Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Wyznawcy”

Sekty stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców horrorów i thrillerów. Tylko w ciągu ostatnich paru lat powstało kilkanaście lepszych lub gorszych produkcji traktujących o tego typu niebezpiecznych stowarzyszeniach. W 2000 roku ukazała się „Sekta” w reżyserii Roba Cohena i doczekała się dwóch kontynuacji. Rok później mieliśmy okazję oglądać „Devil’s Prey” Bradforda May’a. Kilka miesięcy temu miała zaś miejsce premiera „Wyznawców” Daniela Myricka, który to film pragnę Wam dziś przedstawić.

Victor i David – dwaj pracownicy pogotowia ratunkowego, dostają wezwanie pomocy i wyjeżdżają na miejsce zdarzenia. Znajdują leżącą na ziemi młodą kobietę oraz jej kilkuletnią córkę. Podczas wykonywania czynności ratunkowych zostają porwani przez niezidentyfikowanych mężczyzn w białych fartuchach. Trafiają do dziwnego, przypominającego laboratorium podziemnego kompleksu. Wkrótce przekonują się, że porywacze należą do tajemniczego stowarzyszenia mającego cechy sekty. Członkowie grupy, nazywający siebie członkami Quanta Group, chcą wypełnić swoje przeznaczenie. Wierzą, że aby tego dokonać muszą opuścić Ziemię, zanim wypełni ją niszczycielski ogień.

Wobec „Wyznawców” żywiłem zarówno spore nadzieje, jak i duże obawy. Reżyserem filmu miał być Daniel Myrick, ten sam człowiek, który przed ośmioma laty wraz z Eduardo Sanchezem nakręcił doskonały horror „Blair Witch Project”. Jednak zanim obejrzałem jego najnowsze dzieło, zwróciłem uwagę na recenzje internetowych krytyków. W większości przypadków wyrażali oni negatywne opinie. Dziś, w pół godziny po zakończeniu seansu stwierdzam, iż Myrick stworzył obraz dobry, jednak o kilka poziomów słabszy aniżeli słynny film o wiedźmie z Blair.

Od strony warsztatowej „Wyznawcy” nie wybijają się niczym na tle podobnych produkcji. Pierwsze na co zwróciłem uwagę to aktorstwo. W większości przypadków aktorzy spisują się dość dobrze, lecz momentami gra niektórych z nich może budzić drobne zastrzeżenia. Pochwalić muszę Johnny’ego Messnera, który dość przekonująco wcielił się w Davida Vaughna. Podobnie jest z Saige Ryan Campbell, której przypadła w udziale rola Libby. Mało naturalny wydał mi się natomiast Jon Huertas, który najwyraźniej odnotowuje ostatnio spadek aktorskiej formy.

Będąc przy oprawie technicznej „Wyznawców”, należałoby zwrócić uwagę na udźwiękowienie. Muzyki w filmie praktycznie nie zauważyłem, dźwięk nie odgrywał żadnej roli w budowaniu napięcia podczas seansu. Pozwala to wysnuć wniosek, iż ta część produkcji prezentuje się przeciętnie. Scenariusz jest nie najgorszy, mimo iż pełno w nim naciąganych, wielokrotnie wykorzystywanych już wcześniej motywów. W „Wyznawcach” uświadczymy więc takich smaczków jak samochód grzęznący w błocie w najmniej odpowiednim momencie, czy policjanta otrzymującego cios w tył głowy, dosłownie w sekundę po tym, gdy w miejscowym garażu znajduje skradziony ambulans. Jednak mimo tych drobnych usterek, opowiedziana tu historia jest ciekawa i wciągająca, a ponadto uwieńczona zaskakującym zakończeniem. Przede wszystkim zaś film nie pozwala się nudzić – akcja kilkakrotnie przybiera nieoczekiwane zwroty, a szczegóły działalności i pobudki kierujących sektą serwowane są widzowi z wyczuciem, w taki sposób, by nie mógł oderwać się od ekranu.

Generalnie „Wyznawcy” to dobry film, który z pewnością warto obejrzeć, choćby ze względu na ciekawe przedstawienie sekty oraz zaskakujące zakończenie. Najnowsze dzieło Myricka wciąga od pierwszej do ostatniej minuty, lecz nie zachwyca od strony technicznej. Ot, ciekawy i przyjemny film, do obejrzenia w przerwie między bardziej ambitnymi produkcjami.
Ocena: 6/10

Tytuł: Wyznawcy*
Tytuł oryginału: Believers
Reżyseria: Daniel Myrick
Scenariusz: Julia Fair, Daniel Myrick
Muzyka: Kays Al-Atrakchi
Data premiery: 2007-06-11 (świat)
Czas trwania: 101 minut
Kraj: USA
Obsada: Jon Huertas, Carolyn Hennesy, Johnny Messner, Elzabeth Bogush, Saige Ryan Campbell

* – polski tytuł filmu jest identyczny jak w przypadku „Devil’s Prey” Bradforda May’a. Żeby jednak nie było wątpliwości – obie produkcje nie mają ze sobą żadnego związku.

Ocena: 6/5

Dyskusja