Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Osadnicy z Catanu

Na polskim rynku gier planszowych dzieje się ostatnimi czasy coraz lepiej. Z roku na rok w sklepach można znaleźć coraz więcej spolszczonych, doskonałych zachodnich produktów. Rodzimi twórcy także nie próżnują, wydając takie tytuły jak „Machina”, „Wiochmen Rejser” czy „Zombiaki”. Jedną z gier, która zapoczątkowała planszówkowy boom w naszym kraju, byli „Osadnicy z Catanu”. Dzieło Klausa Teubera to niewątpliwie jedna z najpopularniejszych gier planszowych w Polsce.

Fabuła „Osadników z Catanu” z pewnością nie należy do odkrywczych. Otóż, na wyspę przybywają osadnicy z różnych stron świata. Każdą grupą kolonistów kieruje osobny gracz. Rzecz polega na tym, by w możliwie najkrótszym czasie skolonizować wyspę w jak największym stopniu. Gracz, który zbierze dziesięć Punktów Zwycięstwa, wygrywa.

Obrazek

Zacznijmy jednak od początku. „Osadnicy z Catanu” zapakowani są w duże, porządne wykonane pudło, które nie niszczy się nawet po dłuższym użytkowaniu gry. Pamiętam, że po jego pierwszym otwarciu dostałem niemal oczopląsu. Wewnątrz znajdowały się dziesiątki bliżej niezidentyfikowanych elementów – karty, heksy, okrągłe żetony z cyferkami czy kolorowe, drewniane domki. Na szczęście jednak, wbrew moim początkowym oczekiwaniom, zasady gry zdołałem przyswoić w zaledwie kilkanaście minut. Podobnie było z moimi znajomymi, których zwerbowałem w celu przeprowadzenia pierwszych rozgrywek. Gra pana Teubera nie jest więc grą trudną. Rzekłbym wręcz, że dość prostą, idealną zarówno dla dorosłych graczy, jak i dzieci w wieku około dziesięciu lat.

Zanim przejdę do opisywania przebiegu rozgrywki, wypadałoby napisać parę słów o jakości wykonania elementów gry. Pod tym względem „Osadnicy z Catanu” prezentują bardzo wysoki poziom. W pudełku znajdują się dwa akcesoria wyjaśniające reguły gry – jedna w formie dużej, kwadratowej planszy, zadrukowana z obu stron. Daje ona możliwość zorientowania się w ogólnych zasadach „Osadników z Catanu”. Po jej przeczytaniu można śmiało rozpocząć rozgrywkę. Drugie akcesorium ma formę niewielkiej, czarno-białej książeczki i stanowi raczej dokładny opis zasad gry z przykładowymi sytuacjami, jakie mogą zajść na planszy. Zostało przygotowane porządnie, z czarno-białymi, ale przejrzystymi i wyraźnymi ilustracjami. Ponadto w pudełku znajduje się kilkadziesiąt solidnie wykonanych, tekturowych żetonów budowy wyspy, żetonów oceanu i kart specjalnych, a także różnokolorowe drewniane klocki mające służyć za drogi, miasta i osady. Jakby tego było mało, w dwóch niewielkich kartonikach znajduje się sto dwadzieścia kart surowców, które gracze będą mogli pozyskiwać w trakcie rozgrywki. Owe karty to najsłabsze ogniwo gry, jeśli chodzi o jakość wydania. Po kilkudziesięciu rozgrywkach zaczynają się ścierać, a co gorsza, niewielki format nie pozwala na umieszczenie ich w koszulkach ochronnych. Generalnie jednak, jakość wydania „Osadników z Catanu” pozostawia niewiele do życzenia.

