Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Rzeczpospolita nie taka znowu święta – recenzja książki „Przenajświętsza Rzeczpospolita”

Od czasu do czasu na rodzimym rynku księgarskim pojawiają się dzieła kontrowersyjne, bluźniercze i apolityczne. To właśnie o tych książkach najgłośniej się dyskutuje, niezależnie od tego, jaki poziom prezentują. Powszechnie bowiem wiadomo, że dwie najlepiej sprzedające się w dzisiejszym świecie rzeczy, to przemoc i seks. Oczywistą sprawą jest więc, że jeśli autor przedstawi w swym dziele bezlitosny, brutalny świat, kontrowersyjnych bohaterów, całość przyprawi szczyptą pornografii, a sama powieść będzie porządnie napisana, to ma on sukces w kieszeni. Przykładem takiej właśnie książki jest „Przenajświętsza Rzeczpospolita”.

Jacek Piekara ma już pewne doświadczenie w wydawaniu kontrowersyjnych dzieł. Do tej pory napisał cztery zbiory opowiadań o inkwizytorze niszczącym herezję w świecie, gdzie Jezus Chrystus zamiast ponieść śmierć na krzyżu, zszedł z niego i pokarał swoich winowajców. O ile przygody Mordimera Madderdina przenosiły nas w przeszłość, o tyle akcja „Przenajświętszej Rzeczypospolitej” toczy się w bliższych nam czasach – w niedalekiej przyszłości.

Podczas czytania najnowszego dzieła Piekary odniosłem wrażenie, że fabuła powieści jest tylko pretekstem, aby pokazać jaka przyszłość może czekać nasz kraj. Czasem zastanawiałem się, na ile sytuacja w Przenajświętszej Rzeczypospolitej podobna jest do aktualnego stanu IVRP. Doszedłem do wniosku, iż owszem, autor proponuje najbardziej pesymistyczną wersję wydarzeń, jednak przy odrobinie nieszczęścia, kto wie, może tak właśnie będzie wyglądać przyszłość naszego kraju? Wizja to przerażająca… ale gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to wcale nie taka nierealna.

Politycy Przenajświętszej Rzeczypospolitej to bez wyjątku ludzie skorumpowani, którzy za nic mają dobro kraju. Szukają tylko okazji by sprzedać w Polsce wszystko co da się sprzedać i odnieść przy tym maksymalne korzyści osobiste. W dodatku mają pretensję do rządów postkomunistycznych, że ich przedstawiciele robili dokładnie to samo. W efekcie władzom Przenajświętszej Rzeczypospolitej niewiele już zostało do sprzedania.

Obywatelom przedstawionego tu państwa polskiego można jedynie współczuć. Wiecznie terroryzowani przez policję, oraz służby specjalne, zmuszani do cotygodniowej obecności na mszach świętych(nieobecność jest surowo karana) niezależnie od wyznawanych poglądów, zastraszani i manipulowani przez władzę, tworzą pozbawione jakichkolwiek radości życia i perspektyw na przyszłość społeczeństwo. Nie ośmielają się protestować przeciw władzy, gdyż wiedzą, że grozi za to zesłanie do współczesnych obozów koncentracyjnych. Życie człowieka nie ma tu żadnej wartości, miłość i przyjaźń uważane są za słabość, a o czymś takim jak ‚kochająca się rodzina’ wszyscy już dawno zapomnieli, czego najlepszym przykładem może być jeden z bohaterów – Amalryk Dymała.

Kościół Katolicki, to już nie ta sama instytucja, co kilkanaście lat temu. Mimo, iż głosi prawo i sprawiedliwość, to w rzeczywistości jest sprzedajną, mocno sprostytuowaną organizacją dążącą do objęcia możliwie największej władzy, nawet, jeśli ma się to odbyć kosztem zwykłego obywatela. Księża zlecają zabójstwa, a biskupi i kardynałowie nie wahają się korzystać z cielesnych uciech zapewnianych im przez specjalnie dobierane piękne i młode kobiety.

A skoro już jesteśmy przy cielesnych rozkoszach… W książce wielokrotnie pojawiają się sceny, które normalnie powinno nazywać się ‚miłosnymi’. Jednak każdy, kto się z nimi zapozna, zgodzi się, że nie ma w nich nic z miłości. To typowa, ciężka pornografia, która niektórym wyda się obrzydliwa, a u innych jedynie spotęguje przyjemność płynącą z lektury. Jakby tego było mało, to w ksiażce występuje nagromadzenie różnego rodzaju wulgaryzmów. Nie minę się z prawdą, jesli stwierdzę, iż doliczyłem się przynajmniej kilkuset. Trudno mieć jednak o to pretensje. Jak twierdzi sam autor, trudno jest wymagać od bohaterów mających własne, niekiedy przytłaczające wręcz problemy, by wyrażali swoje emocje mickiewiczowskim trzynastozgłoskowcem. Tak, czy inaczej, miłośnicy ‚brudnej’ literatury, pełnej mocnych scen erotycznych i potocznej mowy z pewnością będą zachwyceni.

Książka została całkiem nieźle wydana. Podczas czytania nie natknąłem się na literówki, czy błędy gramatyczne. Czcionka jest odpowiednio duża i wyraźna, a format identyczny jak w książkach wydawanych przez Fabrykę Słów. Powieść mieści się na czterystu czterdziestu stronach i kosztuje niespełna trzydzieści złotych.

Podsumowując. „Przenajświętsza Rzeczpospolita”, to książka, która może rozbudzić w czytelniku bardzo różne uczucia. Jedni będą nią zachwyceni, a inni co najmniej zniesmaczeni. Z tego też powodu trudno mi polecić lub odradzić jej zakup. Nowe dzieło Piekary, to kawał porządnej literatury, która jednak nie trafi do bardziej delikatnych gustów.

Wydawnictwo Red Horse

Ocena: 7/10

Tytuł: Prznejświętsza Rzeczpospolita
Tytuł oryginału: Przenajświętsza Rzeczpospolita
Autor: Jacek Piekara
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 440
ISBN: 83-60504-02-4
Cena: 29,99zł

Dyskusja