Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Plaga”

Kiedy przed kilkoma miesiącami zobaczyłem w kinie zwiastun „Plagi”, postawiłem sobie za cel obejrzenie tego filmu na dużym ekranie. Odkąd pamiętam, zawsze miałem słabość do horrorów poruszających tematykę religijną. Nic więc dziwnego, że obraz Stephena Hopkinsa obudził we mnie takie zainteresowanie. Dziś, po obejrzeniu filmu, jestem zmuszony stwierdzić, że moje nadzieje zostały zawiedzione. „Plaga” nie jest produkcją słabą, niemniej jednak spodziewałem się czegoś znacznie lepszego.

Katherine Winter nie wierzy w cuda – ufa tylko faktom. W przeszłości była pastorem, ale wystąpiła z Kościoła po tym, jak jej córka i mąż zginęli w tragicznych okolicznościach. Odtąd szuka już odpowiedzi na swoje pytania nie w modlitwie, ale w badaniach naukowych. Jako profesor uniwersytecki stała się wybitną demaskatorką rzekomych cudów. Odwiedza różne miejsca na całym świecie, aby badać płaczące figurki, plamy na ścianach, przypominające wizerunki świętych oraz krwawiące dłonie. Do tej pory nie zdarzyło się, aby nie była w stanie rozwiązać którejkolwiek z „boskich” zagadek. Jednak kiedy Doug Blackwell, nauczyciel z małego miasteczka, prosi ją o pomoc w sprawie serii niezwykłych wydarzeń, które mieszkańcy uważają za dzieło Boga, Katherine i jej partner, Ben, odkrywają, że pewne cuda mogą być zdradliwe, a granica pomiędzy wiarą i przesądami jest niebezpiecznie wąska. Wygląda na to, że w Haven, miasteczku ukrytym pomiędzy lasami i mokradłami Luizjany, racjonalne zasady zostały zmienione. Umarło dziecko i wody rzeki zamieniły się w krew – a to zaledwie początek wydarzeń, przypominających ponowne nadejście 10 biblijnych plag, które spadają na miasteczko.

Historia tu opowiedziana miała w sobie ogromny potencjał. Zapewne niejeden miłośnik horroru z niecierpliwością czekał na premierę „Plagi”, wiedząc o czym będzie traktowała. Ja również jej wyczekiwałem. Teraz, w kilkanaście godzin po opuszczeniu kina, czuję pewien niedosyt i żal z racji masy zaprzepaszczonych przez twórców pomysłów. Film sam w sobie mógłby być naprawdę dobry, a moja ocena nawet o kilka oczek wyższa, gdyby nie scenariusz. Na szczęście jest on wolny od nielogiczności i absurdów. Jego niedoskonałość polega jednak na tak zwanym zagmatwaniu. Wprawdzie ostatecznie cała historia układa się w miarę spójną, logiczną całość, jednak aby to dostrzec, po wyjściu z kina trzeba uporządkować sobie w głowie cały ten mętlik, który serwują widzowi twórcy. Scenariusz pełen jest nieoczekiwanych zwrotów akcji, przez co w pewnym momencie łatwo się pogubić – kto jest kim i czyją stronę trzyma.

Z technicznego punktu widzenia, trudno mieć wobec „Plagi” jakieś poważniejsze zarzuty. Aktorzy z odgrywaniem powierzonych ról radzą sobie stosunkowo dobrze. Na szczególną pochwałę zasługuje Idris Elba, wcielający się w Bena, współpracownika Katherine. Najjaśniejszym punktem obsady jest Hilary Swank. Laureatka dwóch Oscarów nie miała żadnych problemów z odegraniem swojej bohaterki, jako Katherine Winter prezentuje się naturalnie i przekonywująco. Muzyka i udźwiękowienie „Plagi” są ponadprzeciętne, ale nie rewelacyjne. Swoją rolę wypełniają tak jak należy, budując odpowiedni nastrój towarzyszący oglądaniu. Wielką zaletą filmu są natomiast zdjęcia i scenografia. Tyczy się to zwłaszcza scen, w których filmowane są okolice lasu w Haven. Piorunujące wrażenie robi rzeka, której wody uległy przemianie w krew. Tuż nad nią stoją drzewa przyobleczone w złote liście, a u brzegu do góry brzuchem pływają tysiące ryb. Scena ta zapewne długo jeszcze pozostanie w mej pamięci. Mówiąc o zdjęciach jako o wielkiej zalecie, miałem oczywiście na myśli nie tylko ową rzekę. Całokształt pracy Petera Levy’ego oraz Grahama Walkera sprawia bardzo dobre wrażenie.

Na koniec jeszcze parę słów odnośnie grozy, występującej w „Pladze”. Podczas seansu zdarzyło mi się kilka razy podskoczyć w fotelu, jednak wyłącznie w skutek prymitywnych i oklepanych hollywoodzkich zagrywek w stylu „Chwila ciszy, potem głośny dźwięk i potwór wyskakujący zza rogu”. Film posiada swój klimat, nastrój tajemnicy – ale w ogóle nie przeraża. Poza tym, czerpie garściami z innych, znacznie lepszych produkcji tego typu. Najwyraźniejsze nawiązania odnoszą się przede wszystkim do „Omena” i „Dziecka Rosemary”. Problem w tym, że „Plaga” obu tym produkcjom nie dorasta nawet do pięt.

Czekałem, czekałem i się doczekałem. A kiedy się doczekałem, spotkało mnie rozczarowanie. Liczyłem, że dane mi będzie zobaczyć solidny horror, nawiązujący do wydarzeń biblijnych. Tymczasem Stephen Hopkins uraczył mnie bardzo przeciętnym filmem, który raczej nie zostawi trwałego śladu w mojej pamięci. Miało być doskonale, jest przeciętnie. Najważniejsze jednak, że nie jest źle. „Plaga” nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań, ale mimo wszystko warto ją obejrzeć, choćby w celu wyrobienia sobie indywidualnej opinii o filmie.

Ocena: 4+/10

Tytuł: Plaga
Tytuł oryginału: The Reaping
Reżyseria: Stephen Hopkins
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Haye
Muzyka: John Frizzell
Data premiery: 2007-04-03 (świat), 2007-05-11 (Polska)
Czas trwania: 96 minut
Kraj: USA
Obsada: Hilary Swank, David Morrissey, Idris Elba, AnnaSophia Robb, Stephen Rea

Ocena: 4/5

Dyskusja