość do labiryntów, to po książkę sięgnęłam. Okładka była dość zachęcająca, choć nie ukrywam, że tandetna. Napis nad tytułem, głoszący: „Trzy tajemnice. Dwie kobiety. Jeden Święty Graal.” aż nadto wyraźnie sugerował, że mam do czynienia z najzwyklejszym w świecie czytałem. I tego mi właśnie było trzeba. Zadowolona wyszłam z księgarni z nowym nabytkiem.

Pierwsza miła niespodzianka spotkała mnie już na samym wstępie, kiedy zobaczyłam dwie krótkie notki odautorskie: jedną historyczną, drugą lingwistyczną. Tego typu adnotacje zawsze pozytywnie nastrajają mnie do lektury, gdyż pozwalają oczekiwać od autora pewnej dawki rzetelnej wiedzy. Faktem jest, że teoria ta sprawdza się równie często, jak zawodzi, ale pozytywne wrażenie na początku zostaje. Niemniej jednak po przeczytaniu pierwszego rozdziału doszłam do wniosku, że czytanie „Labiryntu” będzie przyjemnością.

Na wstępie czytelnik poznaje Alice, 30-letnią kobietę, której, za sprawą przyjaciółki -archeologa, udało się dostać na wykopaliska w ramach wolontariatu. Jest to tego typu osoba, po której od razu widać, że sprowadzi na wszystkich kłopoty. Chodzi tam, gdzie nie potrzeba, łamie ustalone zasady i grzeszy ciekawością. Tyle dobrze, że nie jest onieśmielająco piękna – ileż można kibicować kolejnym klonom Lary Croft? Niemniej jednak, na dzień przed zakończeniem wykopalisk, Alice dostrzega z daleka jakiś błyszczący przedmiot, oddalony nieco do miejsca badań. Niezwłocznie udaje się sprawdzić, co tak zachęcająco migocze w słońcu. Znajduje broszę, a chwilę potem nieznaną nikomu jaskinię i dwa szkielety. W tym miejscu akcja zaczyna toczyć się swoim biegiem, a wszystko ulega komplikacji.

Fabuła powieści jest dwupłaszczyznowa. Kolejno przeplatają się ze sobą historię Alice, wspomnianej przeze mnie domorosłej odkrywczyni skarbów, oraz Alais – młodej mieszkanki Carcassone, żyjącej na początku XIII w. Kobiety wyraźnie mają ze sobą coś wspólnego, jak to w takich powieściach bywa. Jednak aby dowiedzieć się, co je łączy, trzeba podążać po nitce intrygi aż do kłębka – Świętego Graala. W trakcie powieści poznajemy stosunki rodzinne obu kobiet, ich problemy i wątpliwości. Wszystko to rzucone jest na tło wojen krzyżowych i współczesnych sekt, dążących do odnalezienia Kielicha Chrystusa.

„Labirynt” Kate Mosse jest książką, która ma kilka niewątpliwie silnych punktów. Po pierwsze – styl. Jakkolwiek fabuła nie jest szczególnie odkrywcza ani zaskakująca, czyta się to świetnie. Drugą zaletą jest grubość książki – niespełna 500 stron to wystarczająco dużo, aby przyzwyczaić się do postaci, znaleźć ulubieńców i tych, których byśmy chętnie się pozbyli. Generalnie książka sprawia wrażenie przyjaznej czytelnikowi.

Jedynym minusem jest przewidywalność, ale z drugiej strony – chyba każdy, kto sięgnie po tego typu lekturę musi się z liczyć z określonymi wątkami fabularnymi. W każdym razie, ja nie szukałam niespodzianek, a jedynie kilku godzin dobrej zabawy przy lekkiej książce. To wszystko dostałam i jeśli tak spojrzeć na tę lekturę, to zdecydowanie jest ona godna polecenia.

Tytuł: „Labirynt”
Autor: Kate Mosse
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 480
Cena: 29 zł
Ocena: 6/10

Dyskusja