Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Apocalypto”

Na najnowsze dzieło Mela Gibsona czekałem kilka miesięcy, dokładnie od czasu, kiedy to we wrześniu zobaczyłem trailer. W przeddzień Sylwestra 2006 miałem okazję być na nim w kinie i dzięki temu stoi przed Wami świeżutka recenzja.

„Apocalypto” przedstawia historię pewnego indiańskiego plemienia. Tubylcy prowadzą normalne, uporządkowane życie: polują i utrzymują rodziny, aż pewnego dnia zostają brutalnie napadnięci. Wioska zostaje spalona, a ci co przeżyli zostają wzięci do niewoli. Od tego momentu zaczyna się gehenna tego ludu. Sprzedani jako niewolnicy w upadającym królestwie Majów, skazani są na złożenie w ofierze krwawym bóstwom. Jednemu z jeńców udaje się uciec.

Pierwsza pozytywna rzecz, na którą zwróciłem uwagę przy oglądaniu to oryginalny język Majów, jakim posługują się bohaterowie – Yucatec. Gibson zastosował podobny zabieg co w kontrowersyjnej „Pasji”, gdzie mówiono po aramejsku. Na szczęście minęły czasy niemieckich spaghetti-westernów, gdzie czerwonoskórzy mierząc z łuku wykrzykiwali „hande hoch”, albo w „Pianiście” Polańskiego SS-mani mówiący po angielsku.

Drugim elementem jaki wzbudził mój podziw jest muzyka. Przez cały czas widzowi towarzyszą dźwięki bębnów, tam tamów i innych instrumentów, które zależnie od akcji jednym razem zlewają się w agresywne bicia, a innym przechodzą w tkliwe, spokojne ballady. Moim zdaniem jest to najmocniejszy aspekt filmu, niestety… – bo choć ważny, to przecież nie powinien być najważniejszy. Dobra fabuła i logiczność scenariusza powinny być na pierwszym miejscu, a tak nie jest.

Właściwie to plusy już się skończyły. Dodałbym jeszcze piękne plenery, ale z kolei jest tak niewiele szerokokątnych ujęć, że właściwie nie warto o tym wspominać w kontekście zalety.
Gibson po prostu spartaczył świetny pomysł. To mogło być wielkie, epickie dzieło, a skończyło się na dobrych chęciach i wydanych milionach.

Przede wszystkim „Apocalypto” to film przygodowy. Również dramat, bo są tu rozdzierające serce sceny rozstań i śmierci, momentami jest też komediowo (kilka humorystycznych scen) ale spodziewałem sie czegoś innego, jak już powiedziałem – czegoś w rodzaju epopei, pokazania „upadku cywilizacji”. Natomiast film skupia się na pokazaniu ucieczki Łapy Jaguara (syn wodza) przed ścigającymi go wrogami. W dodatku jest kilka niezmiernie wkurzających bugów i durnych sytuacji. Np. kiedy uciekinier nie wiadomo skąd zdobywa ul pełen pszczół i rzuca nim w napastników. Albo inna sytuacja: kobieta z dzieckiem jest uwięziona na dnie głębokiej na kilka metrów jaskini i nagle zaczyna padać deszcz, woda tak szybko przybiera, że po kilku minutach już wypełnia połowę studni. Łapa Jaguara ucieka niezmordowanie całą noc, biegnie kilka godzin, a gdy na chwilę przestaje by złapać oddech, wrogowie znajdują się już kilka metrów za nim – znawcą nie jestem, ale chyba jest trochę łatwiej ukryć się w dzikiej dżungli niż to pokazano.

Bardzo po macoszemu pokazano wątek z miastem Majów. Sądziłem, że będzie to główna część produkcji, ale tak nie jest. Bohaterowie trafiają tam akurat na krwawe obrzędy przeznaczone dla mrocznych bóstw i mają być zabici. Widzimy przez chwilę zaćmienie słońca i… tyle. Wszystko trwa może 20 minut, dalej jest już bezsensowna bieganina po lesie.

Słowo o występującej brutalności: nie jest tak źle jak się spodziewałem, na ekranie często widzimy krew, owszem, ale nie jest to bezsensowne. Otrzymujemy po prostu naturalistyczne opisy (obrazy) śmierci, bez upiększania.

Mogę jeszcze raz powtórzyć, jak bardzo „Apocalypto” zawiodło moje oczekiwania, ale może właśnie tu jest pies pogrzebany. Po prostu poszedłem do kina ze złym nastawieniem, dostałem nie to co chciałem i czuję się zawiedziony. Jakby podejść do tego w kontekście filmu przygodowego lub przyrodniczego, pewnie moje odczucia byłyby inne. Pomimo kilku pozytywnych walorów, elementów humorystycznych, widoków i muzyki, niestety tym razem Melowi nie wyszło – jest średniawo.

Tytuł: Apocalypto
Reżyseria: Mel Gibson
Scenariusz: Farhard Safinia
Muzyka: James Homer
Data premiery: 2006-12-29 (Polska) , 2006-12-08 (Świat)
Czas trwania: 139 minut
Kraj: USA
Obsada:
Rudy Youngblood – Łapa Jaguara
Dalia Hernandez – Seven
Jonathan Brewer – Blunted
Morris Birdyellowhead – Flint Sky
Carlos Emilio Baez – Turtles Run
Ramirez Amilcar – Curl Nose

Ocena: 5/5

Dyskusja