Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Miasto, Masa, Maszyna – recenzja książki „Pasza-zade”

Ogromne, przeludnione miasta, pełne ludzi, żyjących w cyberprzestrzeni,to idealne tło dla współczesnych, cyberpunkowych kryminałów. Można tam umieścić wiele barwnych postaci: degeneratów społecznych, zwariowanych naukowców, ludzi modyfikujących swe ciała na najróżniejsze sposoby. Odrobinę tego wszystkiego oddaje w ręce czytelników J. C. Grimwood w powieści pt. “Pasza- zade, pierwsza arabeska”.

Akcja powieści rozgrywa się w Afryce Północnej, choć nie do końca takiej, jaką znamy z obecnej rzeczywistości. Jest to raczej alternatywna wizja historii (tu Prusy, Austro – Węgry i Imperium Osmańskie wygrały I wojnę światową). Głównym bohaterem jest dealer narkotykowy, zamieszany w morderstwo. Poznajemy go w chwilę po tym, jak przedterminowo opuszcza więzienie. Rzecz jest o tyle zastanawiająca, że sam bohater nie do końca wie, dlaczego mu na to pozwolono. Jedyna informacja, jaką posiada, to ta, że z więzienia wyciągnęła go krewna z al-Iskandarijji. Toteż mężczyzna, z braku lepszego pomysłu, udaje się do tego wielkiego, biznesowego miasta.

Jak nietrudno się domyślić, od tej chwili kłopoty bohatera, miast się rozwiązywać, zaczynają się piętrzyć. Okazuje się, że jest on synem emira i z tego tytułu przysługują mu prawa majątkowe do określonej fortuny. Toteż, kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie jego ciotka, mężczyzna staje się głównym podejrzanym.

W powieści aż roi się od kobiet, którymi ZeeZee jest otoczony. Najważniejszymi z nich są: jego ciotka, mała Hani, którą bohater będzie musiał się zaopiekować i piękna Zara. Pierwsza z nich wprawdzie szybko ginie (od tego faktu naprawdę rozpoczyna się akcja), jednak jej cień towarzyszy nam aż do końca powieści. Druga ma dopiero dziewięć lat, jednak jest to prawdziwie “dziecko technologii” – jako że nie wolno jej opuszczać domu, cały swój czas poświęca komputerom. Szybko więc staje się małym, informatycznym geniuszem. Ostatnia z wymienionych kobiet jest córką lokalnego bogacza. Jednak nie zachowuje się tak, jakby sobie tego życzyła jej rodzina. Do ulubionych zajęć Zary należy prowadzenie podejrzanych klubów. ZeeZee musi poświęcić wiele wysiłku, żeby dojść do ładu z tymi wszystkimi babami…

“Pasza-zade” to książka dobra. Ma swoje mocniejsze i nieco gorsze fragmenty. Momentami autor gubi gdzieś rytm narracji, przez co powieść zaczyna się dłużyć. Jednak, oceniając całość, należy uznać, że przyjemnie się to czyta. Być może jest tam zbyt wiele niedomówień, przez co czytelnik ma prawo poczuć się zagubiony. Za wytłumaczenie niech tu jednak posłuży fakt, że jest to “pierwsza arabeska” – jedna z trzech części cyklu (kolejne dwie noszą tytuły: ”Efendi” i “Fellahowie”).

Książka została wydana nakładem wydawnictwa Solaris. Trzeba tu wspomnieć o tym, iż wydawnictwo to prezentuje coraz lepszy poziom graficzny. Obecne okładki trylogii Grimwooda są naprawdę bardzo ładne. W zasadzie to one w pierwszej chwili skłoniły mnie do sięgnięcia po książkę. Stonowane kolory łączą się tu z akcentami arabskimi oraz technologicznymi. Nie da się ukryć, że całość jest dość intrygująca.

Podsumowując, “Pasza-zade” Grimwooda to książka przyzwoita. Nawet jeśli ktoś nie przepada za cyberpunkiem, spokojnie może ją przeczytać, gdyż tak naprawdę w powieści nie ma zbyt wiele tego rodzaju s-f. W zasadzie jest to dodatkowy smaczek, okraszający kryminalnę fabułę. Książka nie wybitna, ale dobra.

Tytuł: „Pasza-zade, pierwsza arabeska”
Autor: J. C. Grimwood
Wydawnictwo: Solaris
Ilość stron: 338
Cena: 33,90 zł

Dyskusja