Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Żałować za grzechy – recenzja książki „Sługa Boży”

Historia pokazuje, że od niepamiętnych czasów w każdej społeczności trafiali się ludzie, którzy za swe powołanie uznawali naprawianie świata. Dla niektórych takim archetypem będzie wizerunek błędnego rycerza. Cynicy zaś wskażą na fanatyków religijnych, którzy w imię wzniosłych ideałów dopuszczają się przeróżnych czynów, nierzadko wypaczając przybraną ideologię. Najczęściej podawanym przykładem takiego światopoglądowego wynaturzenia jest przypadek Świętej Inkwizycji. Do niej też odwołuje się Jacek Piekara w „Słudze Bożym”, choć jego wizja religii jest odwróceniem tego, w co wierzą współcześni chrześcijanie.

W powieści Piekary znajdujemy świat pełen najróżniejszego zła. Jednak dla przeciętnego człowieka, umiarkowanie grzesznego i nieszczególnie bogatego, najbardziej realnym zagrożeniem są inkwizytorzy. To oni zajmują się oczyszczaniem świata z herezji i wymierzają sprawiedliwą karę wszystkim tym, którzy na to zasługują. A zważywszy, że Chrystus zszedł z krzyża nie by zbawić, lecz by ukarać grzeszników, zmazawszy hańbę strugami krwi – inkwizytorzy mają pełne ręce roboty.

Tytułowy Sługa Boży, Mordimer Madderin, jest człowiekiem bez reszty oddany swoim przekonaniom. Nie szuka sławy ani chwały, lecz pragnie tylko szczerej skruchy tych, których nawraca. A jest surowym nauczycielem – wszak wiadomo, że droga do prawdziwego żalu wiedzie tylko przez krainę bólu. To bezwzględny i obojętny obrońca wiary, którego każdy gest niemal ocieka niewymuszoną brutalnością. Doskonały sługa mściwego, karzącego Boga. Myliłby się jednak ten, kto wyobraża sobie postać do cna odpychającą. Madderin, mimo swojego specyficznego stylu bycia, potrafi zjednać sobie życzliwość czytelników. Fanatyczny, nieustraszony, niekiedy żartobliwy wielbiciel pięknych kobiet to typ niewątpliwie przykuwający uwagę.

Na łamach powieści czytelnik poznaje także innych bohaterów. Kostuch, nieodłączny towarzysz Mordimera, to wyjątkowo szpetny żołnierz. Jeśli wyobrazić sobie najgorszą możliwą maszkarę, przypominającą człowieka – to właśnie on. Brudny, brzydki, śmierdzący i niesamowicie pamiętliwy. Z kolei biskup Hez-hezronu, będący zwierzchnikiem Madderina, to stereotypowa, zapijaczona kanalia. Na dokładkę – całkowicie nieobliczalna. W takim doborowym towarzystwie inkwizytor, a wraz z nim i czytelnik, nie może się nudzić.

Powieść Piekary niewątpliwie może uchodzić za kontrowersyjną, ze względu na przeinaczenie podstawowych dogmatów wiary chrześcijańskiej. Jezus, który nie umiera, lecz schodzi z krzyża czy modlitwa „Ojcze nasz”, w której zawarte jest pełne pychy wołanie o upokorzenie wrogów niewątpliwie jest zabiegiem odważnym, choć nie do końca nowym. Jedna z największych religii świata regularnie jest wykorzystywana w literaturze, filmie czy sztuce – w najróżniejszych postaciach. Zawsze też przy takich okazjach podnoszą się głosy, wołające, że należy ukrócić podobne bluźnierstwa, więc zapewne i Piekarze się coś upiecze. Niemniej, jeśli podejść do „Sługi Bożego” nie jak do zaplanowaj obrazy czyichś uczuć religijnych, tylko do kilkuset stron porządnie opowiedzianej historii, to nikt nie powinien czuć się urażony. Choć co wrażliwszym czytelnikom może się nie spodobać, gdyż autor bardzo hojnie obdarza nas krwistymi scenami i, okraszającymi je, mięsistymi dialogami.

Sama książka jest bardzo sprawnie napisana. Napięcie budowane jest równomiernie, czasami rozładowane przez zabawną rozmowę albo komizm sytuacji. Żywe dialogi ostro kontrastują z pojawiającymi się tu i tam trupami. Narracja w pierwszej osobie daje poczucie wglądu w psychikę bohatera. Całość tworzy dobre, odrobinę egzotyczne wrażenie. Dodatkowym atutem są klimatyczne ilustracje Dominiki Brońki, wspomagające wyobraźnię czytelnika. Najnowsze, drugie wydanie „Sługi Bożego”, wzbogacone jest ponadto o niepublikowany wcześniej tekst „Czarne płaszcze tańczą”, który jednak nie jest jakąś zagubioną perłą. Od całości powieści nie odstaje za bardzo – ani w jedną, ani w drugą stronę.

Reasumując, powieść Jacka Piekary jest niewątpliwie książką dobrą. Może jeśli ktoś spodziewa się wyjątkowo bluźnierczej powieści odrobinę się zawiedzie. Tak naprawdę, pod pozorem kontrowersyjnych tez, kryje się po prostu niezła, wartko opowiedziana historia człowieka, który uganiając się za potworami nie zauważył, że sam stał się potworem. I to do tego potworem, którego wprost nie da się nie polubić. Toteż jeśli ktoś jeszcze po „Sługę Bożego” nie sięgnął, niech to zrobi, chociażby po to, by sie przekonać, czy faktycznie powieść warta jest tej burzy w szklance wody, którą rozpętało jej pierwsze wydanie. Natomiast jeżeli ktoś chce sięgać po wznowienie tylko ze względu na niepublikowane wcześniej opowiadanie – całkiem śmiało może sobie odpuścić. Chociaż przeczytać zawsze warto.

Tytuł: Sługa Boży
Cykl: Mordimer Madderdin
Tom: 1
Autor: Jacek Piekara
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 400
Oprawa: miękka
Cena: 29,99 zł

Dyskusja