Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nigdy nie wiesz czym tak naprawdę zajmują się kobiety – recenzja książki „Mąż Czarwonicy/Wielki Czas”

Amerykańskiego pisarza SF i fantasy, Fritza Leibera, nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jest to jeden z ważniejszych pisarzy gatunku, laureat wielu ważnych nagród, takich jak Nebula czy Hugo. Jego powieści zaliczają się już do kanonu. „Maż Czarownicy/Wielki Czas” to właśnie jedna z takich pozycji. Wydawnictwo Solaris w pierwszej połowie 2008 roku postanowiło w serii Klasyka SF przybliżyć polskiemu czytelnikowi te właśnie powieści. Mimo że napisane w połowie XX wieku, próbują nadal swoją fabułą zafascynować dzisiejszego czytelnika.

W pierwszej mini- powieści, pod tytułem „Mąż Czarownicy”, autor przybliża nam świat magii i czarów. Każdy z nas zna wiele przesądów, dotyczących czarnych kotów, cmentarnej ziemi czy niefortunnych zbiegów okoliczności. W świecie, w którym przyszło żyć Normanowi Saylorowi, wszystkie te rzeczy są jak najbardziej prawdziwe. A na domiar tego jego żona – Tansy, okazuje się czarownicą. Zszokowany tym odkryciem Norman, jako poważny wykładowca socjologii na uniwersytecie, początkowo bagatelizuje to jako nieszkodliwe zabobony i drobne dziwactwa. Jednakże bez magicznej pomocy jego żony pech przydarza mu się podejrzanie zbyt często. Dzieje się tak, ponieważ żony jego kolegów z pracy także parają się magią, także tą czarną. Bezbronny Norman staje się doskonałym celem dla ich zawistnych ataków.

„Mąż czarownicy” to niezwykle wciągająca powieść. Klimat jest jednym z głównych czynników, na który warto zwrócić uwagę wspominając o tej książce. Akcja rozbudowywana jest powoli, aby dobrze oddać zatracanie kontaktu ze złudnie bezpieczną rzeczywistością. Napięcie rośnie by w momencie kulminacyjnym, na granicy, gdzie Norman popada niemalże w paranoję, nabrać gwałtownie tempa. Zszokowany mężczyzna dostrzega, że wszędzie wokół niego widać symptomy używania mocy magicznych.

Kreacja głównego bohatera tej opowieści jest bardzo dobrze przeprowadzona. Niezachwianie wierzący w potęgę nauki i tego, że wszystko można wytłumaczyć racjonalnie, Saylor staje się ciekawą postacią. Pragnie wszystko sprowadzić do prostych czynników, które, zredukowane, nie będą wydawać się tak groźne. Zaś jego troska o żonę sprawia, że szybko zyskuje on sympatię czytelników. Opiekuńczy i kochający mąż to słowa, którymi można doskonale i prosto scharakteryzować Normana. Co rzadkie u naukowców, nie odrzuca on faktów, które nie pasują do jego obrazu realnego świata. Mimo że wydają się mu irracjonalne, stara się je zaakceptować. Dzieje się tak tylko dzięki wcześniej wspomnianym uczuciom, którymi darzy Tansy.

Opowiadanie to trudno zaliczyć do typowego SF lub typowego fantasy. Trudno jest też powiedzieć, aby była to klasyka grozy. Historia ta jest zawieszona gdzieś na granicy tych trzech nurtów. W powieści Leibera ściera się wiele frontów: realności i czarów czy miłości małżeństwa Saylorów z nienawiścią ze strony pozostałych czarownic. Warto wspomnieć o tym, że powieść ta została aż cztery razy zaadaptowana przez różnych reżyserów.

Za to druga historia zawarta w tym zbiorze- „Wielki Czas”, to już jak najbardziej klasyczne SF. Pod tym tytułem ukryta jest opowieść o pondczasowym konflikcie dwóch ras: Węży i Pająków. Przedstawicie obu tych nacji wysyłają swych przedstawicieli zarówno w przeszłość jak i przyszłość, by ci, zmieniająć bieg poszczególnych wydarzeń, przechylili szalę zwycięstwa na jedną ze stron. Wojną jednak rządzą nienaruszalne reguły „zachowania rzeczywistości”. W ich myśl wszechświat sam niweluje wszelkie nieprawidłowości wywołane przez wojnę. Niemniej poczynania obu stron na dłuższą metę mogą przynieść nieprzewidywalne konsekwencje. Akcja tej powieści dzieje nie tylko w całej galaktyce na przestrzeni miliardów lat, ale także w bliżej nieokreślonej przestrzeni poza czasem, zwanej Miejscem, gdzie strudzonych żołnierzy czekają nagrody i przyjemności. W miejscu tym mogą oni także odpocząć po trudach wyczerpującego konfliktu.

Jednakże przyszłość tej ostoji jest zagrożona. Jeden z żołnierzy sprowadza tam bombę atomową. Bohaterowie przerywają dotychczasowy konflikt aby obronić Miejsce. Zneutralizowanie bomby jest teraz priorytetem, ponieważ istnienie ich enklawy jest najważniejsze.

Mimo że początkowo powieść ta wydaje się ciekawa dzięki swym założeniom, wraz z rozwojem fabuły traci na atrakcyjności. Można wręcz stwierdzić, że ta na dłuższą metę, wraz z każdą kolejną stroną zaczyna nudzić. Sposób przedstawienia głównych bohaterów jest do tego stopnia nieprzekonujący, że nawet zagorzali miłośnicy prozy Leibera poczują się zniechęceni. Trudno uwierzyć w to, że „Wielki czas” stał się laureatem nagrody Hugo. Starania autora, aby w tej historii przedstawić alegorię do tzw. „zimnej wojny”, panującej w latach pięćdziesiątych, były naprawdę nieudolne.

Przez olbrzymi dysonans między oboma tymi opowiadaniami trudno jest ocenić ten zbiór jednoznacznie. Przy „Mężu Czarownicy” czytelnik żałuje, iż powieść nie jest dłuższa, a przy drugiej historii wręcz odwrotnie. Jeśli miałbym ocenić opowiadania osobno, pierwsze zebrało by wysoką notę co najmniej ośmiu punktów na dziesięć, zaś „Wielki czas” maksymalnie otrzymałby ode mnie cztery punkty. Niemniej warto zapoznać się z oboma tymi tytułami, gdyż Fritz Leiber jest mimo wszystko wartościowym pisarzem. Warto sięgnąć także po inne jego dzieła, takie jak: „Wędrowcy”, czy coś z cyklu o Fafrydzie i Szarym Kocurze.

Ocena: 6/10

Autor: Fritz Leiber
Data wydania: 2008-03-28
Forma: Powieść
Gatunek: Science fiction
ISBN: 83-89951-87-8
Nagroda: HUGO Award
Tłumaczenie: Dariusz Kopociński
Twarda oprawa: TAK
Wydawnictwo:Solaris

Dyskusja