Obrazek

Gry toczą się z reguły szybko i sprawnie. Tuż po rozłożeniu planszy, ponumerowaniu heksów i wybraniu koloru domków, gracze przystępują do budowy dróg i osad. Jedne i drugie można ustawiać jedynie na krawędziach heksów. Każdy z graczy wykonuje na początku tury rzut dwoma sześciennymi kośćmi. Liczbę oczek z obu kości należy zsumować, a następnie znaleźć na planszy pola oznaczone daną cyfrą. Jeśli więc wynik z obu wyrzuconych kości wynosi 6, gracze posiadający osady obok pola z numerem 6 otrzymują surowce. W zamian za nie mogą budować drogi, osady, miasta, bądź zdobywać Karty Rozwoju. Za budowę osad, miast, otrzymywanie niektórych Kart Rozwoju oraz Kart Specjalnych, gracze otrzymują Punkty Zwycięstwa. Ostatecznym celem rozgrywki jest uzbieranie dziesięciu takich punktów. Gracz, który zrobi to jako pierwszy, zostaje zwycięzcą.

Jak widać, „Osadnicy z Catanu” to niezbyt skomplikowana gra. Ktoś mógłby powiedzieć – „jeśli chodzi tu tylko o zbieranie punktów, to gra po niedługim czasie zacznie się nudzić”. Nic bardziej mylnego. Pewne aspekty „Osadników z Catanu” sprawiają, że rozgrywka niemal w ogóle się nie nudzi. Najważniejszym z nich jest handel między graczami. Grający mogą wymieniać się między sobą surowcami, szkodząc sobie lub pomagając, zawiązując nieoficjalne sojusze i zdradzając w najmniej oczekiwanych momentach. Dzięki temu „Osadnicy z Catanu” to nie tylko rzucanie kośćmi i budowanie domków, to także negocjacje i układy między graczami. Dodatkowym czynnikiem uniemożliwiającym nudę jest fakt, iż w każdej rozgrywce planszę można zbudować w inny sposób. Inne rozłożenie cyferek, inny rozkład pól z surowcami – drobna rzecz, a znacznie zwiększa ‚żywotność’ gry.

Innym ciekawym elementem w „Osadnikach z Catanu” jest złodziej. W momencie, gdy którykolwiek z graczy wyrzuci 7, wszyscy mający więcej niż siedem kart surowców, muszą odrzucić połowę z nich. Ponadto osoba, która wyrzuciła 7, ma prawo położyć pionek złodzieja na jednym z pól planszy. Od tej pory, dopóki nie wypadnie kolejna siódemka, dany heks nie dostarcza właścicielowi surowców.

Obrazek

Jedyną rzeczą, którą często zarzuca się „Osadnikom z Catanu”, jest duża losowość. Bardzo dużo zależy tu od rzutów kośćmi, a także od rozstawienia żetonów z cyframi. Wiadomo bowiem z rachunku prawdopodobieństwa, że najczęściej wypadające liczby to 6 i 8. Gracze posiadający osady nieopodal pól oznaczonych tymi właśnie cyframi mają pewną przewagę nad pozostałymi uczestnikami rozgrywki. Jednak także od tej reguły trafiają się wyjątki – wielokrotnie byłem świadkiem, kiedy podczas gry najczęściej wypadającymi liczbami były 3, 5 lub 10, a spichlerze graczy posiadających wioski obok 6, 8 i 9 świeciły pustkami.

Generalnie, „Osadnicy z Catanu” to bardzo dobra gra, która dawno już wpisała się do annałów w historii gier planszowych. Uznana za Grę Roku 2005, stała się w Polsce bardzo popularna, a jej sława ciągle rośnie. Obecnie trudno wyobrazić sobie konwentowy Games Room bez przynajmniej jednego egzemplarza „Osadników z Catanu”. Jeśli szukacie prostej (lecz zmuszającej do myślenia), porządnie wydanej, a nade wszystko wciągającej gry – to „Osadnicy z Catanu” z pewnością trafią w wasze gusta.

Nazwa: Osadnicy z Catanu
Autor: Klaus Teuber
Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 3-4
Czas gry: około 75 minut
Edycja: Polska

Ocena: 8/10

Dyskusja