Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Blair Witch Project”

„Blair Witch Project” to swojego rodzaju ewenement. Nakręcony przed ośmioma laty horror do dziś budzi wielkie emocje i zyskuje zróżnicowane opinie wśród krytyki. Niektórzy bardzo go sobie cenią, inni nie widzą w nim nic, czym możnaby się zachwycić. Osobiście należę do tej pierwszej grupy. Zabierając się za oglądanie „Blair Witch Project” miałem nadzieję na solidną porcję strachu – i nie zawiodłem się.

Trójka studentów szkoły filmowej wyposażonych w kamery wideo i podstawowy ekwipunek turystyczny, wyrusza na wyprawę w okolice Burkittesville, żeby nakręcić dokumentalny film inspirowany lokalną legendą o Wiedźmie z Blair. Legenda głosi, że od dwóch wieków w okolicznych lasach wiedźmy torturowały i zabijały dzieci. To co miało być prostym zadaniem zmieniło się w koszmar. Studentów już nigdy nie odnaleziono.

Pierwsze, co rzuca się w oczy już na samym początku, to zdokumentalizowanie filmu. Pierwsze kilkanaście minut projekcji to wywiady z mieszkańcami Burkitsville. Ich odpowiedzi na pytania związane z wiedźmą z Blair są spontaniczne, co tylko wzmaga przekonanie o autentyczności przedstawianych wydarzeń. Ponadto, „Blair Witch Project” nakręcono w sposób, który w przypadku większości innych produkcji tego typu zostałby uznany za niedopuszczalny. Niemal wszystkie sceny powstały przy użyciu amatorskiej kamery. W rezultacie obraz często się trzęsie, czasem przez nieuwagę kamera zostaje chwilowo skierowana ku ziemi, a w najbardziej zatrważających momentach filmu zdarza się, że wypada operatorowi z rąk. Robi to doprawdy piorunujące wrażenie.

Trudno mi się wypowiedzieć na temat gry aktorów. Wypada przede wszystkim zauważyć, że w większości przypadków ich zachowania i postawy to nie gra, ale autentyczne, spontaniczne reakcje. Przykładem może być scena, kiedy coś potrząsa namiotem, w którym śpią bohaterowie dokumentu. Zaaranżował ją reżyser, lecz reakcje Heather i Mike’a były w stu procentach naturalne. Jakby tego było mało, scenariusz nie przewidywał żadnych kwestii dialogowych. Wszystko, co aktorzy wypowiadają w ciągu osiemdziesięciu sześciu minut projekcji, jest niczym innym jak improwizacją. Z oczywistych względów gra aktorska stoi więc na bardzo wysokim poziomie. Godny uwagi jest brak oprawy muzycznej – w filmie nie słychać praktycznie nic poza dialogami aktorów oraz dobiegającymi z lasu, często niezidentyfikowanymi odgłosami.

Szczerze mówiąc, do pewnego momentu byłem przekonany, że opowiadana w „Blair Witch Project” historia miała miejsce naprawdę. Wszystko wygląda tutaj tak naturalnie, że niekiedy trudno odróżnić prawdę od fikcji. Dość wspomnieć, że przebywający w lesie aktorzy wierzyli, że legenda o wiedźmie z Blair jest prawdziwa. Jeśli wierzyć materiałom prasowym, to dopiero po trwających osiem dni zdjęciach oraz wydaniu filmu dowiedzieli się, że historia została spreparowana przez reżyserów.

Pytanie brzmi – czy film nakręcony w taki sposób, może w ogóle przerazić? Moja odpowiedź brzmi: tak. Przystępując do oglądania stworzyłem do tego odpowiedni klimat – byłem sam w domu, zbliżała się północ, a w pokoju panowała ciemność. I muszę przyznać, że w trakcie seansu zdarzyło mi się kilkakrotnie podskoczyć w fotelu. W całym filmie nie pojawia się prawie ani kropla krwi, nie ma tu rozbryzgujących się po ścianach flaków i odrąbywanych głów. Jest za to specyficzne poczucie zagrożenia. Wiadomo, że COŚ tutaj straszy, COŚ nie pozwala być spokojnym, ale nie wiadomo co. I nie zostaje to wyjaśnione aż do końca. „Blair Witch Project” zapewne spodoba się wszystkim, którzy mają bujną wyobraźnię i potrafią przerazić się nie tyle tym, co zobaczą, ale tym, co usłyszą i poczują.

„Blair Witch Project” to jeden z najlepszych horrorów, jakie zdarzyło mi się oglądać. Nakręcony w iście oryginalny sposób, posiada to, co powinien posiadać solidny horror. Jednocześnie wiem, iż dzieło Sancheza i Myricka nie wszystkim przypadnie do gustu, jako że słyszałem bardzo zróżnicowane opinie na jego temat. Osobiście jednak polecam ten film wszystkim miłośnikom kina grozy – chociażby po to by wyrobić sobie indywidualną opinię na jego temat.

Tytuł: Blair Witch Project
Tytuł oryginału: Blair Witch Project
Reżyseria: Eduardo Sanchez, Daniel Myrick
Scenariusz: Eduardo Sanchez, Daniel Myrick
Muzyka: Tony Cora
Data premiery: 1999-01-25 (świat), 2000-03-03 (Polska)
Czas trwania: 86 minut
Kraj: USA
Obsada: Heather Donahue, Joshua Leonard, Michael C. Williams

Ocena: 9/5

Dyskusja