Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Miszmasz z polską szkołą w tle – recenzja książki „Eus Deus Kosmateus”

„Eus Deus Kosmateus” to najnowsza książka Mirosławy Sędzikowskiej. Powieść pisana jest w formie pamiętnika, którego autorką jest nauczycielka języka polskiego w wiejskiej szkole z internatem. Kobieta na codzień boryka się z różną młodzieżą. Wśród uczniów trafiają się jednostki wybitnie inteligentne, a także osobnicy bez przyszłości. Sama szkoła nie wyróżnia się niczym na tle setek innych, podobnych placówek. Jedyne ciekawe wydarzenie miało tu miejsce przed laty. Pewien uczeń, z pozoru całkiem zwyczajny chłopak, brutalnie zamordował kolegę. Trafił za kratki, jednak wśród uczniów pojawiają się plotki, jakoby Blady miał opuścić więzienie i wrócić do rodzinnej wsi. Ponadto sama nauczycielka zmaga się z problemami rodzinnymi – synowa za nią nie przepada, syn zostaje zastraszony przez miejscowych bandziorów, a na dokładkę zbliża się Boże Narodzenie.

Lektura „Eus Deus Kosmateus” pozostawia mieszane uczucia. Z jednej strony jest to wciągająca, zgrabnie napisana powieść. Z drugiej natomiast, nie posiada głównej osi fabularnej, brak tu głównego wątku, który nadawałby pęd fabule. Na całość składa się tak naprawdę szereg mniej lub bardziej powiązanych ze sobą historii, których poznawanie wprawdzie nie nudzi, ale też nie okazuje się specjalnie pasjonujące. Dość wspomnieć, że niektóre sceny bądź podrozdziały to nic innego jak tylko wtrącenia, nie mające żadnego wpływu na całokształt powieści. Zapewne znajdą się czytelnicy, którym taka kompozycja książki będzie odpowiadała, jednak w „Eus Deus Kosmateus” efekt końcowy jest raczej nużący.

Autorka z dużą swobodą traktuje wykreowane przez siebie postacie. Bohaterowie sprawiają wrażenie papierowych, sztucznych, nie posiadających żadnej głębi. Być może był to celowy zabieg, a Sędzikowska usiłowała ukazać przez to pospolitość szkoły i uczniów, w jakiej przyszło pracować polonistce. Kłóciłoby się to jednak z tymi rozdziałami książki, w których główna bohaterka dyskutuje ze swymi uczniami na temat poezji, polityki czy planów na przyszłość. Momentami porusza nawet kwestie metafizyczne. Wówczas niektórzy uczniowie zdają się błyszczeć na tle innych. Co ciekawe, okazuje się, że nawet typowi „blokersi”, nastoletni bandyci wywodzący się z patologicznych rodzin, potrafią wziąć udział w tego typu dyskusjach jeśli tylko umiejętnie pociągnąć ich za języki. Jednak żadna z tych postaci nie okazuje się specjalnie godna uwagi. Ot, typowi bohaterowie całkiem przeciętnej książki, o których zapomina się krótko po dobrnięciu do ostatniej strony.

Warto przyjrzeć się ukazanej w „Eus Deus Kosmateus” szkole. Jest to wiejskie liceum z dobudowanym tuż obok internatem. Uczęszczające doń nastolatki zmagają się z najrozmaitszymi problemami okresu dojrzewania. Sędzikowska najwyraźniej starała się zwrócić na to uwagę, jednak nie ukazała w tej materii niczego odkrywczego. I tak serwuje nam obraz typowej, nieco zaniedbanej szkoły, której uczniowie przeżywają właśnie charakterystyczny okres buntu. Ambitniejsze jednostki namiętnie słuchają Kaczmarskiego czy Kazika, niekiedy dyskutując z nauczycielką na temat poezji. Mniej rozgarnięci przeciwstawiają się zastanej rzeczywistości i postanawiają zostać satanistami. Jeszcze innym imponuje Hitler ze swymi antysemitycznymi ideologiami. Są i tacy, którzy długie przerwy spędzają uprawiając seks w męskiej toalecie. Wszyscy zaś martwią się o przyszłość – niektórzy mają wobec niej konkretne plany, inni jeszcze nie wiedzą, co będą robić. W ukazaniu świata dzisiejszej młodzieży Sędzikowskiej z całą pewnością pomogło doświadczenie zawodowe, gdyż autorka od wielu lat uczy w szkole języka polskiego. I chociaż na wstępie do książki zapewnia, że podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest przypadkowe, to ciężko nie odnieść wrażenia, że „Eus Deus Kosmateus” jest w pewnym sensie sumą doświadczeń, które pisarka zgromadziła, pracując jako nauczycielka.

Na koniec jeszcze kilka słów na temat stylu Sędzikowskiej. Otóż autorka pisze językiem prostym i przystępnym, nie parając się skomplikowanym słownictwem i sformułowaniami. Zresztą, w tego typu książce byłoby to bardzo niepożądane. Na uwagę zasługuje niesamowita wręcz swoboda, z jaką Sędzikowska konstruuje dialogi. Sprawiają wrażenie naturalnych, luźnych, niemal żywcem wyjętych ze szkolnego podwórka. Od czasu do czasu autorka rzuci także żartem, ironicznym zwrotem bądź dowcipną dygresją – mała rzecz, a jednak cieszy i pozytywnie wpływa na odbiór lektury.

Wydawnictwo SuperNOWA spisało się tym razem całkiem nieźle. Czcionka jest raczej standardowa, dzięki czemu lektura nie jest fizycznie męcząca. Książka zawiera nieco ponad trzysta stron druku i kosztuje trzydzieści złotych.

Ostateczna ocena „Eus Deus Kosmateus” pozostaje nie lada dylematem. Fantastyki w tej powieści praktycznie nie uświadczymy. Jedyny element fantastyczny (wspomniane morderstwo Bladego) schodzi bowiem na dalszy plan, a wątek nie jest zbyt eksploatowany przez autorkę. Wobec tego brakuje jakiejś głównej osi fabularnej, na której oparła by się akcja. Jednak trzeba przyznać, że Sędzikowska napisała powieść dosyć zgrabnie, w niezłym stylu, a jeśli dodać do tego trochę dowcipu oraz interesujące perypetie nastolatków – otrzymamy dobrą książkę, która z pewnością umili podróż pociągiem czy oczekiwanie w przychodni lekarskiej. Z pewnością półki księgarni obfitują w dużo ciekawsze, ambitniejsze pozycje, często za nieco niższe pieniądze. Niemniej warto poświęcić Sędzikowskiej odrobinę czasu by przekonać się samemu, czy tego typu literatura trafia w nasze czytelnicze gusta.

Ocena: 5/10

Tytuł: Eus Deus Kosmateus
Tytuł oryginału: Eus Deus Kosmateus
Autor: Mirosława Sędzikowska
Wydawnictwo: SuperNOWA
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 304
ISBN: 83-7578-004-8
Cena: 29,99zł

Dyskusja