Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Karma dla bestii”

„Karma dla Bestii” wpadła w moje ręce zupełnie przypadkowo. Otóż, pewnego pięknego, sobotniego poranka udałem się do pobliskiego sklepu w celu zakupienia świeżych bułek i mleka. Mój wzrok tradycyjnie zatrzymał się na stoisku z prasą. Dostrzegłem tam zafoliowaną tekturkę, z dołączonym pudełkiem DVD. Przyjrzałem się jej uważnie i po chwili wiedziałem już, że trafiłem na film z serii „Horrory Świata”. Raz kozie śmierć, pomyślałem, po czym wziąłem tekturkę z półki i udałem się do kasy.

„Karma dla bestii” przedstawia niezbyt skomplikowaną historię z oklepanym motywem domu, w którym straszy. Tymczasem Terry West udowodnił, że z nawiedzonych domów można jeszcze co nieco wycisnąć. Do wyeksploatowanego motywu dodaje bowiem kilka ciekawych, rzadko spotykanych wątków, z sukkubami na czele.

Na przełomie wieków szalony okultysta Alfred Fischer przyzwał z piekła bandę krwiożerczych demonów. Przybierają one formę pięknych, kuszących kobiet, by łatwiej zdobywać swoje ulubione pożywienie – ludzkie ciała. Sto lat później szóstka badaczy zjawisk paranormalnych wkracza do opuszczonej rezydencji Fischera. Szukają dowodu na istnienie duchów, które jakoby nawiedzają domostwo. Szybko znajdują więcej niż szukali i wpadają w sidła seksownych demonic, szaleńca z mrocznym sekretem oraz hordy krwiożerczych zombie.

Muszę przyznać, że „Karma dla bestii” pozytywnie mnie zaskoczyła. Obawiałem się, że dane mi będzie obejrzeć kolejny niskobudżetowy horror klasy B, który okaże się nie wart wydanych na niego pieniędzy. Tymczasem film Westa, mimo, że niezbyt kasowy, prezentuje się nad wyraz dobrze. Jest to o tyle dziwne, iż reżyser ten tworzył do tej pory bardzo słabe obrazy. Natomiast „Karma dla bestii”, choć nie powala na kolana, stanowi kawał dobrego kina grozy.

Pod względem technicznym, film wygląda przyzwoicie, lecz obyło się bez żadnych większych rewelacji. Poziom gry aktorskiej jest dość zróżnicowany. Kilka ról zostało odegranych naprawdę nieźle. Znalazło się jednak miejsce na parę wpadek, zwłaszcza w męskiej części obsady. Mocnym punktem „Karmy dla bestii” jest ścieżka dźwiękowa. Składa się ona w głównej mierze z utworów metalowych, co osobiście uważam za duży plus, tym bardziej, że prezentowane tu cięższe brzmienia naprawdę potrafią wpaść w ucho. Ostatecznie, film posiada całkiem znośny scenariusz. Od początku byłem przekonany, że fabuła będzie toczyła się wokół jednego wątku, a całość będzie polegała na wyżynaniu coraz to kolejnych członków ekipy badawczej. Tymczasem twórcy zaserwowali widzowi dość niespodziewane zakończenie. Wprawdzie nie wprowadzili niczego odkrywczego, ale spodziewałem się, że finał będzie trywialny. Tymczasem, finisz filmu prezentuje się zaskakująco dobrze.

Przyjrzyjmy się „Karmie dla bestii” w kategoriach kina grozy. Cóż… dzieło Westa może i nie wbija w fotel, jednak posiada pewien specyficzny klimat. Z jednej strony dobre wrażenie sprawia głównie nastrój towarzyszący oglądaniu, z drugiej natomiast, nie zawiodą się miłośnicy gore. Znalazło się tu miejsce na kilka na prawdę krwawych, niekiedy wręcz obrzydliwych scen, które przypadną do gustu sympatykom krwistych horrorów. W parze z przemocą idzie zazwyczaj seks, i nie inaczej jest w przypadku tego filmu. Scen erotycznych jest tutaj sporo, lecz jest to w pewien sposób uzasadnione fabularnie. Inna sprawa, że sukkuby mogą być piękne lub niezbyt ładne, w zależności od upodobań widza. Aktorki są bowiem dość specyficznej urody, co mnie osobiście bardzo odpowiadało, gdyż taką właśnie urodę lubię u kobiet. Z kolei moi koledzy, z którymi oglądałem film, byli z tego powodu zawiedzeni.

„Karma dla bestii” to niespodziewanie dobra produkcja. Terry’emu Westowi nareszcie udało się stworzyć coś, czego nie musiałby się wstydzić. Oczekiwałem przeciętnego, a może i słabego obrazu, a tymczasem otrzymałem film, będący jednym z największych osiągnięć z dziedziny niskobudżetowego horroru. Polecam!

Ocena: 7+/10

Tytuł: Karma dla bestii
Tytuł oryginału: Flesh for the Beast
Reżyseria: Terry West
Scenariusz: Terry West
Muzyka: Buckethead
Data premiery: 2003-09-27
Czas trwania: 89 minut
Kraj: USA
Obsada: Jane Scarlett, Sergio Jones, Clark Beasley Jr., Jim Coope, David Runco

Ocena: 7/5

Dyskusja