Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Płonąć z… – recenzja książki „Ognie na skałach”

Chyba każdemu zdarzyło się pomyśleć, że wszystko już było. Literatura notorycznie powiela wzorce, stworzone dawno temu. Są, rzecz jasna, skończeni indywidualiści, którzy nieodmiennie starają się tworzyć rzeczy nowe i zadziwiające – z różnymi rezultatami. Są jednak i tacy, którzy z powodzeniem zajmują się krytyką rzeczywistości i przenoszeniem codziennych zjawisk na grunt literacki. Rafał A. Ziemkiewicz jest tu idealnym przykładem. Bo co z tego, że było, skoro było inaczej?

„Ognie na skałach” to opowieść o miłości, która może w sposób nie do końca wyjaśniony wyzwalać piękne księżniczki ze szklanych wież. Jednak może też niszczyć każdego, kto stanie na jej drodze. Nawet, jeśli tym kimś są sami zakochani. Tak więc mamy klasyczny, doskonale znany wszystkim wielbicielom baśni przypadek. Młody książę przypadkiem trafia na wizerunek nieziemsko pięknej księżniczki, uwięzionej przez złego maga. Natychmiast postanawia ją uwolnić, co mu się, oczywiście, udaje. Od tego momentu zaczynają się kłopoty, które tworzą tło opowieści.

Konstrukcja tej powieści jest bardzo ciekawa. Tak do końca nie wiemy, kto jest jej bohaterem. Czy możemy za najważniejszą postać uznać tę, która przeżyje? A może przyjąć inne kryterium – częstotliwości, z jaką się bohater na kolejnych kartkach pojawia i wypowiada? Albo za najistotniejszych uznać tych, wokół których powstaje intryga? Niezależnie od tego, na którą wersję się zdecydujemy, musimy wziąć pod uwagę kilka wątków, które w trakcie lektury stają się szczególnie jaskrawe.

Rozpoczynając tę książkę, poznajemy Żegosta – najemnego żołnierza, którego żądza przygód oraz odrobina przypadku przygnały do prowincjonalnego księstwa. Jego właścicielem jest książę Zamborg, wspomniany już przeze mnie wybawca księżniczek. Jednak rekreacyjny z założenia pobyt Żegosta na tym odludziu od samego początku obfituje w atrakcje. Idąc wzdłuż plaży żołnierz trafia na poszarpane ciało rybaka. Jak się później dowiaduje – nie jest to odosobniony przypadek, gdyż tajemniczych morderstw i zniknięć było więcej. Żegost, jak przystało na bohatera, jest niebywale nierozsądny. Zamiast natychmiast wziąć nogi za pas, zaczyna wściubiać nos w sprawy jaśniepana Zamborga.

Zagłębiając się dalej w lekturę, poznajemy awanturniczą drużynę książęcą (nieodmiennie kojarzącą mi się z Sarmatami i opisami rodem z „Pamiętników” Paska) oraz rybaków, bardzo mądrych na swój wiejski sposób. Od jednych i drugich, uszami Żegosta, możemy usłyszeć różne ciekawostki, dotyczące panujących w okolicy stosunków. A im więcej wiemy, tym bardziej wszystko zmierza do tragicznego końca. Nie trzeba być Szekspirem, żeby wyczuć tu nieuniknioną tragedię.

„Ognie na skałach” to powieść lekka, łatwa i przyjemna, a do tego w konwencji nieco baśniowej. Na deser dostajemy też kilka mocniejszych fragmentów, umiejętnie wtykanych w kolejne partie tekstu. Dzięki temu czytelnik wciąż musi się domyślać, czy rozwiązania fabularne będą banalne, czy też znajdzie się tu jakieś drugie, prawdziwie mroczne dno.

Książka została wydana nakładem Fabryki Słów i liczy 240 stron. Oprawa graficzna, typowa dla tego wydawnictwa, umila życie czytelnika i cieszy oczy. Chociaż w moim odczuciu zachodzi tu swoisty kontrast, między bardzo specyficzną treścią i konwencją powieści, a zilustrowanymi scenami. Patrząc na mroczne mury zamku i różne zakazane gęby, ciężko się domyślić, że to opowieść w gruncie rzeczy o miłości. Ale należy to chyba zaliczyć w poczet plusów tej książki, której nie da się odmówić pewnej przewrotności.

Reasumując, „Ognie na skałach” to pozycja może nie wybitna, ale dobra. Nadaje się wprost idealnie do czytania w zatłoczonych autobusach. Także polecam ją wszystkim zestresowanym ludziom, którzy zapomnieli już czym są baśnie. Jednak jeśli ktoś ma ochotę na klasyczne fantasy, pełne latających wszędzie smoków i wystających zza każdego kamienia krasnoludów, to niech się za Ziemkiewicza nie łapie.

Tytuł: „Ognie na skałach”
Autor: Rafał A. Ziemkiewicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cena: 25,99 zł
Ilość stron: 240
Ocena: 6/10

Dyskusja