Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Czarne święta”

Często zdarza się, że chciałoby się pójść do kina na jakiś dobry film, jednak repertuar serwuje albo jakieś gnioty, albo zupełnie nieinteresujące nas produkcje. Wtedy właśnie warto sięgnąć po klasykę. Przykładem takiego klasycznego obrazu jest „Black Christmas” w reżyserii Boba Clarka.

Rzecz dzieje się w żeńskim akademiku na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Pod nieuwagę przebywających w nim osób, do budynku dostaje się psychopatyczny morderca i zamieszkuje na strychu. Lokatorki są nieświadome niebezpieczeństwa do czasu, gdy ginie pierwsza z dziewczyn. Niedługo potem odbierają szereg dziwnych telefonów. W słuchawce słychać jęki, krzyki i błagania o litość. Z czasem giną coraz to kolejne kobiety. Trop prowadzi do chłopaka jednej z nich.

Jak powszechnie wiadomo, w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia panowała wielka moda na kino grozy. Apogeum popularności horrorów nastało kilka lat później. To właśnie wtedy powstało najwięcej kultowych produkcji, o których mówi się do dziś i które obecnie są kręcone ponownie, z zastosowaniem najnowszych filmowych technologii. „Czarne Święta” powstały w roku 1974, a więc we wczesnej fazie mody na horrory. Swojego czasu dzieło to zrobiło dużą furorę, jednak po kilkunastu latach mało kto o nim pamiętał. Dziś o „Czarnych Świętach” znów jest głośno, jako, że Amerykanie nakręcili remake.

Recenzja dotyczy jednak pierwowzoru. Szczerze mówiąc, to trudno mi się nad tym filmem dłużej rozwodzić. To przykład bardzo dobrej produkcji, która potrafi przyciągnąć widza do ekranu, a jednocześnie sama w sobie nie jest szczególnie wybitnym dziełem. Ot, typowy, dobry film, bez rewelacji.

Gra aktorów stoi na przyzwoitym poziomie. Odtwórcy poszczególnych ról wykonują swe zadania stosunkowo dobrze. W ich grze nie dopatrzyłem się jakichś większych zgrzytów, ale nie uświadczyłem też żadnych fajerwerków. Oprawa audio również pozostawia niewiele do życzenia. Wprawdzie muzyka wydaje się dziś z lekka przestarzała, ale efekty dźwiękowe robią dobre wrażenie i mimo upływu ponad trzydziestu lat, nadal doskonale spełniają swoje zadanie.

Charakterystyczną cechą starych horrorów były nieszczęśliwe bądź pozostawiające wiele niedopowiedzeń zakończenia. Dotyczy to także „Czarnych Świąt”. Dość wspomnieć, że po obejrzeniu filmu nie miałem i do teraz nie mam pojęcia, kto tak naprawdę był mordercą oraz dlaczego zabijał. Ktokolwiek by to nie był, został przez Clarka świetnie ukazany. Twórcy pokazują nam świat z oczu mordercy, coś a’la FPP. Słyszymy wówczas jęki, warknięcia, a nawet oddech zabójcy. Sceny te nie dość, że zostały perfekcyjnie wykonane, to dodatkowo pobudzają wyobraźnię oglądającego.

Film nie jest jednak pozbawiony wad. Zakończenie na pewno nie przypadnie do gustu osobom lubującym się w cukierkowych happy endach. Ponadto wydaje mi się, że nieco za słabo został podkreślony motyw świąt. Gdyby nie to, że za oknami akademiku prószy śnieg, a w jednej scenie lokatorki zostają odwiedzone przez kolędników, nigdy nie powiedziałbym, że akcja toczy się podczas Bożego Narodzenia. Ostatecznie, „Czarne święta” nie wciągnęły mnie tak bardzo, jak się tego spodziewałem. Podczas seansu co prawda trudno się nudzić, ale nie mogę powiedzieć, bym siedział przed telewizorem z zapartym tchem.

„Czarne Święta” to film warty obejrzenia, choć przyznaję, że spodziewałem się czegoś lepszego. Mogę go śmiało polecić wszystkim miłośnikom kina grozy. Obraz ten posiada wprawdzie wszystko to, co powinien mieć porządny horror, lecz nie zmienia to faktu, że liczyłem na więcej. Wystawiam więc szóstkę z plusem w dziesięciostopniowej skali, czekając na głośno zapowiadany remake.

Tytuł: Czarne Święta
Tytuł oryginału: Black Christmas
Reżyseria: Bob Clark
Scenariusz: Roy Moore
Muzyka: Carl Zittrer
Data premiery: 1974-12-20 (Świat)
Czas trwania: 98 minut
Kraj: Kanada
Obsada: Olivia Hussey, Keir Dullea, Margot Kidder, John Saxon, Marian Waldman

Ocena: 6/5

Dyskusja