Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Spider-man 3”

Postać Spider-Man’a zawsze darzyłem wielką sympatią. Od małego zaczytywałem się w komiksach o człowieku-pająku. Byłem też wiernym widzem kreskówki emitowanej niegdyś przez telewizję Polsat. Od kilku lat natomiast mam przyjemność oglądać pełnometrażowe filmy z udziałem jednego z moich ulubionych superbohaterów. Dwie pierwsze części bardzo przypadły mi do gustu. „Spider-Man 3”, mimo pewnych niedociągnięć, również nie zawiódł moich oczekiwań.

Z więzienia ucieka oskarżony o morderstwo Mark Flint. Będąc ściganym przez policję, trafia do fabryki jądrowej, gdzie ulega przemianie w Sandmana. Tymczasem Peter Parker zauważa zmiany na swoim pajęczym kostiumie. Czerwono-niebieskie odzienie przybiera nagle ciemnych barw i daje noszącemu niewiarygodną moc. Widząc, że Parker potrafi oprzeć się ciemnym mocom, symbiot znajduje sobie nową ofiarę. Tak właśnie powstaje Venom. Na głowę Spider-mana spadają kolejne problemy. Nie dość, że musi stawić czoła dwóm przeciwnikom, to przyszłość jego związku z Mary Jane Watson staje się coraz mniej pewna…

Po wyjściu z kina miałem mieszane uczucia. Z jednej strony, dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem – solidną ekranizację marvelowskiego komiksu. Nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że filmowi czegoś zabrakło. Nie był to ten sam Spider-Man, którego podziwiałem w poprzednich dwóch częściach. Trzecia ekranizacja przygód człowieka-pająka znacząco rozbudowuje wiele wątków rozpoczętych w pierwszym i drugim filmie, a także dodaje kilka zupełnie nowych, jednak w niektórych z nich twórcy wyraźnie się pogubili, na innych zaś skupili się za mocno, czego rezultatem jest telenowela z superbohaterem w roli głównej. „Spider-Man 3” na dobrą sprawę jest melodramatem z dużą dawką fantastyki. Widać to najwyraźniej na przykładzie związku Petera Parkera z Mary Jane Watson. Film właściwie skupia się na ukazaniu relacji między popularnym i sławnym herosem, a odnoszącą kolejne porażki życiowe piosenkarką. Do pewnego momentu patrzy się na to z zainteresowaniem, z czasem jednak łatwo o znużenie.

Po raz kolejny nie zawiodło aktorstwo. Tobey Maguire w roli Petera Parkera sprawdza się bardzo dobrze. W trzeciej części nie odgrywa już nieśmiałego, zakompleksionego kujona, lecz dumnego, inteligentnego i pewnego siebie młodzieńca, który w życiu prywatnym niejednokrotnie posuwa się do brudnych zagrywek. Kirsten Dunst, wcielająca się w Mary Jane Watson spisała się bez zarzutu. Gra podobnie jak w poprzednich częściach – trudno cokolwiek jej zarzucić, jednocześnie jednak nie prezentuje niczego nadzwyczajnego. Na szczególną uwagę zasługuje Thomas Haden Church, który w „Spider-Manie 3” odgrywa Sandmana. Potężnie zbudowany i posiadający surowy wyraz twarzy idealnie nadaje się do roli przestępcy. Jednak przede wszystkim udowodnił, ze nie brak mu aktorskich umiejętności. Tradycyjnie też świetnie wypada ekipa dziennika Daily Bugle, nadając filmowi nieco komizmu. Ogólnie rzecz biorąc, gra aktorska to jedna z mocniejszych stron trzeciej części Spider-Man’a.

Oprawa muzyczna stoi na dość wysokim poziomie. Muzyka spełnia tutaj swoje podstawowe zadanie w odpowiednich momentach budując i podtrzymując napięcie. Brzmienia rozlegające się z kinowych głośników były, rzekłbym, całkiem typowe dla komiksowych ekranizacji, a przy tym wpadały w ucho do tego stopnia, że po powrocie z seansu ściągnąłem z sieci co ciekawsze motywy. O ile muzyka jest zwyczajnie dobra, o tyle dźwięk w tym filmie stanowi klasę samą dla siebie. Odgłosy eksplozji, tłuczonego szkła, czy nawet sieci wydobywającej się z parkerowego nadgarstka – wszystko to robi doprawdy wielkie wrażenie.

Oceniając trzecią część przygód człowieka-pająka grzechem byłoby nie wspomnieć o efektach specjalnych. Ich przygotowanie pochłonęło znaczną część budżetu opisywanej przeze mnie produkcji. Jeśli nie liczyć wspomagania w postaci doskonałego dźwięku, to efekty specjalne w „Spider-Manie 3” są niewiele lepsze od tych z drugiej części. Ciągle jednak wyglądają wystarczająco dobrze, by zrobić na widzu wrażenie, oraz zasłużyć na kilka słów pozytywnej krytyki.

Na koniec wspomnę jeszcze o pewnym dość zabawnym zjawisku, jakie nie trudno zauważyć oglądając film. Otóż w trzeciej części „Spider-Man’a” tytułowy bohater staje się kimś na miarę bohatera narodowego. Pojawia się na pierwszych stronach gazet, posiada własne fankluby, oraz tysiące sympatyków. Zabawny jest przede wszystkim fakt odnoszący się do tego, że kiedy miasto jest atakowane przez złych bohaterów, to jego władze nie robią praktycznie nic by ratować mieszkańców. Ludzie z zapartym tchem obserwują pojedynek gigantów nie bacząc na to, że grozi to postradaniem życia. Policja zaś zamiast próbować coś wskórać, razem z nimi modli się o przybycie jedynego wybawcy – Spider-Man’a. Oczywiście zjawisko to tłumaczy fakt, iż mamy do czynienia z ekranizacją komiksu – w którym, jak wiadomo, wszystko jest możliwe – tym niemniej, opisana przeze mnie sytuacja wzbudziła we mnie spore rozbawienie.

Reasumując. „Spider-Man 3”, to solidne kino science-fiction. Film wprawdzie nie jest pozbawiony błędów – ba, w trzeciej części niedociągnięć jest więcej niż do tej pory – jednak w dalszym ciągu jest to porządna ekranizacja przygód jednego z najpopularniejszych amerykańskich superbohaterów. Mimo, że nieco słabszy od poprzedników, nowy film o Spider-Manie bez wątpienia zasługuje na uwagę.

Tytuł: Spider-man 3
Tytuł oryginału: Spider-man 3
Reżyseria: Sam Raimi
Scenariusz: Alvin Sargent
Muzyka: Christopher Young
Data premiery: 2007-05-04 (Polska), 2007-04-16 (świat)
Czas trwania: 140 minut
Kraj: USA
Obsada: Tobey Maguire, Kirsten Dunst, James Franco, Thomas Haden Church, Topher Grace

Ocena: 6/5

Dyskusja