Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Fist of Dragonstones”

Kilka dni temu kolega dostał na urodziny „Fist of Dragonstones” i niemal od razu, bo po dwóch dniach, przystąpiliśmy do gry – w dniu imprezy i kolejnym byliśmy niezdolni do jakichkolwiek wysiłków umysłowych (Ech, Logan, Ty pijaku… – przyp. red.). Pozycja to całkiem miła, a oto dlaczego:

Tytuł: Fist of Dragonstones
Autor: Michael Schacht, Bruno Faidutti
Wydawca: Days of Wonder
Edycja: Angielska (instrukcja polska)
Liczba graczy: 3 – 6
Czas gry: 30 – 45 minut
Cena: 69,95 zł

Zawartość pudełka:
– 119 monet (złotych, srebrnych, beżowych, czarnych i czerwonych)
– 36 smoczych Kamieni (czerwonych, niebieskich i żółtych)
– 6 specjalnych kostek
– 6 zasłonek gracza
– 8 standardowych postaci
– 25 postaci specjalnych
– 3 czyste karty (do tworzenia własnych postaci!)
– woreczek na kamienie
– instrukcja

Zasady są bardzo proste i pojęliśmy je w ciągu 10 minut, instrukcja rozwiewała praktycznie wszystkie nasze wątpliwości. Jeżeli coś może sprawiać trudność, to karty specjalne, które mają osobliwe właściwości, jednak znając angielski na podstawowym poziomie, nie będziecie mieli najmniejszych trudności z ich zrozumieniem.

Gra polega na licytacjach: każdy z uczestników ma określoną pulę pieniędzy (schowaną za wyjątkowo małym i denerwującym parawanikiem), którą obstawia na pojawiające się na stole karty (postacie). Licytacja jest tajna, nie wiadomo kto ile ma pieniążków w ręce, więc wszelkie blefy dozwolone. Celem gry jest uzyskanie 3 punktów, a robi się to poprzez zdobywanie tytułowych Smoczych Kamieni. Zyskane dzięki zwycięskim licytacjom klejnoty, zamienia się na punkty – w momencie zdobycia trzeciego punktu przez któregoś z uczestników, rozgrywka kończy się.

Pod względem technicznym nie mam zastrzeżeń, oprócz jednej sprawy: jak już wspominałem – zasłonki dla graczy są bardzo małe i często się przewracają, ukazując zawartość naszego skarbca, polecam w to miejsce np. postawiony zeszyt A4. Monetki są drewniane, smocze kamienie w postaci dużych, szklanych paciorków (w trzech kolorach), karty mają ładne rysunki w stylu fantasy, drukowane na standardowym „karciankowym” papierze – wszystko to wykonane porządnie, nie zużyje się po kilku partiach.

Rozgrywka jest bardzo emocjonująca, zwłaszcza przy większej ilości graczy. My prawie za każdym razem graliśmy w 6 osób, co dostarczało maksymalnej porcji rozrywki. Najciekawsze są remisy oraz blefy – jako że pieniędzy jest mało i trzeba nimi mądrze dysponować, to „oszukiwanie” i nadrabianie miną jest na porządku dziennym. Zdarzają się sytuacje, że na jedną kartę jesteśmy w stanie przeznaczyć całe nasze fundusze, a czasami okrągłe zero, jednak blefujemy, że jest nam bardzo potrzebna, przez co pozostali próbując nas przebić licytują więcej – jakież jest później zaskoczenie! Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, przez jedną dobrą turę stan rzeczy może zmienić się diametralnie.

„Fist of Dragonstones” to udana gra towarzyska, a przez swoją niską cenę staje się tym bardziej interesująca. 70 zł to niewiele, a zabawy co niemiara na wiele wieczorów.

Moja ocena – 8/10 – głównie za miodność, cenę, proste zasady i szybkość rozgrywki. Polecam!

Dyskusja